Najpierw sforsował drzwi, potem wybił szyby i wyniósł złoto warte miliony. Teraz stanie przed sądem. Śledczy zakończyli sprawę głośnego włamania do jubilera w Elblągu. 48-latkowi grozi do 20 lat więzienia.
Głośna sprawa napadu na jubilera w Elblągu znajdzie swój finał w sądzie. Prokuratura Rejonowa w Elblągu 31 marca zakończyła postępowanie w sprawie kradzieży z włamaniem do salonu znajdującego się w Centrum Handlowym E.Leclerc. Do zdarzenia doszło 20 kwietnia ubiegłego roku.
Z ustaleń śledczych wynika, że sprawca najpierw sforsował zabezpieczenia i wyłamał drzwi od strony pawilonu ogrodniczego, a następnie dostał się do wnętrza centrum. Kolejnym krokiem było wybicie szyb i wejście do salonu jubilerskiego „Agat”. Stamtąd miał zabrać sztabki złota, złote monety oraz wyroby jubilerskie o łącznej wartości nie mniejszej niż 6 765 593 zł.
W tej sprawie do Sądu Okręgowego w Elblągu skierowano akt oskarżenia przeciwko 48-letniemu Sebastianowi S. Przedstawiono mu zarzut, że 20 kwietnia 2025 r. dokonał kradzieży z włamaniem do salonu jubilerskiego „Agat”. Ponadto czynu tego dopuścił się w warunkach powrotu do przestępstwa, tj. w ciągu 5 lat po odbyciu kary co najmniej 6 miesięcy pozbawienia wolności za umyślne przestępstwo podobne
– informuje prokurator Ewa Ziębka, rzecznik prasowy Prokuratury Okręgowej w Elblągu.
Choć za kradzież z włamaniem, czyli czyn z art. 279 § 1 Kodeksu karnego, grozi od roku do 10 lat więzienia, w tym przypadku kara może być znacznie wyższa. Wszystko przez wartość skradzionego mienia, która przekracza próg tzw. mienia wielkiej wartości.
W niniejszej sprawie, z uwagi na wartość mienia, które zostało skradzione – kwotę przekraczającą pięciokrotność kwoty określającej mienie wielkiej wartości (mieniem wielkiej wartości jest mienie, którego wartość w czasie popełnienia czynu zabronionego przekracza 1 000 000 zł) – zagrożenie karą za to przestępstwo ulega zmianie. Zgodnie z art. 294 § 3 k.k. kradzież mienia takiej wartości zagrożona jest karą od 3 do 20 lat pozbawienia wolności
– dodaje prokurator Ziębka.
Sebastian S. przebywa obecnie w areszcie tymczasowym. W trakcie śledztwa nie przyznał się do winy i odmówił składania wyjaśnień.










Jak chciałem tam obrączki kupić z gabloty to baba mówi że to tylko ekspozycja i jest to imitacja a złote muszę zamówić więc Głowno prawda że tam mieli złota na 6 milionów.