Dziś, 6 marca, na Małej Scenie Teatru im. Aleksandra Sewruka, odbyła się 324. premiera. Widzowie obejrzeli „Zbrodnię i karę” Fiodora Dostojewskiego.
Przed nami „Zbrodnia i kara” Fiodora Dostojewskiego, w reżyserii André Hübner-Ochodlo, w adaptacji wspaniałego Andrzeja Wajdy, którego córka miała być dzisiaj z nami. Niestety nie może dotrzeć, ale mamy nagranie, które przesłała prosto z samochodu
– przekazał zapraszając na spektakl dyrektor Teatru, Paweł Kleszcz.
Jest mi szalenie miło powitać Państwa na premierze „Zbrodni i kary” w adaptacji mojego ojca, Andrzeja Wajdy. Gratuluję całemu zespołowi i gratuluję dyrektorowi teatru, Pawłowi Kleszczowi, a Państwu życzę wspaniałego spektaklu, bardzo, bardzo miłego wieczoru. Chciałabym, aby zwrócili Państwo uwagę na postać Raskolnikowa, jako postać tragicznie aktualną, która ucieleśnia niebezpieczeństwo ideologii, które pozwalają jednostkom wybitnym na zbrodnie w imię wyższych celów. Proszę zwrócić uwagę na to, jak ten mechanizm jest dziś nadal aktualny. Jak bardzo Dostojewski jako znawca trudnej, skomplikowanej ludzkiej natury pozostał autorem ponadczasowym
- mówiła Karolina Wajda.
Data premiery spektaklu „Zbrodnia i kara” według adaptacji znakomitego reżysera Andrzeja Wajdy, została wybrana nieprzypadkowo. Właśnie 6 marca, sto lat temu (w 1926 roku) urodził się jeden z najwybitniejszych polskich reżyserów filmowych i teatralnych. W notce biograficznej zawartej w programie wspomniano ważne dla polskiej kinematografii filmy tego reżysera, m.in. „Kanał”, „Popiół i diament”, „Ziemia obiecana”, „Człowiek z marmuru” czy „Człowiek z żelaza”. Andrzej Wajda, za całokształt twórczości, w 2000 roku odebrał honorowego Oscara.
Można by sądzić, że w elbląskiej odsłonie powszechnie znanego utworu rosyjskiego pisarza, widz przeniesie się w czasie. Opublikowana w 1866 roku powieść opowiada o rozterkach młodego Rodiona Raskolnikowa, który w zbrodni upatruje szansy na rozwiązanie finansowych problemów rodziny. Temat był bliski pisarzowi, gdyż w czasie pisania dzieła sam zmagał się z brakiem pieniędzy.
W rolę pogubionego i zdesperowanego intelektualisty Rodiona Romanowicza Raskolnikowa brawurowo wcielił się grający gościnnie w naszym Teatrze, Grzegorz Zinkiewicz. Tym bardziej można docenić kreację wiedząc, że był to debiut młodego aktora.
W spektaklu wystąpili również elbląscy aktorzy. Artur Hauke wcielił się w postać sędziego śledczego prowadzącego dochodzenie w sprawie morderstwa (Porfiry Pietrowicz), Marcin Tomasik zagrał Kocha, klienta zamordowanej lichwiarki, Filip Warot – Razumichina, przyjaciela Raskolnikowa, Dominik Bloch – Mikołkę, Marta Piętka – Sonię Marmieładow (wspierającą bezwarunkowo Rasklolnikowa prostytutkę, która pomaga mu w moralnej przemianie). W projekcjach multimedialnych wystąpił Mikołaj Ostrowski.
Widownia nagrodziła twórców gromkimi oklaskami, ale pomieszczenie opuszczała w zadumie.
Podobało mi się, ale przejmujące to było tak do trzewi
– stwierdziła pani Maria.
Spodziewałam się spektaklu jeden do jeden jak w powieści. Muszę przyznać, że ta wersja bardzo przypadła mi do gustu, choć zarówno temat, jak i i interpretacja aktorów bardzo mnie poruszyła
– dodała pani Katarzyna.

































