Kolejnym etapem naszej metamorfozy była wizyta w Atelier Fryzjerskim Marty Babij. Nasza czytelniczka przyznała, że nie często odwiedza tego typu miejsca. - Do fryzjera chodziłam raczej rzadko i zawsze miałam poczucie, że brakuje mi tego „czegoś”, co naprawdę robi wrażenie – mówiła Paulina Rytelewska. - Tym razem bardzo zależało mi na wyraźnym odświeżeniu fryzury. Na co dzień unikam dużych zmian, a przez brak czasu nie mam możliwości regularnych wizyt, dlatego chciałam, żeby efekt był naprawdę widoczny i od razu zauważalny.
Jakie oczekiwania miała Paulina Rytelewska? - Na wizytę szłam z nadzieją, że w końcu trafię na osobę, która naprawdę zrozumie moje oczekiwania – dodała nasza czytelniczka. - Zależało mi, żeby ktoś spojrzał na moje włosy indywidualnie i doradził coś, co będzie do mnie pasować. Nie chciałam kolejnej „standardowej” fryzury robionej na szybko, bez większego zaangażowania.
W Atelier zwyciężczynią konkursu zajęła się Marta Babij oraz Ania Karbowska. - Liczyłam na profesjonalne podejście i efekt, który faktycznie zrobi różnicę. Sama wizyta była naprawdę cudowna – zaznaczyła Paulina Rytelewska. - Już od początku można było poczuć świetną atmosferę. Ania wykonała fantastyczny masaż głowy — bardzo relaksujący i dopracowany. Z kolei pani Marta namówiła mnie na strzyżenie i lekką zmianę fryzury, co okazało się strzałem w dziesiątkę.
Wszystko było wykonane z dużą starannością, bez pośpiechu, a jednocześnie w bardzo miłej i swobodnej atmosferze. Czułam się zaopiekowana i wysłuchana, co naprawdę robi ogromną różnicę. Zdecydowanie wrócę do Atelier p. Marty. Jestem bardzo zadowolona z efektu końcowego — fryzura wygląda świeżo, lekko i dokładnie tak, jak potrzebowałam. To była jedna z tych wizyt, po których naprawdę wychodzi się z uśmiechem i poczuciem, że było warto. Na pewno nie żałuję i chętnie oddam swoje włosy w ich ręce ponownie
– podkreśliła Paulina Rytelewska.
Atelier fryzjerskie Marta Babij chętnie zaangażowało się w nasz konkurs. - Staramy się, aby każda klientka w naszych rękach poczuła się wyjątkowo – zaznaczyła Marta Babij. - Nasze konsultacje są bardzo indywidualne. Wykonałyśmy tysiące metamorfoz. Sprawiłyśmy, że kobiety dzięki wizycie w naszym Atelier odnalazły na nowo siebie, poczuły się pewniejsze, ale przede wszystkim, żeby postawiły siebie na pierwszym miejscu. Zawsze podaje za przykład, z maską w samolocie, najpierw ja, potem inni. Tak samo jest w życiu.
Marta Babij przyznała, że udział w konkursie to możliwość ciągłego rozwoju i inspirowania się nawzajem. - Zarówno w zespole, jak i poprzez kontakt z innymi profesjonalistami z branży – dodała. - Każde takie doświadczenie motywuje nas do podnoszenia standardów i poszukiwania nowych rozwiązań, które możemy później wdrażać w codziennej pracy z klientkami. Dużą wagę przykładamy również do edukacji – regularnie szkolimy się, śledzimy trendy i rozwijamy nasze umiejętności, aby oferować usługi na najwyższym poziomie. Dzięki temu możemy nie tylko tworzyć piękne metamorfozy, ale też świadomie doradzać i dbać o kondycję włosów naszych klientek w dłuższej perspektywie.
Chcemy, aby każda osoba, która trafia do naszego Atelier, czuła się zaopiekowana, wysłuchana i w pełni zrozumiana. To właśnie relacja, zaufanie i komfort są dla nas fundamentem, na którym budujemy wszystko inne
– stwierdziła Marta Babij.
Jak przebiegała wizyta? - U Paulinki wykonaliśmy szczegółową konsultacje. Zaproponowałam pielęgnację wzmacniająco – regenerująca, która w składzie ma ekstrakty roślinne, które działają jak biostymulatory dla naszych własnych komórek, które znajdują się w mieszkach włosowych. Dzięki temu, włosy stają się gęściejsze, bardziej nawilżone i zregenerowane , pełne witalności i blasku – wymieniała Marta Babij. - Kolor podkreśliliśmy tonowaniem, dzięki temu odzyskały blask i piękniejszy odcień. Wykonaliśmy bardzo delikatne strzyżenie, ale podkreśliliśmy okolice twarzy grzywką, która bije rekordy popularności. Na koniec wykonaliśmy delikatne fale dla podkreślenia kobiecości i stylu Paulinki. Efekt bardzo spodobał się Paulince i na tym nam zależało.
Wizyta Paulinki była niesamowita. To bardzo pozytywna, piękna kobieta, która zachwyciła się naszym profesjonalnym podejściem. Cały proces, atmosfera, spowodowały, że poczuła się jak milion dolarów. Często wpadamy w pułapkę „odświętnego” dbania o siebie – czekamy na urlop, urodziny albo Nowy Rok, żeby w końcu odpocząć lub pójść do fryzjera. Jednak nasze ciało i umysł działają bardziej jak bateria, którą trzeba regularnie doładowywać, a nie jak zbiornik, który napełniony raz, wystarczy na dwanaście miesięcy. Polecamy zapobieganie zamiast „gaszenia pożarów”. Dbanie o siebie raz w roku to próba naprawienia zniszczeń, które kumulowały się przez miesiące. Budowanie relacji z samą sobą, dbanie o siebie nie tylko od święta to jasny komunikat dla naszej podświadomości: „Jestem dla siebie ważna”. Robiąc to raz w roku, traktujemy siebie jak gościa we własnym życiu. Robiąc to codziennie budujemy poczucie własnej wartości i pewność siebie
– stwierdziła Marta Babij.









































































