To kolejne podejście do sprzedaży nieruchomości przy ul. Garbary 30. Zabytkowa kamienica, która od 2020 roku stoi nieużytkowana, wraz z sąsiednią działką została wyceniona na 4,2 mln zł.
Ratusz ogłosił przetarg na sprzedaż nieruchomości położonej u zbiegu ulic Garbary i Pocztowej. Jedna z działek zabudowana jest budynkiem biurowym, nieużytkowanym od października 2020 r., a na drugiej znajduje się parking.
Budynek, jak czytamy w ogłoszeniu, to kamienica eklektyczna, z przewagą elementów neobarokowych, wybudowana w II poł. XIX wieku. Pełnił funkcje biurowe. Ma 906,11 m² powierzchni użytkowej i 321 m² powierzchni zabudowy. Obiekt wykonano w technologii tradycyjnej. Jest trzykondygnacyjny, częściowo podpiwniczony, z poddaszem użytkowym. Podlega ścisłej ochronie konserwatorskiej i jest wpisany do rejestru zabytków.
Cena wywoławcza nieruchomości to 4 mln 200 tys. zł. Przetarg odbędzie się 23 listopada.
Przypomnijmy. Nieruchomość przy ul. Garbary 30, w której kiedyś mieścił się elbląski oddział Urzędu Kontroli Skarbowej w Olsztynie, wraz z lokalem mieszkalnym przy ul. Pocztowej 3, miasto kupiło od Skarbu Państwa za 1 zł plus VAT. Była to transakcja wiązana, ponieważ Ratusz jednocześnie, za tę samą cenę, sprzedał budynek przy ul. Czerniakowskiej 12, w którym znajduje się internat Zespołu Państwowych Szkół Muzycznych w Elblągu. Uchwałę w tej sprawie Rada Miejska w Elblągu przyjęła w 2020 roku. Ratusz nie miał jednak pomysłu na zagospodarowanie obiektu. W 2023 roku radni zgodzili się na zbycie zabytku. Pierwszy przetarg został ogłoszony rok później.










Zabytek - i wszystko w temacie. Nikt przy zdrowych zmysłach za darmo tego nie weźmie. Będzie sobie stało i niszczało, a za jakiś czas będzie wyglądać jak te ruiny na Grunwaldzkiej (również zabytkowe). "Współpraca" z konserwatorem zabytków to jak kopanie się z koniem.
Jedno mieszkanie dziś kosztuje milion, za taką kamienice 4 mln to żart
Pysio, zobacz, tylko 4 mln i jakoś nikt tego nie chce. Pomogę Ci i wyjaśnię dlaczego. Otóż taniej jest zbudować coś nowego niż robić przebudowę i remont czegoś, co nigdy nie miało nic wspólnego z mieszkaniówką. Tam były biura. Wszystko trzeba by było wypatroszyć do zera i zrobić od nowa. Do tego dochodzi nadzór konserwatora zabytków, bez zgody którego to nawet pruknąć nie można. Jeśli nawet ktoś by się na to porwał, to finalnie ceny mieszkań oscylowały by na poziomie topowych lokali w Sopocie. Myślę, że w Elblągu nie znalazły by nabywców. Tyle tytułem wyjaśnienia.
Pysio, kupuj jak taka okazja !