To jedna z tych interwencji, o których trudno mówić bez emocji. Dyżurny Komendy Miejskiej Policji w Elblągu zwrócił się do strażnika miejskiego – operatora miejskiego monitoringu – z prośbą o pomoc w zlokalizowaniu pojazdu, którym poruszała się osoba znajdująca się w kryzysie i mogąca zrobić sobie krzywdę.
Nie było czasu do stracenia. Strażnik miejski niezwłocznie rozpoczął działania. Analizując obraz z kamer, ustalił trasę przejazdu pojazdu i przekazał informacje policjantom. Policjanci ruszyli we wskazanym kierunku i odnaleźli samochód. W środku znajdował się wpółprzytomny człowiek.
Tym razem pomoc przyszła na czas. Ta sytuacja pokazuje, jak ogromne znaczenie ma współpraca służb, szybka reakcja i doświadczenie ludzi, którzy każdego dnia czuwają nad bezpieczeństwem mieszkańców. Za ekranem monitoringu nie ma tylko kamer.
Jest człowiek, który patrzy, analizuje i reaguje. A czasem jego praca może oznaczać coś najważniejszego – uratowane życie. Dziś możemy powiedzieć jedno: Życie zostało uratowane.
Dziękujemy wszystkim funkcjonariuszom zaangażowanym w tę interwencję. W takich chwilach naprawdę widać, że działając razem, możemy zrobić więcej.
Źródło: Straż Miejska w Elblągu










Tępa propaganda, prawda jest taka ze gdy cos sie stanie i szukamy pomocy to ten monitoring albo nie dziala,albo jakosc jest zbyt niska. Druga sprawa ze im sie nie chce przeszukiwac tego monitoringu. Pic na wode dla lemingow.
Znam przypadki, że na monitoringu został nagrany kieszonkowiec i pomimo współpracy ze strony pracowników sklepu niczego nie zrobiono. Osoba okradziona straciła czas i nerwy, a po ustawowym czasie otrzymała na koszt podatnika (czyt.: swój) list, że nic się nie da zrobić i sprawę zamknięto. Portfel ze wszystkim co w bym było przepadł.
Jak ukradną samochód, to nic nie mogą ustalić, ergo, operatorzy kamer współpracują ze złodziejami samochodów. Słowo roku "kryzys". A to bezdomności, a to nałogu.
Ze złodziejami OC mundurowi współpracują. Bo znają ich i wiedzą, że celowo podstawiają się żeby okradać właścicieli samochodów. Jedni zarabiają na strupach, które klepią po kosztach, drudzy na mandatach od ofiar.
Faktycznie, tępa propaganda ten artykulik. Pic na wode fotomontaż :D Prawda jest taka, że jak zwykłych ludzi chcą namierzyć, bo jest jakiś prykas z góry, to robią to szybko ale jak chcesz pomocy to albo monitoring nie działa albo zczytali z godzin innych niż im podałeś i potem umarzają sprawe, bo nie było nic widać (jak ma być coś widać jak zczytali monitoring z godz. 15 a przestępstwo było o 18?), a potem kolejny raz już zczytać się nie da bo zostało nagranie skasowane. Znamy te monitoringi miejskie - działajatylko jak jest jakaś akcja z góry (czyt. komendant chce kogoś udupić, ewentualnie jest akcja na "niepoprawnych politycznie").