Poniedziałek, 30.11.2020, Imieniny: Justyna, Andrzej, Konstanty
Nie masz konta? Zarejestruj się »
zdjęcia
filmy
baza firm
reklama
Elbląg » artykuły » artykuł z kategorii ELBLĄSKA TEMIDA

Zapadł wyrok w sprawie strzelaniny przy ul. Kosynierów Gdyńskich. Sprawców skazano na 7 i 3 lata więzienia

09.07.2020, 16:00:00 Rozmiar tekstu: A A A
Zapadł wyrok w sprawie strzelaniny przy ul. Kosynierów Gdyńskich. Sprawców skazano na 7 i 3 lata więzienia
Fot. redakcja

Zapadł wyrok w sprawie strzelaniny, do której doszło trzy lata temu na osiedlowym parkingu przy ul. Kosynierów Gdyńskich. Rafał Sz. który miał wtedy postrzelić w nogi dwóch braci, dziś (9 lipca) został skazany na 7 lat więzienia, a jego wspólniczka, Dominika Z. na 3 lat pozbawienia wolności. Wyrok nie jest prawomocny.

12 kwietnia 2017 roku na osiedlowym parkingu przy ul. Kosynierów Gdyńskich doszło do strzelaniny. Dwóch mężczyzn - bracia Robert i Krzysztof M. - trafiło wtedy do szpitala. Pierwszy z nich otrzymał cztery strzały w obie nogi, a drugi jeden strzał również w nogę. Sprawcy zbiegli z miejsca zdarzenia, zatrzymano ich dwa dni później. Okazało się, że to Rafał Sz., który strzelał, i jego ówczesna partnerka Dominika Z., która podczas zajścia pełniła funkcję kierowcy. 

Główni bohaterowie dramatu są znani w elbląskim światku przestępczym, na swoim koncie mają również wyroki. Robert M., jeden z poszkodowanych braci, poznał Rafał Sz. w więzieniu. To tam między mężczyznami zrodził się konflikt. Wzajemna niechęć nie zmalała, gdy obaj panowie wyszli na wolność. Co więcej, dosyć często się widywali, gdyż Rafał Sz. wspólnie z Dominiką Z. prowadzili sklep w dzielnicy, w której mieszkali bracia M. Feralnego dnia poszkodowani, idąc do sklepu po piwo, napotkali Dominikę Z. Nie było to miłe spotkanie, bo kobieta wystraszyła się braci i zaczęła przed nimi uciekać. Ci zaprzestali pogoni, gdy włączył się w nią partner kobiety i poszli do swojego auta zaparkowanego na ul. Kosynierów Gdyńskich.

Bracia liczyli się z tym, że Rafał Sz. będzie się chciał na nich odegrać, w związku z czym uzbroili się w siekierę i gaz obezwładniający. Przypuszczenia się ziściły. Oskarżony zdenerwowany sytuacją, która miała miejsce tego dnia, a także wcześniejszymi napaściami Roberta M. na jego sklep postanowił wziąć odwet. Rafał Sz. uzbroił się w broń palną i razem z Dominiką Z., która prowadziła auto, pojechali na parking przy ul. Kosynierów Gdyńskich. Bracia M. dostrzegli ich i uzbrojeni w siekierę oraz gaz opuścili swoje auto i ruszyli w kierunku samochodu Rafała Sz. W tym czasie oskarżony zaczął do nich strzelać. Krzysztof M. otrzymał jeden postrzał w nogę, a Rafał M. cztery rany postrzałowe, po dwie w każdą nogę. Oskarżony ostrzelał również auto braci. Potem para odjechała z miejsca zdarzenia. Udało się ich zatrzymać dopiero po kilku dniach, w tym czasie jednak zdążyli ukryć samochód i broń - do dziś ich nie odnaleziono

- mówił podczas uzasadniania wyroku Marek Omelan.

Proces pary ruszył w czerwcu 2019 roku. Dziś (9 lipca) w Sądzie Okręgowy w Elblągu zapadł wyrok w tej sprawie. Sąd uznał Rafała Sz. winnym tego, że działając z zamiarem ewentualnym spowodowania u Roberta M. i Krzysztofa M. ciężkiego uszczerbku na zdrowiu postrzelił ich z broni palnej. Skazał go za to na 7 lat pozbawienia wolności. Na poczet kary zaliczono mu okres aresztowania od kwietnia 2017 roku do marca 2019 r. Dominikę Z. uznano za współwinną przestępstwa. Sąd potraktował ją jednak łagodniej i skazał na 3 lata pozbawienia wolności. Oboje muszą zapłacić po 15 tys. nawiązki na rzecz poszkodowanego Roberta M. Zwolniono ich natomiast z obowiązku pokrycia kosztów sądowych.

W bezpośrednim pobliżu ran postrzałowych znajdują się ważne, z punktu widzenia zdrowia i życia, narządy oraz nerwy. Brakowało centymetrów, żeby uszkodzić czy to nerw kulszowy, czy tętnicę udową. O ile oskarżony wiedział, że celuje w nogi, nie można przyjąć, że był na tyle precyzyjny, żeby celowo ominąć tętnicę udową czy nerw kulszowy. Jest pan dorosłym człowiekiem, ma pan jakiś poziom wykształcenia, w związku z tym nie przekracza pańskich możliwości intelektualnych wyobrażenie sobie, że strzelając w nogi, może pan uszkodzić czy to nerwy decydujące o właściwym funkcjonowaniu kończyn dolnych, czy też może pan trafić w tętnicę udową, powodując masywny krwotok zagrażający życiu. Na tej podstawie uznaliśmy, że z zamiarem ewentualnym, pan i Dominika Z. działaliście w celu spowodowania ciężkich uszkodzeń ciała. Do tego niewiele brakowało. W przekonaniu sądu na pewno wyobrażaliście sobie, że takie będą możliwe skutki waszego postępowania, dlatego ten czyn zakwalifikowaliśmy jako przestępstwo usiłowania spowodowania ciężkich obrażeń ciała


- mówił sędzia Marek Omelan. 

Tym samym sąd nie zgodził się z prokuraturą, która oskarżyła Rafała Sz. i Dominikę Z. o to, że chcieli zabić braci M. - Podstawowy argument wykluczający zamiar zabójstwa to przede wszystkim fakt, że wszystkie strzały były skierowane poniżej pasa - przekonywał sędzia. - Rafał Sz. bez żadnych przeszkód, gdyby chciał ich pozbawić życia, mógł wycelować w okolice bardziej newralgiczne, jak klatka piersiowa czy głowa. 

Skala konfliktu pomiędzy pokrzywdzonymi, a oskarżonym i w sumie dość błahy incydent, do którego doszło z udziałem pokrzywdzonych i Dominiki Z. nie dają podstaw, by sądzić, że oskarżeni w odwecie postanowili pozbawić życia braci M. Zdanie sądu sytuacja ta wywołała u oskarżonych chęć zemsty, wyrządzenia im takiej dolegliwości, która miałaby stanowić nauczkę na przyszłość. To miała być zwykła manifestacja siły, która w ich mienianiu miała być skutecznym środkiem, aby powstrzymać Roberta M. od innych agresywnych zachowań

- dodał przedstawiciel elbląskiej Temidy.

Sąd nie dał również wiary fantastycznej wersji wydarzeń, którą przedstawili sami oskarżenia. Ich zdaniem na miejscu strzelaniny pojawili się nie z bronią, a z aparatem fotograficznym. Rafał Sz. chciał udokumentować agresywne zachowanie Roberta M., który wielokrotnie miał dopuszczać się na napaści na oskarżonych. Feralnego dnia miał wysiąść ulicę wcześniej Traugutta i z drugiej strony podjeść do parkingu, tak aby uwiecznić ewentualną napaść. Pech chciał, że po drodze został napadnięty przez czterech nieznanych mężczyzn. Jeden z nich miał mieć przy sobie broń. Rafał Sz. został przez niego postrzelony w czoło, ale mimo to udało mu się uderzyć mężczyznę i wytrącić mu broń z ręki. Podniósł ją, aby mieć dowód dla policji, i poszedł dalej w kierunku parkingu. Gdy zobaczył, że bracia M. wspólnie z trzecim, nieznanym sprawcą, zbliżają się do samochodu, w którym siedziała Dominika Z. zaczął do nich strzelać, w przekonaniu, że broń, którą posiada to, co najwyżej śrutówka. Gdy zobaczył, że napastnicy padli na ziemię, wsiadł do auta i razem ze wspólniczką odjechał. Gdzie później podziała się broń i samochód, tego już nie umiał wyjaśnić. 

Ta wersja jest absurdalna, irracjonalna i nielogiczna. W przekonaniu sądu stanowi niczym niepopartą linię obrony zmierzającą do uniknięcia odpowiedzialności karnej. (...) Żaden dowód nie potwierdził sytuacji, że oskarżony miałby być obiektem napaści przez cztery postronne osoby, żaden dowód nie potwierdził, żeby oskarżony miał doznać jakichkolwiek obrażeń ciała. Oskarżony twierdził, że blizna, którą ma na czole powstała po postrzale. Tak się złożyło, że bezpośrednio po zatrzymaniu ciało oskarżonego zostało poddane dokładnym oględzinom i wówczas żadnego obrażenia u oskarżonego nie stwierdzono. Nie mówiąc już o tym, że blizna, która miałaby powstać, po postrzale z broni palnej, tak by nie wyglądała. Gdyby tak się stało, oskarżony po prostu by nie żył. Stąd ta wersja oskarżonego, że pojawił się na miejscu zdarzenia nie w celu odwetu czy użycia broni, ale udokumentowania ich agresywnego zachowania w ocenie sądu jest zupełnie nie do przyjęcia

- dodał uzasadniając wyrok sędzia Omelan.

Wyrok nie jest prawomocny. Strony mogą się od niego odwołać.

Prokuratura najprawdopodobniej zażąda pisemnego uzasadnienia orzeczenia i po zapoznaniu się z jego treścią rozstrzygnie, czy będzie składać apelację, czy też nie. Dopóki nie zapoznam się z tym uzasadnieniem, nie chcę też wypowiadać się na temat samego wyroku, nie

- powiedział po wyjściu z sali sądowej prokurator Dariusz Ewertowski z Prokuratury Okręgowej w Elblągu.
 

Natasza Jatczyńska
Wyślij wiadomość do autora tekstu

Oceń tekst:

Ocen: 3

%100.0 %0.0
GALERIA ARTYKUŁU ( zdjęć 8 ) fot. redakcja


Komentarze do artykułu (2)

Dodaj nowy komentarz

  1. 1
    --2
    ~ adax
    Czwartek, 09.07

    kiedy film?

  2. 2
    +1
    ~ ERG
    Piątek, 10.07

    Tępaka zutylizować

Redakcja serwisu info.elblag.pl nie odpowiada za treść komentarzy i treści dostarczone przez firmy i osoby trzecie.
Jeśli chcesz z nami tworzyć serwis napisz do nas e-mail.


Regulamin komentowania artykułów w serwisie info.elblag.pl

W trosce o kulturę i wysoki poziom debaty w serwisie info.elblag.pl wprowadza się niniejszy Regulamin.

  1. Komentujący umieszczając treści sprzeczne z prawem musi liczyć się, że może ponieść odpowiedzialność karną lub cywilną.
  2. Komentarze dodawane przez czytelników służą prowadzeniu poważnej i merytorycznej dyskusji na temat zamieszczonych wiadomości oraz problemów z nimi związanych.
  3. Czytelnicy mogą umieszczać informacje i opinie niezwiązane z treścią artykułów dla istotnych powodów (np. poinformowanie innych czytelników o wydarzeniach).
  4. Zabrania się dodawania komentarzy: wulgarnych, obraźliwych, naruszających dobra osobiste osób trzecich lub zawierających treści zabronione przez prawo.
  5. Celem komentarzy nie jest prowadzenie jałowych sporów osobistych między czytelnikami.
  6. Wszystkie wpisy stojące w sprzeczności z powyższymi warunkami będą niezwłocznie kasowane w całości bądź w części.
  7. Redakcja interpretuje Regulamin i decyduje, które wpisy, komentarze (lub ich części) należy usunąć i dokona tego w możliwie jak najszybszym czasie.


Właścicielem serwisu info.elblag.pl jest Agencja Reklamowa GABO

Copyright © 2004-2020 Elbląski Dziennik Internetowy. Wszystkie prawa zastrzeżone.


0.94095802307129