Brak lekarzy coraz mocniej dotyka polskie szpitale, a problem nie omija także regionu i Elbląga. – Sytuacja na SOR-ze, można powiedzieć, jest dramatyczna. Problem dotyczy również nocnej i świątecznej opieki. Po prostu lekarze w tych miejscach nie chcą pracować – mówi dyrektor Wojewódzkiego Szpitala Zespolonego w Elblągu, Elżbieta Gelert.
Szpitale w Polsce zmagają się z brakiem kadry lekarskiej, a skutki niedoborów są już realnie odczuwalne przez pacjentów. Aż 79 proc. dyrektorów szpitali ocenia problem zatrudnienia jako poważny lub bardzo poważny, a 89 proc. wskazuje na zagrożenie zastępowalnością pokoleniową – wynika z najnowszego raportu ekspertów ze Szkoły Głównej Handlowej SGH Think Tank dla ochrony zdrowia. Wskazuje on, że największe deficyty dotyczą lekarzy ze specjalizacją z chorób wewnętrznych, anestezjologii, chirurgii i radiologii. Na problemy z obsadą tych specjalizacji wskazywała co druga badana placówka.
Według raportu województwo warmińsko-mazurskie znajduje się wśród regionów, w których kryzys kadrowy jest najbardziej widoczny i dotyczy większości znajdujących się tu szpitali. Obecnie zatrudniają one 613 lekarzy, a w placówkach znajduje się 117 wakatów.
Problem dotyczy również Elbląga. W Wojewódzkim Szpitalu Zespolonym najtrudniejsza sytuacja panuje na SOR-ze oraz w nocnej i świątecznej opiece lekarskiej.
To są właściwie dwa miejsca, gdzie tak naprawdę brakuje lekarzy. Po prostu lekarze w tych miejscach nie chcą pracować i bardzo trudno jest tu uzyskać zespół, który stale by tam pracował. Bardzo mało lekarzy chce robić specjalizację z medycyny ratunkowej
– mówi Elżbieta Gelert, dyrektor Wojewódzkiego Szpitala Zespolonego w Elblągu.
Dyrektorka WSZ wskazuje, że szpital, podobnie jak placówki w całym kraju, zauważa również problem dotyczący innych specjalizacji.
Nie odbiegamy standardem od Polski. Owszem, mogłoby być więcej chirurgów, bo faktycznie z tym boryka się cała Polska, bez wyjątku. Nawet te województwa, gdzie są lepsze wskaźniki, to problemem jest chirurgia i interna. To są dwa takie podstawowe działy, w których jest naprawdę bardzo mało osób chcących się specjalizować w tych dziedzinach. Miejmy nadzieję, że trochę zacznie przybywać lekarzy, bo obecnie dwa razy więcej studiuje na kierunkach medycznych
– dodaje Elżbieta Gelert.
Najtrudniejsza sytuacja dotyczy jednak właśnie szpitalnego oddziału ratunkowego oraz opieki nocnej i świątecznej. – Sytuacja na SOR-ze, można powiedzieć, że jest dramatyczna. Próbujemy sobie radzić razem z lekarzami, próbujemy to organizować jak najlepiej. Jednak jest cały czas potrzeba dodatkowych lekarzy. Na SOR-ze pracuje przecież jednocześnie trzech lekarzy, którzy są wyznaczeni do takich trzech dużych grup pacjentów: do chirurgii, do pacjentów zachowawczych i do takiej, powiedzmy, ostrej interwencji, czyli anestezjologicznej. Mimo to są skargi na to, że trzeba czekać w kolejkach. No trzeba czekać. Pacjent musi być najpierw zakwalifikowany i może czekać od razu pół godziny, potem dwie godziny, następnie cztery, sześć i osiem w zależności od tego, jaką dostanie opaskę, czyli do której grupy zostanie zakwalifikowany. Tak jest w całej Polsce – wskazuje Elżbieta Gelert.










Pani Gelert to chyba dobrze zna powód dlaczego lekarze z elbląskiego szpitala (w tym z SORu) odchodzą. Powiedzmy sobie szczerze, że każdy słyszy od Pani Gelert jedno proste sformułowanie: DROGA WOLNA, nikt nikogo siłą trzymać nie będzie. I proszę Państwa, nie chodzi o finanse- chodzi o etykę pracy, zapobieganie działania mobbingowym, itd.
Pani Gelert to chyba dobrze zna powód dlaczego lekarze z elbląskiego szpitala (w tym z SORu) odchodzą. Powiedzmy sobie szczerze, że każdy słyszy od Pani Gelert jedno proste sformułowanie: DROGA WOLNA, nikt nikogo siłą trzymać nie będzie. I proszę Państwa, nie chodzi o finanse- chodzi o etykę pracy, zapobieganie działania mobbingowym, itd.
Platforma Oszustów Tuska sprowadzi Dawidka. On wie jak rozwiązać ten problem.