Najpierw sforsowali drzwi, później wyrwali z podłogi sejf i wynieśli go z budynku. W środku było ponad 42 tys. zł. Przed Sądem Rejonowym w Elblągu ruszył dziś (10 września) proces trzech mężczyzn oskarżonych o włamanie i kradzież sejfu z Miejskiego Ośrodka Pomocy Społecznej w Pasłęku.
Do włamania do pasłęckiego MOPS-u doszło w nocy z 6 na 7 listopada ubiegłego roku. Sprawcy pokonali drzwi antywłamaniowe, niszcząc ich zabezpieczenia, a gdy dostali się do pomieszczenia, wyrwali przymocowany do podłogi sejf i wynieśli z budynku. Jak ustalili śledczy, ukradli również trzy laptopy i telefon komórkowy. Na miejscu dokonali także sporych zniszczeń. Skradziony sejf został wywieziony poza Pasłęk. Tam mężczyźni włamali się do niego i zabrali znajdujące się w środku pieniądze. Łączna wartość skradzionego mienia oraz wyrządzonych szkód została oszacowana na ponad 58 tys. zł.
W czwartek (10 września) przed Sądem Rejonowym w Elblągu rozpoczął się proces 26-letniego Jerzego W., 27-letniego Dawida K. oraz 33-letniego Pawła P. Na sali rozpraw pojawiło się dwóch oskarżonych. Zabrakło natomiast Jerzego W.
Paweł P. podczas przyznał się dziś do zarzucanych mu czynów. Podczas rozprawy przytoczono jego wcześniejsze zeznania złożone w trakcie śledztwie. Wynika z nich, że do udziału w kradzieży miał zostać namówiony przez Jerzego W.
W. stwierdził, że musi pójść do MOPS-u, że jutro są wypłaty (...) W MOPS-ie znalazł sejf, na samej górze, chyba na drugim piętrze. Sejf był przymocowany do podłogi, byliśmy tam tylko we dwóch. Było już rano, ja chciałem stamtąd wychodzić, zaczęły przyjeżdżać auta do szkoły. W. powiedział, że jak już wszedł, to musi wyjść z tym sejfem. Gdy wyszedłem z tego pomieszczenia, W. spróbował wyrwać sejf. Poszedłem do piwnicy do siebie, przyniosłem mu kątówkę, sejf jednak już był wyrwany z podłogi i przepchnięty do windy
– zeznawał Paweł P. podczas śledztwa.
Mężczyzna następnie miał udać się do domu, gdzie po kilku godzinach odezwało się do niego dwóch pozostałych oskarżonych. We trzech pojechali samochodem należącym do Dawida K. w okolice Pasłęka. Tam otworzyli skradziony sejf. W jeszcze innej miejscowości się go pozbyli.
Oni mieli już plany, gdzie to wywieźć. Ja pojechałem z nimi gdzieś za Grądki, dokładnie nie wiem, co to za wioska. Tam został sejf otwarty. K. dał kątówkę, ciął W. Po wycięciu blachy została wyciągnięta zawartość. Jakieś papiery i saszetkę. W saszetce były pieniądze, dokładnie nie wiem ile. Pieniądze były w kopertach. Papiery zostały wrzucone z powrotem do sejfu. (…) Pojechaliśmy do Malinowa wywalić sejf. Następnie pojechaliśmy do Pasłęka podzielić te pieniądze i się rozeszliśmy. Pieniądze podzieliliśmy w ten sposób, że D.K. dostał 10 tysięcy, ja 15 tys., J.W. 15 tys.
– dodał oskarżony.
Dawid K. nie przyznał się do udziału we włamaniu do MOPS-u. Do akcji miał się przyłączyć dopiero na etapie wywożenia i otwierania sejfu. Twierdził przy tym, że początkowo nie wiedział, co właściwie ma przewozić.
Gdybym wiedział, że to sejf, na pewno bym się nie zgodził. Jak już go przewiozłem, ten sejf, to byłem przy tym włamaniu do środka. Nie zostawiłbym ich przecież samych i nie odjechał
– mówił przed sądem Dawid K.
Mężczyzna wziął również udział w podziale łupów. – Ja dostałem 10 tysięcy złotych. 6 tysięcy przegrałem na nielegalnych automatach, resztę schowałem w swoim aucie – dodał.
Przypomnijmy, prokuratura wszystkim trzem mężczyznom postawiła zarzut włamania do MOPS-u i kradzieży, czyli popełnienia przestępstwa z art. 279 par. 1 Kodeksu karnego. Czyn ten zagrożony jest karą pozbawienia wolności od roku do 10 lat. Sprawa włamania do MOPS-u to niejedyne zarzuty, jakie ciążą na oskarżonych. Paweł P. i Jerzy W. odpowiedzą również za dwa włamania do jednego z pasłęckich zakładów, których mieli się wspólnie dopuścić. Pawłowi P. dodatkowo zarzucono posiadanie substancji psychotropowej oraz zniszczenie domofonu w budynku mieszkalnym o wartości około 1 tys. zł.
Termin kolejnej rozprawy wyznaczono na 27 października.























Gang Olsena