Nauczyciele z Elbląga jadą na protest do Warszawy. Ostatniego dnia wakacji wspólnie z pracownikami oświaty z całej Polski będą manifestować przed Kancelarią Premiera. Domagają się wyższych wynagrodzeń i realizacji obietnic rządu.
„Politycy do tablicy! Godne płace – dotrzymajcie słowa!”, pod takim hasłem 31 sierpnia w Warszawie odbędzie się protest nauczycieli i pracowników oświaty. Organizatorem manifestacji jest Związek Nauczycielstwa Polskiego. Wśród protestujących nie zabraknie przedstawicieli Elbląga.
Te sygnały, które do tej pory były ze strony rządu, to za mało. Z Elbląga również wybieramy się na protest. Termin na dopięcie tego jest do 24 sierpnia. Myślę, że z naszego regionu będą to jeden, dwa autokary. Może symbolicznie, ale też chcemy tam być
– mówi Gerhard Przybylski, prezes elbląskiego oddziału ZNP.
Związkowcy domagają się przede wszystkim realizacji obietnic dotyczących systemowego wzrostu wynagrodzeń nauczycieli. Chodzi również o obywatelski projekt ustawy „Godne płace i wysoki prestiż nauczycieli”, który ponad dwa lata temu trafił do sejmowej „zamrażarki”.
Bez dobrze wynagradzanych pracowników nie ma dobrej szkoły. Pokażmy, że nie pozwolimy dzielić pracowników na ważniejszych i mniej ważnych. 31 sierpnia bądźmy pod KPRM razem z koleżankami i kolegami z ZNP. W obronie godziwych wynagrodzeń. W obronie silnych usług publicznych. W obronie sprawnego państwa. W obronie lepszej jakości życia nas wszystkich
– apeluje ZNP.
Zdaniem przedstawicieli związku problem wynagrodzeń może mieć poważne skutki i w przyszłości przełożyć się również na braki kadrowe w szkołach.
– Aktualnie najważniejsze jest bezpieczeństwo kraju. Nie mamy co do tego najmniejszych wątpliwości. Tylko że ktoś tych fachowców, od szkoły podstawowej po studia, musi nauczyć. Można byłoby też spokojnie usiąść i powiedzieć: „Teraz nie dam rady, ale myślimy, przygotowujemy, mamy plany”, a jeszcze nic nie jest zrobione. Jak długo może to trwać? Nic dziwnego, że ludzie są zniecierpliwieni – mówi Przybylski.
Idziemy w niebezpiecznym kierunku, że młody człowiek nie będzie chciał przychodzić uczyć. Mówi się, że nauczyciele zarabiają, ale mogę powiedzieć: jeszcze chwila i to się skończy, bo przecież ubywa dzieci i nie będzie pracy na półtora czy dwóch etatach. Nauczyciel powinien zarabiać godnie. Niestety nauczyciele nie mają znikąd wsparcia. Bo nikogo tak się nie rozlicza jak nauczyciela
– dodaje.










Jaki protest? Przeciez wazne ze PIS nie rzadzi prawda? Już miało być cacy, juz mielismy być bogatsi, juz miało byc w każdym polskim domu lepiej a w portfelach wiecej kiedy sluga Moskwy,Brukseli,Berlina ,Kijowa przejal wladze w Polsce. To po trzeech latach nie jest tak jak obiecycywał? Zdumiewające!
Za POprzedniego Tuska przez 4 lata nie mieli podwyżek, to było przywyknąć. Większość to wyborcy rudego i dobrze.
Znowu będzie g... z tego. Skończyć z tym ZNP, to już przeżytek. Panie Przybylski nic Pan nie wnosi od wielu, wielu lat, a głośno mówić każdy potrafi, tylko żeby jeszcze coś z tego dobrego wynikało, a tu niestety stagnacja a nawet regres :(
Prezydent Komorowski radził, weź kredyt lub zmień zawód,. Jakie to proste.
znieść kartę nauczyciela i będą zarabiać tak jak w szkołach niepublicznych. Koniec z przywilejami.
Jestem ciekawy jak to zarabiają mało skoro płaczą, że przekraczają próg 120 000 zł przy prawie 3 miesiącach wolnego (wakacje, ferie i godziny dyrektorskie). To zarabiają tak mało, że chcą podniesienia progu? Chyba mylą się w zeznaniach.
normalny pracownik pracuje 40 godzin tygodniowo , a nie - nauczyciele etat 18 godzin co daje 3,6 godzin dziennie : wolne wakacje, urlopy roczne na poratowanie zdrowia, dodatek w gotówce na przeżycie wakacji i dodatek socjalny (stały odpis) na święta, a jak dobrze ułożony plan lekcji ( kumpel dyrektora) to można dorabiać w pozostałe 2 dni.
Jak głosują nauczyciele? No szczególnie ci z komuszego związku ZNP?
Przecież nauczyciele wiedzą na kogo głosować. Żadnej podwyżki. I tak mają zbyt wiele przywilejów Głosując na swoich wybranków, wiedzieli dobrze, że nie będzie wzrostu wynagrodzenia dla nich
Czy jest jeszcze jakaś inna grupa zawodowa poza nauczycielami, która na każdym kroku musi udowadniać, że jest im ciężko i że dużo pracuje? Czy jak górnik, spawacz, kierowca TIRa etc. wraca do domu musi przekonywać, że ciężko pracuje lub ma dużo pracy? W każdym innym zawodzie niż nauczyciel jest sprawą oczywistą trud codziennej pracy i wysiłku, ale to nauczyciele mają najgorzej. Coś tu nie pasuje.