Mija dziewięć miesięcy od tragicznej śmierci 19-letniego Oliwiera. Chłopak po policyjnej interwencji trafił do szpitala, gdzie zmarł. Nadal nie wiadomo, czy w sprawie komukolwiek zostaną postawione zarzuty. Postępowanie po raz kolejny zostało przedłużone.
Dramat rozegrał się w sierpniu ubiegłego roku przed blokiem, w którym mieszkał 19-letni Oliwier. Po policyjnej interwencji nastolatek został przewieziony do szpitala. Tam zmarł. Wszczęto śledztwo, które miało wyjaśnić, czy doszło do przekroczenia uprawnień przez funkcjonariuszy stosujących środki przymusu bezpośredniego. Postępowanie było już kilkakrotnie przekazywane między różnymi jednostkami prokuratury. Zajmowały się nim m.in. Prokuratura Rejonowa w Ostródzie oraz Prokuratura Okręgowa w Elblągu. Ostatecznie sprawa trafiła do Prokuratury Okręgowej w Toruniu.
Od tragicznego wydarzenia niedawno minęło dziewięć miesięcy. Śledztwo prowadzone przez toruńską prokuraturę miało zakończyć się dziś, ale wiadomo już, że na to trzeba będzie jeszcze poczekać.
Postępowanie w tej sprawie pozostaje w toku i zostało przedłużone do 19 sierpnia 2026 r.
– informuje Izabela Olivier, rzecznik prasowy Prokuratury Okręgowej w Toruniu.
Nie wiadomo, co do tej pory udało się ustalić śledczym ani czy komukolwiek postawiono zarzuty w związku ze śmiercią Oliwiera. Prokuratura od miesięcy odmawia odpowiedzi na pytania w tej sprawie.
Z uwagi na charakter śledztwa prokuratura nie udziela informacji o przeprowadzonych czynnościach procesowych ani o poczynionych ustaleniach dotyczących stanu faktycznego
– dodaje i tym razem Izabela Olivier.
Przypomnijmy. Do tragedii doszło w nocy z 14 na 15 sierpnia ubiegłego roku. Jak informował wówczas nadkom. Krzysztof Nowacki z Komendy Miejskiej Policji w Elblągu, patrol został wezwany z powodu agresywnego zachowania młodego mężczyzny. Według relacji funkcjonariuszy już w trakcie interwencji 19-latek miał zaatakować policjantów. Użyto wobec niego gazu pieprzowego i pałki służbowej, założono mu również kajdanki. W obezwładnianiu miały uczestniczyć także osoby postronne.
Policja utrzymuje, że w chwili przekazania 19-latka zespołowi ratownictwa medycznego był on przytomny. W oficjalnym komunikacie komenda informowała, że karetkę wezwano „z uwagi na utrzymujący się stan pobudzenia mężczyzny oraz podejrzenie, iż może znajdować się pod wpływem środków odurzających”. Oliwier zmarł w szpitalu. Z dokumentacji medycznej, do której po śmierci chłopaka dotarły media, wynika jednak, że do szpitala trafił nieprzytomny, po dwukrotnym zatrzymaniu krążenia. Na jego ciele miały znajdować się liczne zadrapania i siniaki.
Wokół sprawy od początku pojawiają się jednak wątpliwości. Do sieci trafiły nagrania i relacje świadków, które podważają oficjalną wersję wydarzeń. Z nieoficjalnych informacji wynika, że konflikt miał zacząć się od sprzeczki z sąsiadem, który nie chciał wpuścić nastolatka do klatki schodowej. Według tych relacji 19-latek miał zostać brutalnie pobity. Dotąd informacje te nie zostały potwierdzone przez organy ścigania.
Funkcjonariusze biorący udział w interwencji po całym zdarzeniu przez pewien czas przebywali na zwolnieniach lekarskich. Jak informuje policja, już jakiś czas temu wrócili na służbę.










