"Zmian i obowiązkowych, ocenianych zadań nie będzie" - powiedziała w porannej Rozmowie w RMF FM minister Edukacji Barbara Nowacka.
Zapytana, czy wróci ocenianie prac domowych. Na uwagę Tomasza Terlikowskiego, że "spora część rodziców, bardzo by tego chciała", minister edukacji odparła: "A z drugiej strony pamiętam jak w 2023 r. był postulat - niech dzieci mają czas na naukę własną, na odpoczynek".
"Prace domowe są. Nauczyciele mogą je zadawać, uczniowie muszą pracować w domu. To też nie jest tak, że wszystko jest obowiązkiem nauczyciela. I nauczyciel ma też mam nadzieję wsparcie w rodzicach" - dodała minister edukacji.
RMF FM









Nowacka nie była dobrym uczniem i też jest słabym ministrem. Szkoda tylko dzieci .
Mi z kolei bardziej szkoda dzieci wykorzystywanych od dziesięcioleci
Nie zależnie od tego co zrobi albo czego nie zrobi rząd , opozycja i tak będzie przeciw.
Czarnek garnek od OZE sroze mówił że dla niego nie nauka jest ważna ale zbawienie. Sprawa jest więc zerojedynkowa. Jedni chcą by dzieci były mądre, drudzy aby były zbawione
To że jest jak jest to wina nauczycieli Chcieli się dzieciom i młodzieży przypodobać, aby ich z pracy nie zwolniono. No a kuratorzy to same rodzynki i to utrzymywani z naszych podatków. Na głupocie dorosłych cierpią uczniowie.
O ile sobie przypominam to rodzice żądali zniesienia prac domowych. Dzieci były przeciążone, za długo siedzą w szkole I jeszcze do domu tyle jest zadane. A do tego oceny, przecież to niesprawiedliwe. Były prace domowe źle, nie ma prac domowych też źle . Zastanówmy się czego oczekujemy od przyszłego pokolenia ,bo patrząc po obecnych uczniach szkół podstawowych i średnich to naszą przyszłość widzę w czarnych barwach.
Nie rodzice byli za, a wyborcy koalicji. Bo media im zasugerowały, że tak trzeba. Tak jak każdy z minimum wiedzy i rozumu popierał likwidację gimnazjum, ale nie wyborca tej koalicji.
Wyborcami tej koalicji są nauczyciele i ludzie dobrze wykształceni. Im lud ciemniejszy tym lepiej nim zarządzać .Dlatego Rodzice pilnujcie wykształcenia dzieci i młodzieży
Sprawdzam! W moim otoczeniu: sprzątaczka, pracownik UM, emeryt z resortowej rodziny i wykształceniem zawodowym, lekarz alkoholik, owszem, kilka osób pracujących w szkołach. W tym emeryt do końca lat 80 należący do partii. Dalej kilku młodych po zawodówce. Tylko 4 osoby na ponad 10 ma wyższe wykształcenie. Mniej niż 40%. W zdecydowanej opozycji są np. osoba pracująca z dziećmi w sektorze prywatnym. Nauczyciele obawiali się zwolnień. Nie mówiąc o kadrowych itp., bo one najwięcej miały do stracenia. Na rynku pracy takich wiele, likwidacja gimnazjum nie była im na rękę. Kto ważył dobro dzieci, ten popierał naprawę złego systemu. Im ciemniejszy lud... dlatego ta koalicja wycofała ważne lektury i zastępuje moduły wspierające postawy patriotyczne i prospołeczne odmóżdżoną ideologią.