Depresja to poważna choroba psychiczna, której objawem jest między innymi obniżony nastrój, brak odczuwania radości, niski poziom energii życiowej. Chory ma często problemy z zaśnięciem, jest przemęczony, ma niską samoocenę, a nawet myśli o pozbawieniu siebie życia. Wprawdzie Ogólnopolski Dzień Walki z Depresją obchodzony jest w Polsce 23 lutego, jednak choroba ta dotyka ludzi każdego dnia. O tym jak ważne jest by nie wstydzić się i poprosić o pomoc rozmawiam z Rafałem Zemke, elblążaninem, który zgodził się nam opowiedzieć swoją historię „powrotu z niebytu". - To jest pierwszy wywiad, w którym mówię całą prawdę. I chciałbym przekonać wszystkich ludzi, którzy się borykają z obniżonym nastrojem, do tego, żeby nie bali się prosić o pomoc - stwierdził.
To będzie rozmowa o bardzo osobistych i trudnych przeżyciach. Jesteś na to gotowy?
To mój pierwszy wywiad w życiu, którego chcę udzielić z całkowitą szczerością, czystością mojego umysłu, serca i duszy przede wszystkim.
Jak dziś oceniasz okres, kiedy nie zdawałeś sobie sprawy, że masz depresję?
Moje życie przez ostatnie dwa lata było bardzo skomplikowane. Praktycznie tego życia już prawie nie było. Czułem się bezsilny i nie widziałem przyszłości. Ale to, co nas łamie i sprawia, że upadamy, paradoksalnie pozwala nam też zrozumieć, że człowiek nie wtedy jest silny, kiedy osiąga sukces, tylko kiedy jest na samym dnie i jest w stanie z tego dna się podnieść.
To duży przeskok od depresji, po „odbicie się od dna", aż do zrozumienia. Co Cię wzmocniło?
Wszystko zaczęło się od tego, że w krótkim czasie zawalił mi się cały świat. Rozstałem się. Skończył się mój związek. Nie miałem kontaktu z moim synem. Miałem problemy w firmie i wtedy wróciła mi potężnie straszna choroba jaką jest depresja. Nie miałem jakiegokolwiek punktu zaczepienia, żeby mieć chęć życia. Miałem przyjaciół, ale gdy się zaczęło walić bardzo szybko ich zweryfikowałem. Nagle z dużej ilości, która wokół mnie była, zostało ze mną kilku, ale za to takich prawdziwych przyjaciół. Oni wiedzą, o kim ja mówię. Z tego grona wyeliminowałem, tych co byli fałszywi, są homofobami, nie są tolerancyjni.
Ograniczenie liczby przyjaciół i uświadomienie sobie, w jakiej jesteś w sytuacji to był pierwszy krok? Co sprawiło i gdzie znalazłeś oparcie, żeby się podnieść z tego stanu ducha?
Poszedłem na terapię, bo już było ze mną naprawdę bardzo źle. I chciałem tutaj pozdrowić swoją terapeutkę, która jest cudowną osobą, i która postawiła mnie na nogi. Ale poszedłem na terapię w momencie, kiedy zrozumiałem, że muszę na nią iść, że to już jest naprawdę pukanie do dna od spodu.
Warto zaznaczyć, że nie należy bać się pójścia na terapię, ani obwiniać siebie, że sobie samemu nie możemy poradzić z depresją, bo często ta pomoc jest po prostu niezbędna.
Absolutnie się z tym zgadzam. Chciałbym apelować do wszystkich osób, które nie radzą sobie z życiem, żeby skonsultowali ten stan z psychiatrą, psychologiem czy psychoterapeutą. Ja tak zrobiłem.
O tym, co przechodzisz pisałeś także w mediach społecznościowych.
Tak. Zacząłem mówić o tym, co się ze mną dzieje na Facebooku i na Instagramie. Zacząłem pisać bardzo szczere posty, które spotkały się o dziwo z mega dobrym odbiorem. Byłem zdziwiony, bo spodziewałem się fali hejtu, ale okazało się, że ludzie mają podobne problemy i nie mają z kim o tym porozmawiać. Dostawałem wiadomości prywatne, niektórzy do mnie dzwonili. I to jakby pchnęło mnie do tego, żeby pisać o tym więcej. Zamieściłem kilka, może kilkanaście takich postów prosto z serca napisanych i jestem z tego dumny. Nie wstydzę się, że potrafię się przyznać do błędów, które popełniłem i potrafię się przyznać do tego, że miałem depresję, że było mi naprawdę bardzo źle. Mam nadzieję, że ośmielę innych do mówienia o ich bolączkach i szukania pomocy u specjalistów. To jest pierwszy wywiad, w którym mówię całą prawdę. I chciałbym przekonać wszystkich ludzi, którzy się borykają z obniżonym nastrojem, do tego, żeby nie bali się prosić o pomoc. Żeby szukali przyjaciół, żeby nie zamykali się w czterech ścianach i nie zasłaniali okien na cały dzień. Nawet 5 minut spaceru dziennie rozjaśnia umysł i pomaga, uwierzcie mi, pomaga bardzo. Małymi kroczkami. I idźcie ludzie na terapię, nie bójcie się lekarzy, nie bójcie się psychiatrów, nie bójcie się psychologów, bo oni od tego są. Jak cię boli głowa, bierzesz tabletkę, jak Cię boli dusza, musisz iść do lekarza. Bo depresja to jest choroba duszy. I to dopada tak samo jak grypa, katar, rak czy cokolwiek innego.
Gdy mówimy słowo depresja, każdy inaczej może to rozumieć. Powiedz mi, jaka jest Twoja definicja depresji?
Tracisz energię do wszystkiego, nie masz siły na nic i uświadamiasz to sobie, gdy jesteś już w totalnej depresji, kiedy jesteś sam w domu, zamknięty, w sypialni z zasłoniętymi zasłonami, leżysz w łóżku i patrzysz w sufit. I twoją jedyną rozrywką jest np. oglądanie „Ukrytej prawdy".
Depresja może pojawić się nawet, gdy człowiek ma duże możliwości, nie jest ograniczony finansowo, ma czas i ludzi wokół siebie...
Zgadzam się z Tobą w 100%. Ja cały czas prowadzę firmę. Już 10 lat. A w branży jestem od 20 lat. Więc miałem dla kogo pracować. Niestety nie byłem w stanie zaangażować się w pełni w pracę. Na szczęście pracownicy ze zrozumieniem przyjęli tę moją niedyspozycję. Bardzo im za to dziękuję. Zwłaszcza, że nosiłem się nawet z zamiarem zamknięcia firmy. Dzięki Bogu tak się nie stało. Dzięki Bogu nadszedł ten dzień i ten moment, gdy odsłoniłem te ciemne zasłony, spojrzałem prosto w niebo i powiedziałem "co ty stary ze sobą robisz?". Problemy są po to, żeby je rozwiązywać. To przejdzie. Weź się chłopie w końcu w garść. Wiem, i każdy specjalista wie o tym, że nie można powiedzieć do osoby chorej, weź się w garść, ogarnij się. Ważne jednak, żeby osoba chora to sobie powiedziała, bo to świadczy, że zdała sobie sprawę, że potrzebuje pomocy.
Z tego co mówisz wynika, że dochodzenie do momentu, w którym poprosiłeś o pomoc trochę trwało. Jak długo byłeś w tym najczarniejszym okresie?
Dzięki Bogu trwało to w miarę krótko, bo około pół roku. To się stopniowo nasilało, aż do momentu, kiedy poszedłem na pierwszą terapię. Od pierwszego momentu, kiedy poszedłem na terapię, już wychodząc po sesji wiedziałem, że to jest milimetr do przodu. Kolejne tygodnie tylko utwierdzały mnie w tym przekonaniu. I choć na początku byłem nastawiony, że terapia potrwa dwa lata, po pół roku terapeutka stwierdziła, że już jej nie potrzebuję. Byłem w szoku.
Czego można Ci życzyć?
Mam trzy życzenia. W moim życiu najważniejsza jest miłość. I są trzy rodzaje miłości. Miłość do rodziców, rodziny, miłość do partnera, do partnerki i miłość rodzicielska. I chciałbym, żeby te wszystkie trzy miłości w moim życiu były spełnione, bo ja żyję dla miłości i żyję dzięki miłości. Chcę kochać i być kochanym. I to jest najważniejsze moje takie marzenie. Drugim moim marzeniem jest to, żeby moi artyści, których jestem managerem czyli Rav Kozik, Kuba Baczyński oraz Paulla osiągnęli spektakularny sukces na rynku muzycznym. Poza tym kocham podróże, kocham ludzi. Kocham odkrywać świat. Kocham kulturę, kocham jedzenie, więc życzcie mi dużo podróży. Chciałbym, żeby moja rodzina, mój syn, żeby żyli długo i szczęśliwie. Po prostu.
To ja Ci życzę jeszcze jednej rzeczy - czwartej miłości. Miłości do samego siebie, żebyś nigdy już w siebie nie zwątpił.
No właśnie i to są cudowne życzenia od Ciebie, za które bardzo dziękuję. Na koniec chcę powiedzieć, że wtedy cię świat pokocha i wtedy cię wszechświat pokocha, kiedy Ty sam, sama siebie pokochasz i zaakceptujesz. Akceptacja samego siebie jest najważniejsza. W momencie, kiedy siebie akceptujesz stajesz się silny i źli ludzie nie mają już takiej mocy by cię skrzywdzić.

Z Rafałem Zemke rozmawiała









