Niedziela, 31.05.2020, Imieniny: Aniela, Petronela, Kamila
Nie masz konta? Zarejestruj się »
zdjęcia
filmy
baza firm
reklama
Elbląg » artykuły » artykuł z kategorii WYWIADY

Ciekawi elblążanie – Agnieszka Lach

15.04.2012, 14:00:02 Rozmiar tekstu: A A A
Ciekawi elblążanie – Agnieszka Lach
(fot. Michał Żurawski)
Dzięki muzyce zwiedziła pół świata, m.in. Alaskę, Hawaje, Wiedeń. Jest szczęśliwą posiadaczką studia nagraniowego, w którym gości znanych polskich artystów, m.in. Justynę Steczkowską, swojego brata - członka zespołu Afromental. Jest absolwentką wydziału instrumentalnego (kierunek-skrzypce) Akademii Muzycznej w Gdańsku. Studiowała też muzykologię na Uniwersytecie Warszawskim. 

Antek Rokicki: - Jak wspomina Pani pracę w Polskiej Filharmonii Bałtyckiej? Jak trafiła Pani do tej placówki, jakie były tam Pani początki? 

Agnieszka Lach: - Orkiestrowe granie to kawał mojego życia, ale na dziś raczej etap zamknięty. Za pulpitem orkiestrowym po raz pierwszy usiadłam mając 8 lat, była to orkiestra elbląskiej szkoły muzycznej. Przez kolejne siedemnaście lat nieustannie grałam w symfonicznych i kameralnych, polskich i zagranicznych orkiestrach. W Akademii Muzycznej, gdzie studiowałam skrzypce, w indeksie przedmiotów były "orkiestra" i "studia orkiestrowe". Grając w orkiestrach poznałam mnóstwo muzyków, przerobiłam gigantyczny repertuar i zwiedziłam pół świata. Orkiestra Filharmonii Bałtyckiej była jednym z takich doświadczeń zawodowych, aczkolwiek pierwszą udokumentowaną wypłatę z tytułu pracy w orkiestrze otrzymałam właśnie w tej instytucji (uśmiech). Zagraliśmy wiele ciekawych koncertów, z wybitnymi solistami. Na Ołowiance, gdzie FB (nie mylić z Facebook'iem) ma swoją siedzibę, sala koncertowa zaskakuje nietypową architekturą i akustyką wnętrza. Warto wybrać się tam na koncert.
 
Praca w filharmonii, podobnie jak w operze, czy teatrze, ma charakter cykliczny - to godziny ciężkiej pracy na próbach od poniedziałku do piątku. W piątkowy wieczór przychodzi zwieńczenie tej pracy w postaci koncertu, a od kolejnego poniedziałku cykl się powtarza. Jestem wolnym duchem, najlepiej czuję się grając w orkiestrach nie będących instytucjami, koncertujących również poza swoją siedzibą, nieograniczonych repertuarowo, albo kameralnych, gdzie każdy muzyk, każdy instrument jest słyszalny selektywnie.     
 
- Wiem, że spędziła Pani pół roku w Wiedniu. Jak wyglądała praca w teatrze awangardowym Palazzo?
 
- Muzyka i podróżowanie są dla mnie jak narkotyk. Wielokrotnie udawało mi się szczęśliwie połączyć te dwie pasje. Uprawianie muzyki pozwoliło mi poznać większą część Europy, oba kontynenty Ameryki, a nawet Alaskę i Hawaje. W Finlandii, Belgii i Austrii zakotwiczyłam na dłużej. Wiedeń jest magicznym miastem i możliwość dłuższego pobytu tam w dobrych warunkach to skarb. Pracowałam w teatrze z grupą artystów z całego świata - muzycy, aktorzy, tancerze, komicy i akrobaci - cudowni i kreatywni ludzie. Każdego dnia graliśmy ten sam spektakl, a nigdy nie odczułam rutyny, bo żaden nie był taki sam jak poprzedni. Nie bez znaczenia jest też dla mnie fakt, że Austriacy finansowo pomogli mi stanąć na własnych nogach, po powrocie do Polski kupiłam w Gdańsku swoje pierwsze mieszkanie!
 
- Obecnie prowadzi Pani w Warszawie studio nagrań Studio Rekord. Ma Pani też za sobą dwa lata współpracy z projektem "aleSzopka". Jak wygląda Pani codzienna praca? Współpraca z którymi artystami była dla Pani szczególna?   
 
- Muzyka to dla mnie pojęcie obejmujące nieograniczone spektrum działań. Wnikliwie i wścibsko zaglądam w każdy jej zakamarek i jeszcze nie doszłam do żadnej ściany w tej materii. Jednak to produkcja muzyczna, kompozycja i aranżacja, odkąd sięgnę pamięcią, były dla mnie najbardziej pociągające. Obecnie mam wymarzony warsztat pracy, studio nagrań w sercu stolicy wyposażone w najwyższej klasy sprzęt i oprogramowanie, z idealną akustyką pomieszczeń i jakąś magiczną, inspirującą aurą. Tu spełniam się zawodowo i wyżywam twórczo, realizując swoje i cudze muzyczne pomysły. Studio Rekord to moja firma, wyspa szczęścia, efekt i wypadkowa dążeń, wyborów i poszukiwań swojego miejsca w życiu. Pracuję w dzień i w nocy, zdarza mi się zapominać o spaniu i jedzeniu. Nagrywamy, produkujemy, miksujemy naprawdę sporo i coraz więcej, a płyty, single, nagrania i miksy, które wyszły i wychodzą ze studia, hulają w eterze, radują słuchaczy, odnoszą komercyjne sukcesy i to cieszy (uśmiech). 
 
Lista zacnych gości, którzy odwiedzili Studio Rekord, jest barwna i długa, dostępna na stronie www.studiorekord.pl. Praca z artystami zaiste jest szczególna, z każdym z nich wyjątkowa, ale, że sama jestem grającym i nagrywającym muzykiem - znam temat z obu stron.  
 
Muzyk do studia przychodzi zawsze mniej lub bardziej podekscytowany. Ma kieszenie pełne aspiracji, koncepcji i planów, ale ma także w oczach ciekawość i niepewność tego, co się zdarzy w procesie twórczym, którego nie uda się całkowicie okiełznać, bo jest w dużej mierze abstrakcją. Jeśli producent/realizator i jego podopieczny/klient nawiążą dobre porozumienie i kontakt, ofiarują sobie nawzajem kredyt zaufania i szacunek, jeśli dysponują wiedzą, talentem i umiejętnościami, a wena twórcza dopisze - sukces murowany (uśmiech). 
 
Gości w studio zawsze mieliśmy sympatycznych, bez względu na płeć, wiek, poglądy polityczne, orientację seksualną, wyznania religijne, styl muzyki jaki wykonują, czy poziom ich popularności. Mam natomiast coraz silniejsze poczucie tego, jak bardzo rzeczywistość wypaczana jest poprzez wizerunek medialny artysty i jego odbiorców. 
 
"aleSzopka" to zbiór niezwykłych kompozycji, spotkanie wyjątkowych muzyków, koncerty na miarę widowisk muzycznych i wreszcie płyta, która jest do nabycia w salonach muzycznych. Autorką projektu i kompozytorką muzyki jest Agnieszka Szczepaniak, utalentowana młoda pianistka, której energia, wrażliwość i brawura w grze i pomysłach muzycznych wyrywa słuchaczy z krzeseł. Mamy fortepian, elektroniczne i analogowe instrumenty klawiszowe, akordeon, wiolonczelę, bas, perkusję, Tomasz "Tomson" Lach kręci beatbox, mąci efektami wokalowymi i śpiewa, Justyna Steczkowska czaruje ultradźwiękami, Urszula Dudziak preparuje swój głos na wszelkie możliwe sposoby. Ja odpowiadam za skrzypce, gitarę elektryczną, perkusjonalia, elektronikę i współprodukcję muzyki. Album nagraliśmy u mnie, w Studio Rekord.
 
- Pani brat jest członkiem zespołu Afromental. Obecnie pracuje też nad solowym krążkiem. Czy Wasza przygoda z muzyką miała jakieś wspólne elementy? Co Was łączy, a co różni w podejściu do muzyki? 
 
- Kibicujemy sobie zawsze i wspieramy się we wszystkim na dobre i na złe. Najnowszy album Afromental "The Bomb" powstawał w moim studio. Obydwoje współtworzymy muzykę na płycie "aleSzopka" i gramy razem koncerty. A nasza muzyczna przygoda miała same "wspólne elementy". Wychowywaliśmy się w dużej zażyłości, w domu pełnym dźwięków. Rodzice, choć zawodowo nie zajmują się muzyką, są bardzo muzykalni i odkąd tylko zaczęliśmy ruszać rączkami, zaczęli otaczać nas instrumentami. A to grzechotka, a to fujarka, bębenek, cymbałki. Z poważniejszych sprzętów były studenckie gitary taty, a pewnego dnia, gdy miałam 6 lat do mieszkania wjechało stare, niemieckie pianino, które pomalowaliśmy sprayem na biało i służy do dziś. Chwilę później pojawiła się wiolonczela "made in ZSRR", skrzypce, keyboard z NRD. Instrumenty zdominowały i zdetronizowały resztę zabawek. Lalki i samochody szybko poszły w kąt.
 
Potem była szkoła muzyczna, ja - skrzypce i fortepian, 4 lata później mój brat - fortepian, trąbka, klarnet. Tomek dostał pierwszą gitarę elektryczną, mając 6 lat i szalał z nią, ja również(zrobiło się naprawdę głośno), a kilka lat później zaczął śpiewać. Graliśmy na wszystkim, co nam w ręce wpadało, a w 1995 roku uruchomiliśmy pierwsze produkcje muzyczne MIDI na komputerze, który miał pojemność dysku ok. 800 mb i 4  RAM! Dwa lata później śmigaliśmy już w programie "FruityLoops", który mój brat "zdobył" od swojego zioma VNM'a (znanego rapera elblążanina – przyp.red.) (uśmiech). A ja zdobyłam klasyczne wykształcenie muzyczne – dyplom magistra sztuki Akademii Muzycznej na wydziale skrzypiec. Od 2-ch lat mamy też w domu rodzinnym perkusję, bo tata zapragnął spełnić swoje chłopięce marzenia… Przyznaję, że trochę pomęczyłam mojego Tomaszka, zmuszając go do perfekcji i nadganiania tych czterech lat różnicy wieku w muzycznych poczynaniach, ale dziś jest muzykiem o słuchu nietoperza i rewelacyjnym wyczuciu rytmu, frazy i harmonii. Obiektywnie uważam, że jako wokalista jest jednym z najmocniejszych zawodników na polskiej scenie muzycznej, a prywatnie jestem z niego bardzo dumna i cieszę się, że spełnia się w tym co robi… Podejście do muzyki mamy podobne - nie dzielimy jej na gatunki, style, epoki, ale na dobrą albo kiepską. Oceniamy pod względem jakości, a nie rodzaju. Oczywiście różnice są - jemu coś może podobać się bardziej, a mi mniej i odwrotnie. Dyskutujemy i podsuwamy sobie nasze muzyczne odkrycia inspirując się wzajemnie.   
 
- Jak często odwiedza Pani Elbląg?
 
- W ubiegłych latach, podobnie jak większość młodych elblążan na emigracji, kilka razy do roku - przy okazjach świątecznych, w czasie wakacji i urlopów. Ostatnio coraz częściej i chętniej. Po okresach wytężonej pracy i znużenia warszawskim pędem życia po prostu pakuję walizkę i przyjeżdżam tu odetchnąć znajomym powietrzem i zresetować się w najmilszym mi towarzystwie rodziców. 
 
- Jak rodzinne strony zapisały się w Pani pamięci? Czy ma Pani jakieś szczególne miejsca, a może sytuacje, do których często powraca Pani myślami?
 
- Pierwsze wspomnienia to piaskownica, huśtawki, karuzela, park „Modrzewie”, które teraz wydają się jakieś takie mniejsze. Uwielbiałam szwendać się ulicami miasta i ze słuchawkami na uszach przemierzać je wszerz i wzdłuż, często robiłam sobie wycieczki po Bażantarni. No i wreszcie najpiękniejsza dla mnie atrakcja regionu – wszechobecne jeziora i bliskość morza. Cudowne jest to, że w upalny dzień można w ciemno zjechać z „siódemki” w las i zafundować sobie kąpiel w „niekomercyjnym” jeziorze.
 
- Jakie są Pani plany na przyszłość, tę zawodową i nie tylko?
 
- Właśnie zakończyłam 6-miesięczną pracę nad nową płytą Justyny Steczkowskiej "XV". To dwupłytowy album, na którym pośród 20-tu utworów usłyszymy sporo zaskakujących, nowoczesnych i odważnych aranżacji największych szlagierów artystki oraz nowe, bądź nieznane, przepiękne utwory. Za muzykę zabrali się kreatywni, zdolni ludzie, producenci młodego pokolenia i wyszedł worek prezentów rozmaitej treści. Było to dla mnie arcyciekawe wyzwanie aranżacyjne i spotkanie z muzyką, która 15 lat temu, kiedy zaczynałam swoją przygodę z produkcją muzyki, była dla mnie wielką inspiracją. Trzy single mojej produkcji wraz z klipami są już w obiegu medialnym, a 2 kwietnia 2012 całe wydawnictwo trafiło do salonów sprzedaży. Z ciekawością czekam na efekty swoich poczynań i reakcję odbiorców.
 
Kolejne projekty studyjne już wkrótce. Mam nadzieję- równie ciekawe. A pozazawodowo moim najważniejszym planem na przyszłość jest być zdrową, piękną i spokojną. I dużo podróżować. 

***
"Ciekawi elblążanie" to cykl artykułów na Info.elblag.pl
Co tydzień w niedzielę prezentujemy ciekawe osoby, które były lub są związane z naszym miastem.

 
Antek Rokicki, korespondent info.elblag.pl
Antek Rokicki
Wyślij wiadomość do autora tekstu

Oceń tekst:

Ocen: 10

%90.0 %10.0


Komentarze do artykułu (1)

Dodaj nowy komentarz

  1. 1
    --5
    ~ an
    Poniedziałek, 16.04

    chyba pomyliliscie osoby

Redakcja serwisu info.elblag.pl nie odpowiada za treść komentarzy i treści dostarczone przez firmy i osoby trzecie.
Jeśli chcesz z nami tworzyć serwis napisz do nas e-mail.


Regulamin komentowania artykułów w serwisie info.elblag.pl

W trosce o kulturę i wysoki poziom debaty w serwisie info.elblag.pl wprowadza się niniejszy Regulamin.

  1. Komentujący umieszczając treści sprzeczne z prawem musi liczyć się, że może ponieść odpowiedzialność karną lub cywilną.
  2. Komentarze dodawane przez czytelników służą prowadzeniu poważnej i merytorycznej dyskusji na temat zamieszczonych wiadomości oraz problemów z nimi związanych.
  3. Czytelnicy mogą umieszczać informacje i opinie niezwiązane z treścią artykułów dla istotnych powodów (np. poinformowanie innych czytelników o wydarzeniach).
  4. Zabrania się dodawania komentarzy: wulgarnych, obraźliwych, naruszających dobra osobiste osób trzecich lub zawierających treści zabronione przez prawo.
  5. Celem komentarzy nie jest prowadzenie jałowych sporów osobistych między czytelnikami.
  6. Wszystkie wpisy stojące w sprzeczności z powyższymi warunkami będą niezwłocznie kasowane w całości bądź w części.
  7. Redakcja interpretuje Regulamin i decyduje, które wpisy, komentarze (lub ich części) należy usunąć i dokona tego w możliwie jak najszybszym czasie.


Właścicielem serwisu info.elblag.pl jest Agencja Reklamowa GABO

Copyright © 2004-2020 Elbląski Dziennik Internetowy. Wszystkie prawa zastrzeżone.