Sąd apelacyjny nie miał wątpliwości, policjant z Elbląga przekroczył uprawnienia, stosował przemoc i groźby wobec 18-latki podczas przesłuchania. Utrzymał w mocy wyrok skazujący funkcjonariusza na rok pozbawienia wolności w zawieszeniu. Teraz jest on prawomocny.
Dziś, 25 lutego, poznaliśmy postanowienie Sądu Okręgowego w Elblągu w sprawie Bartłomieja K., policjanta, który trafił na ławę oskarżonych w związku z przekroczeniem uprawnień podczas przesłuchania 18-latki, chodzi o zdarzenie z 2022 roku.
Oskarżony godził swoim zachowaniem w prawidłowe funkcjonowanie instytucji państwowej, którą reprezentował, oraz w związany z policją autorytet władzy publicznej. Nadużył swojej władzy i działał poza granicami prawa. Godził także w prawidłowe i wolne od nacisku funkcjonowanie wymiaru sprawiedliwości, jak również w podstawowe prawa i wolności człowieka, takie jak godność, cześć, nietykalność cielesna i wolność, łamiąc zakaz nieludzkiego i poniżającego traktowania wynikający z Europejskiej Konwencji Praw Człowieka i podstawowych wolności
– mówił dziś (25 lutego) Krzysztof Korzeniewski, sędzia Sądu Okręgowego w Elblągu.
Odwołanie od wyroku sądu pierwszej instancji wniósł obrońca Bartłomieja K. Domagał się uniewinnienia funkcjonariusza, ewentualnie uchylenia orzeczenia i ponownego rozpatrzenia sprawy. Podważał wiarygodność nagrania i twierdził, że nie doszło do przemocy ani kontaktu fizycznego z pokrzywdzoną. Wulgarne słowa miały być, według obrony, „ojcowskim podejściem” lub elementem techniki operacyjnej.
Sąd apelacyjny nie podzielił tej argumentacji. Utrzymał w mocy zaskarżony wyrok, uznający policjanta za winnego zarzucanych mu czynów i skazujący go na rok pozbawienia wolności w zawieszeniu na dwa lata. Jednocześnie obciążył go kosztami postępowania odwoławczego. Postanowienie jest prawomocne.
Zdaniem sądu nie ma wątpliwości, że policjant, znęcając się psychicznie nad świadkiem, grożąc jej, obrażając ją i szarpiąc za torebkę, dopuścił się przekroczenia uprawnień w trakcie przesłuchania. Sąd nie dopatrzył się również, aby wyrok pierwszej instancji został wydany z obrazą przepisów postępowania, na podstawie błędnych ustaleń faktycznych mających wpływ na treść orzeczenia ani z naruszeniem prawa materialnego – a takie zarzuty obrońca podniósł w apelacji.
Mając na względzie to, co słychać na tym zapisie, nie można mieć żadnych wątpliwości, że oskarżony przekroczył przysługujące mu uprawnienia w celu uzyskania od pokrzywdzonej określonych zeznań. (…) Gdy po przybyciu na przesłuchanie 18-latka nie chciała zdać relacji z przebiegu zdarzenia i ujawnić sprawcy, zgodnie z oczekiwaniami policjantki, ta – zanim formalnie ją przesłuchała – doprowadziła do sytuacji, w której oskarżony najpierw porozmawiał z nią „za kratą”, w zamkniętym pomieszczeniu i w obecności dwóch innych policjantów
– uzasadniał postanowienie sędzia Krzysztof Korzeniewski.
Jak zaznaczył, do takiej sytuacji w ogóle nie powinno dojść. – Po co była ta pomoc w przesłuchaniu, o którą zwróciła się policjantka? – pytał sąd. – W przypadku uzasadnionego podejrzenia, że pokrzywdzona złożyła fałszywe zeznania, należało wszcząć odrębne postępowanie karne.
Z treści nagrania, zdaniem sądu, jednoznacznie wynika, że oskarżony chciał zmusić pokrzywdzoną do ujawnienia sprawcy uszkodzenia mienia. Najpierw podniesionym głosem, a następnie krzykiem, w trybie rozkazującym, kilkukrotnie domagał się ujawnienia danych sprawcy i numeru telefonu. Po odprowadzeniu pokrzywdzonej na przesłuchanie miał również powiedzieć, że jeśli „nadal będzie coś nie tak”, to on wciąż jest „za kratą”. – Z zapisu nagrania wynika jednoznacznie, że oskarżony stosował przemoc polegającą na szarpaniu za torebkę trzymaną przez rozpytywaną, w której znajdował się telefon. Nawet jeśli przemoc była ukierunkowana na rzecz, a nie na osobę, wypełnia znamiona przemocy w rozumieniu przepisu. Każde użycie siły fizycznej, to nie musi to być bicie czy kopanie, może stanowić przemoc – wskazał SSO Korzeniewski.
Dziewczyna miała usłyszeć groźby, w tym groźby użycia przemocy oraz pozbawienia wolności oraz zostać znieważna. Sąd odniósł się m.in. do słów: „będziesz miała zarzuty”, „zostaniesz zatrzymana”, „pójdziesz na dołek”, „bo ci *** klapsa zapodam”, czy "gówniaro", które słychać na nagraniu. – Nie zgadzamy się w tym zakresie z obrońcą, który usiłował przekonać, że to metoda wychowawcza stosowana wobec osoby rozpytywanej przez policję. Mam nadzieję, że nie w każdej sprawie. To nie miało formy pouczenia o możliwości zatrzymania – dodał sędzia.
Oskarżony, krzycząc i kilkukrotnie określając ją mianem „gówniara”, okazał nic innego jak pogardę wobec drugiej osoby. Tego rodzaju określenie stanowi obelgę, co wynika także z bogatego orzecznictwa w tym zakresie. Choć rozpytywana miała 18 lat i być może oskarżony chciał w ten sposób nawiązać do jej wieku, nie miał prawa w taki sposób się do niej zwracać
– podkreślił.
Obrona bezskuteczniee próbowała podważyć autentyczność nagrania. Opinia biegłego z zakresu fonoskopii, już na etapie postępowania przed sądem pierwszej instancji, potwierdziła, że zapis nie był modyfikowany. – Zapis dźwięku w naszej ocenie był najbardziej istotnym i wiarygodnym dowodem zdarzenia, na którym opierało się oskarżenie – podsumował sąd.
Przypomnijmy, do zdarzenia doszło w kwietniu 2022 roku. 18-latka została wezwana na policję jako świadek burdy w taksówce, podczas której jej 21-letni znajomy miał uszkodzić drzwi pojazdu – funkcjonariusze chcieli ustalić dane sprawcy. To podczas tego przesłuchania Bartłomiej K., funkcjonariusz Komendy Miejskiej Policji w Elblągu, miał dopuścić się przestępstwa. Dziewczyna nagrała całe zajście i przekazała materiał mediom. Na nagraniu słychać m.in. słowa: „Bo ci ku…a zaraz jeszcze klapsa zapodam” oraz „Myślisz, gówniaro, że tu przyszłaś i będziesz nas tu wk…ać z samego rana”. Prokuratura postawiła policjantowi zarzut przekroczenia uprawnień w toku czynności rozpytania świadka, m.in. poprzez psychiczne znęcanie się nad nią w celu uzyskania określonych informacji i zeznań, czym działał na szkodę interesu publicznego oraz prywatnego świadka.
W lipcu 2025 roku Sąd Rejonowy w Elblągu uznał policjanta za winnego i skazał go na rok pozbawienia wolności w zawieszeniu na dwa lata. Wyrok, postanowieniem sądu apelacyjnego, jest prawomocny.

















A jakby sędziemu zniszczyli samochód a ja bym wiedział kto i bym udawał głupa że nic niewiem to w porządku?
Tak się skręca afery w Policji.Koledzy kryją kolegów.Potem zdziwienie,że mieszkańcy im nie ufają.Niskie morale w Policji nie bierze się z powietrza.Bezkarność rodzi bezkarność i niszczy morale.Ochyda i wstyd.
"związany z policją autorytet władzy publicznej" - tekst roku buhahahaha :D
Milicja ukropolin cieszy się niższym szacunkiem od tej z PRL. Ciekawe skąd to się bierze, bardzo ciekawe. O zaufaniu lepiej nie mówić. Milicja chociaż umiała złapać złodzieja, nakopać bandycie tak, że mu się na przyszłość odechciewało napadać ludzi. Ci są silni wobec słabych i słabi wobec silnych. Tak jak całe ukropolin.
No brawo..patusy beda czuc sie coraz bardziej bezkarni...ćpuny,maloletni bandziory macie swoje 5 minut a szary zwykly obywatel niech sie boi