- Ja jestem zwolenniczką tego, by ograniczać to, co jest zakazane – odpowiada w Radiu ZET Jolanta Sobierańska-Grenda. Choć przyznaje: -Jako babcia wnuka nie chciałabym, żeby jadł fast foody. Dopytywana o prawne ograniczenie dostępu, minister zdrowia ocenia, że „w szkołach na pewno by się przydało".
Dopytywana o podatek tłuszczowy, proponowany przez Lewicę, minister Sobierańska-Grenda uważa, że najważniejsze jest pracowanie nad profilaktyką.
Podatek zdrowotny zamiast składki zdrowotnej? - Znam wstępne założenia planu. 24.02 będę uczestniczyła w spotkaniu z klubem Lewicy – zapowiada szefowa resortu zdrowia. Minister tłumaczy, że „85 proc. budżetu NFZ w tym roku to jest składka zdrowotna, na pozostałe 15 proc. potrzebna jest dotacja". - Już to widzieliśmy w zeszłym roku i ponad 35 mld wpłynęło do budżetu NFZ ze środków dotowanych. W tym roku wiemy, że budżet jest zwiększony o 26 mld – dodaje Gość Radia ZET.
Obowiązkowe szczepienie przeciw HPV? - Rozporządzenie jest w konsultacjach. W tych grupach [9-15 lat – red.] uważam, że powinniśmy wprowadzić obowiązkowe szczepienie. W tym zakresie mamy doświadczenia innych krajów, opracowania naukowe. Mam nadzieję, że nie będzie wątpliwości – komentuje minister Sobierańska-Grenda. Zaznacza jednak, że decyzja w tej sprawie jeszcze nie zapadła.
Źródło: Radio Zet









Weźcie tą pustą lewaczke zdejmijcie ze świecznika, bo gotowa podpalić normalnych ludzi. Szpryce sama w d.... se wsadź, a co do żarcia w szkołach, to jest tak ograniczona, ze nawet nie wie, że ustawe o "śmieciowym jedzeniu" w szkołach już zrobił durny POPiS - problem w tym, że poza przedsiębiorcami, to od szkół nikt nie wyciąga konsekwencji z jej nie stosowania. W szkołach sami nauczyciele (wbrew ustawie) namawiają do kupna pączków w swoich klasach i zabierają dzieci do makdonaldów - a zaraz potem na lekcjach gadają jak ważne jest zdrowe odżywianie...