Pożar w kamienicy przy ul. 1 Maja mógł zakończyć się tragedią. Dzięki błyskawicznej reakcji młodych mieszkańców ogień nie zdążył się rozprzestrzenić, a starsza kobieta została bezpiecznie ewakuowana. — W tej kamienicy mieszka wiele starszych osób. Musimy dbać o siebie nawzajem. Nie czuję się bohaterem. Bohaterami byli strażacy, którzy przyjechali praktycznie natychmiast — mówi Konrad, 21-letni żołnierz.
W środę, 11 lutego, wieczorem w jednym z mieszkań kamienicy przy ul. 1 Maja wybuchł pożar. Na miejscu bardzo szybko pojawiła się straż pożarna. Jednak zanim do tego doszło, 21-letni żołnierz wraz z dziewczyną zdążyli ewakuować z budynku starszą kobietę — to w jej lokalu pojawiło się zadymienie — oraz zaalarmować służby i pozostałych sąsiadów.
Wraz z dziewczyną Olą oglądaliśmy film, gdy sąsiadka zaczęła pukać do naszych drzwi. Gdy otworzyłem, od razu zobaczyłem dym wydobywający się z jej mieszkania. Krzyknąłem do dziewczyny, żeby zadzwoniła po straż. Pani sąsiadka próbowała jeszcze wejść do swojego mieszkania, ale nie dało się, tam była już dosłownie ściana czarnego dymu. Moja dziewczyna zaopiekowała się kobietą, a ja pobiegłem na górę ostrzec innych mieszkańców. Na szczęście zareagowała również sąsiadka z piętra wyżej. To wszystko działo się błyskawicznie. Od momentu, gdy sąsiadka do nas przyszła, minęły może trzy minuty, a cała klatka była już zasnuta dymem. Potem wyniosłem z budynku tę starszą sąsiadkę, której ze względu na stan zdrowia bardzo ciężko się poruszać
— opisuje sytuację Konrad (21 lat), żołnierz.
Strażakom z Komendy Miejskiej Państwowej Straży Pożarnej w Elblągu szybko udało się ugasić pożar. Zniszczenia objęły jedynie mieszkanie starszej kobiety, która została objęta opieką medyczną. Dzięki błyskawicznej reakcji mieszkańców pożar nie zdążył się rozprzestrzenić na resztę budynku.
Cieszę, że zachowaliśmy się prawidłowo, choć nie wiem, czy to były nerwy, czy instynkt. Brawa należą się również pani z góry, która także szybko zareagowała. W tej kamienicy mieszka wiele starszych osób. Musimy dbać o siebie nawzajem. Nie czuję się bohaterem. Bohaterami byli strażacy, którzy przyjechali praktycznie natychmiast. To ogromne szczęście, że tak się to skończyło. Moim zdaniem mogło być o wiele gorzej
— dodaje Konrad.














Brawo młodzi !