Choroba Zalewu Wiślanego ponownie dała o sobie znać. Trzy osoby trafiły do elbląskiego szpitala po zjedzeniu wędzonego węgorza. Sanepid podejrzewa kolejne przypadki rzadkiego schorzenia.
Zespół Haff, nazywany również chorobą Zalewu Wiślanego, znany jest od stu lat, naukowcy nadal nie ustalili jednoznacznie, jaka toksyna odpowiada za zachorowania. Choroba występuje bardzo rzadko, jednak w regionie przypadki pojawiały się już także w ubiegłym roku. Kolejne odnotowano kilka dni temu.
Do Wojewódzkiego Szpitala Zespolonego w Elblągu trafiły trzy osoby, u których podejrzewa się chorobę Zalewu Wiślanego. Osoby te jadły wcześniej wędzonego węgorza. Jeden z mężczyzn spożył aż cztery kilogramy tej ryby, więc była to znaczna ilość
– mówi Anna Kozłowska, dyrektorka Powiatowej Stacji Sanitarno-Epidemiologicznej.
Objawy pojawiają się zwykle krótko po spożyciu większej ilości niektórych gatunków ryb, m.in. węgorza i flądry. Chorobie towarzyszą silne bóle mięśni oraz ciemne zabarwienie moczu. Często ustępują samoistnie lub po nawodnieniu pacjenta w warunkach szpitalnych. W rzadkich przypadkach może jednak dojść do ostrej niewydolności nerek wymagającej dializ.
Informacje o przypadkach zachorowań przekazaliśmy do przychodni i placówek medycznych
– dodaje dyrektorka PSSE.
Sanepid nie wprowadził na razie ograniczeń dotyczących spożywania ryb z Zalewu Wiślanego, ale apeluje o ostrożność i zwracanie uwagi na niepokojące objawy po spożyciu ryb.











No no ciemny mocz oznaką statusu , mało ludzi stać na węgorza.
Jakbym zjadł cztery kilo to też bym się posrał