Chleb za 48 zł, pajda ze smalcem za 30 zł, a kilograma sera za blisko 180 zł. Niektóre ceny na tegorocznym Jarmarku Produktów Regionalnych potrafią zaskoczyć. Sprawdziliśmy, ile tym razem kosztują chleby, miody, sery i wędliny. Czy to już drożyzna, czy po prostu cena za jakość?
Jarmark Produktów Regionalnych to jeden z najważniejszych punktów Elbląskiego Święta Chleba. W tym roku wydarzenie odbywa się już po raz 20. Na stoiskach ustawionych na Starym Mieście można znaleźć pieczywo, miody, sery, wędliny, regionalne przysmaki i rękodzieło. W sumie swoje produkty prezentuje 183 wystawców. Sprawdziliśmy, ile trzeba przygotować na zakupy.
Jak święto chleba, to nie może zabraknąć pieczywa. Wybór jest ogromny. Na stoiskach piętrzą się wypieki z mąki pszennej, żytniej, gryczanej czy orkiszowej, z dodatkami i bez nich. Ceny zaczynają się od kilkunastu złotych za mniejsze bochenki. Chleb litewski ciemny z kminkiem kosztuje 24 zł, podobnie jak wersja z bakaliami. Za okazały bochen chleba staropolskiego trzeba zapłacić nawet 48 zł.
Nie brakuje też obowiązkowego przysmaku podczas Elbląskiego Święta Chleba, czyli pajdy chleba ze smalcem. Najtańsze kosztują 10–15 zł, ale są też stoiska, gdzie zapłacimy za nią 25, a nawet 30 zł. Cena zależy od dodatków, oprócz ogórka na pajdzie może znaleźć się cebula czy kiełbasa.
Miód? Nawet 120 zł
Sporo jest również stoisk z produktami pszczelimi. Wielu wystawców sprzedaje miody i inne produkty pochodzące z własnych pasiek.
Widać, że Elblążanie znają i cenią naturalną, zdrową żywność. Pierwszy raz jestem na jarmarku. Zainteresowanie jest naprawdę duże. Mamy wyroby ze swoich pasiek, świece, miody, propolis, wszystko, co możliwe, co pszczoły zdołają, że tak powiem, przynieść. Ceny miodu zaczynają się od około 40 zł, ale za miód wrzosowy trzeba zapłacić nawet 120 zł. To nie jest wygórowana cena. Jakość jest lepsza, nie da się porównać z tym, co jest w marketach
– przekonuje Jolanta Pliszka z pasieki Miody Kupińskie.
Na innym ze stoisk za kilogram pyłku pszczelego zapłacimy 60 zł, duży słoik miodu rzepakowego kosztuje 35 zł, a pół kilograma pierzgi aż 175 zł. Miody pitne, tzw. trójniaki, kosztują 50 zł za pół litra.
Na jarmarku znajdziemy także sporo serów i wędlin. Za gomółkę oscypka zapłacimy od 18 do 25 zł. 100 gramów pięcioletniej goudy kosztuje 17,90 zł, a Maasdammer – 8,90 zł. Wędliny również mają bardzo różne ceny. Kiełbasa wędzona kosztuje około 28 zł za pęto, kiełbasa szynkowa długodojrzewająca – 15 zł za 100 g, kindziuk – 46 zł za sztukę, szynka wędzona na zimno – 79 zł za kilogram, a boczek wędzony – 69 zł za kilogram.
Mamy litewskie wędliny dojrzewające oraz chleb litewski. To już znane w Elblągu przyjeżdżamy tu od dziesięciu lat. Popularny jest np. kindziuk (39 zł sztuka, czyli pół kilo), czy kiełbasa wędzona, szynkowa, bez konserwantów (65 zł sztuka). Chleb litewski, żytni, z kminem lub bez kminu to wydatek 24 zł. Bardzo pyszny jest również ten z bakaliami
– mówi Juozas z Litwy.
"Elblążanie umieją docenić smak"
Swoich klientów od lat znajduje również ser koryciński. Jego ceny zaczynają się od 18 zł za sztukę sera z serwatki. Najdroższe, dwu- i trzyletnie sery, kosztują nawet 180 zł za kilogram.
Jestem tu od 20 lat. Zainteresowanie jest duże. Już pierwszego dnia pojawili się stali klienci. Moim głównym produktem jest ser koryciński swojski. W moim gospodarstwie robimy różne typy serów z mleka koziego, owczego i krowiego. Od czterech lat mam również piekarnię zarejestrowaną na rolniczy handel detaliczny. Robimy chlebki, sękacze, mrowiska i oczywiście wszystko z produktów własnych
– mówi Agnieszka Gremza z Gospodarstwa Rodzinnego z gminy Korycin.
– Ludzie, jak spróbują, to później już przychodzą. Myślę, że pozwalają sobie na taki rarytas raz na jakiś czas. Po prostu umieją docenić ten smak i jakość naszych produktów. Nie, nie powiem, że jakoś oszczędzają – podkreśla.
Na jarmarku nie brakuje również rękodzieła. Są stoiska z biżuterią, ceramiką, dzierganymi zabawkami, ubraniami i innymi wyrobami twórców. Ceny są wyższe niż w popularnych sklepach czy marketach, jak podkreślają wystawcy kupujący płacą nie tylko za sam produkt, ale także za czas i pracę twórcy oraz niepowtarzalny wzór.
Wybierając się na jarmark, musimy liczyć się ze sporymi wydatkami. Ceny są wysokie, ale chętnych nie brakuje.
Rzeczywiście jest drogo, ale raz na jakiś czas można sobie pozwolić na taki wydatek. Tym bardziej że te chleby czy sery rzeczywiście lepiej smakują od tego, co jemy na co dzień. Nawet jeśli ktoś nie planuje wielu wydatków, warto wybrać się na Stare Miasto, które ożyło dzięki tym straganom
– mówi pani Halina, mieszkanka Elbląga.
Co sądzicie o cenach na jarmarku Elbląskiego Święta Chleba? To zwyczajna drożyzna czy jednak odpowiednia cena za jakość? Piszcie w komentarzach.































