Prawie co trzeci rozwód orzekany w województwie warmińsko-mazurskim dotyczy par z Elbląga. Jednocześnie z roku na rok coraz mniej elblążan decyduje się na zawarcie małżeństwa, pokazują najnowsze dane Głównego Urzędu Statystycznego.
W całej Polsce w 2024 roku na rozwód zdecydowało się ponad 18,2 tysiąca par. Jak wynika z rocznika demograficznego opublikowanego przez GUS w poniedziałek, najwięcej rozstań odnotowano w województwach mazowieckim (1715) i wielkopolskim (1665). Na tle kraju województwo warmińsko-mazurskie wypada umiarkowanie – w 2024 roku orzeczono tu 706 rozwodów, co oznacza nieznaczny spadek w porównaniu z wcześniejszymi latami. W 2020 roku w regionie było ich 807, a w 2010 – 728.
Jak wypada w tej statystyce Elbląg? W 2024 roku doszło tu do 204 rozwodów. Choć liczba ta jest niższa niż dekadę wcześniej, nadal pozostaje wysoka. W 2020 roku rozstało się tu 169 par, w 2010 aż 306, a w 2000 roku – 295. Więcej rozwodów w regionie orzeka się jedynie w Olsztynie, gdzie w ubiegłym roku rozpadło się 378 małżeństw. Mimo pewnej tendencji spadkowej to właśnie Elbląg odpowiada za niemal 29 proc. wszystkich rozwodów w województwie.
Podobny trend obserwujemy w przypadku zawieranych małżeństw. W Elblągu w ciągu ostatnich trzydziestu lat liczba ślubów wyraźnie spadła i dziś jest o połowę niższa. W 2024 roku w mieście zawarto 404 małżeństwa, w pandemicznym 2020 roku było ich 381, natomiast w 2010 – 685, a w 2000 – 702. W całym województwie warmińsko-mazurskim w 2024 roku na ślubnym kobiercu stanęło 4547 par, co jest jednym z niższych wyników w kraju. Dla porównania, w województwie mazowieckim odnotowano aż 20 976 małżeństw. Pełne statystyki znajdziemy tutaj.











Ludziom brakuje pracy , zaczynają się wyjazdy i rozłąka i dalej to juz standard
Na pewno pewien wpływ mają podziały polityczne w rodzinach , elbląska depresja , alkohol i zdecydowanie mniejsze perspektywy niż w czasach ,gdy Elbląg się mocno rozwijał i był miastem wojewódzkim .
W rodzinach brakuje zasad , wartosci i bliskości oraz czasu dla siebie! Zamiast na siebie patrzymy w komórki! Podstawa to kasa, botoks i zapatrzenie w siebie, stąd depresja u dzieci , dorosłych a potem rozpad związków!
Nie uważam, że PRL był dobry ale z porównaniem do tego co mamy teraz to sami zobaczcie ile wtedy było rozwodów a ile teraz. Ile wtedy się rodziło dzieci a ile teraz. Teraz rodziny rozbite, brak wartości i powszechny egoizm i oczywiście kasa kasa kasa się tylko liczy a rodzina spada na daleki dużo niższy poziom - to jest ten zachodni "styl życia".
Demoralizacja postępuje. Każdy uważa, że należy mu się królewskie życie, bajkowe przygody, brak konsekwencji za życiowe błędy i księżniczka/książę w pakiecie. W skrócie, wszyscy chcą do nieba ale nikt nie chce umierać.
Facebook i insta we łbach przewracają, wirtualnym świat robi wyrwy w mózgach, ludziom brakuje kopa w tylek to moze się ocknął
A może po prostu jesteśmy bardziej świadomi. Po co masz się męczyć latami jak uczucie się wypaliło albo z innego powodu nie czujesz się szczęśliwa? Udawanie przed światem, że nie wiem o byciu zdradzaną kiedyś było powszechne dlatego było mniej rozwodów.
W większości chcą sobie zycie poprawić i poszaleć, a dzieciom rujnują dom !
do Arc - to jest ten zachodni "styl życia - Ale przecież w Rosji , Ukrainie to więcej niż co drugie małżeństwo jest rozwiedziony. tam to jest dopiero bałagan moralny i alkoholowy.
Buzek przyłączył nas do tej olszczyńskiej biedy, która kradnie wszystkie pieniądze województwa, a Elbląg stacza się w dół. Zero rozwoju, likwidacja zakładów pracy, wyludnianie się - to następstwo bycia w największej, bagiennej, olszczyńskiej biedzie.