- Zakaz powinni mieć producenci mediów społecznościowych, bo to oni udostępniają treści. To nie jest zakaz korzystania, tylko zakaz udostępniania mediów dzieciom w określonym wieku - tłumaczyła Magda Bigaj medioznawczyni, założycielka i prezeska Fundacji "Instytut Cyfrowego Obywatelstwa" oraz jedna z inicjatorek kampanii "zaloguj się do relacji" w audycji "Trzy pytania na koniec dnia" u Beaty Lubeckiej w Radiu ZET.
Kampania "zaloguj się do relacji", ma na celu zwrócenie uwagi, jak dużo czasu zabiera korzystanie z mediów społecznościowych, czasu, który można by spędzić z rodziną lub bliskimi.
Bigaj tłumaczyła zakaz w sprawie social mediów na zasadzie analogii, że "ośmiolatek ma prawo iść do sklepu i poprosić o alkohol, nie ma takiego zakazu, by to robić, zakaz dotyczy sprzedaży mu tego produktu".
- Ograniczony dostęp do dzieci? To pytanie o to czy mamy prawo dostępu do produktów bezpiecznych. Mamy. Ale w przypadku mediów społecznościowych, to nie do końca jest bezpieczne, więc konieczne jest wprowadzenie ograniczenia w udostępnianiu - wyjaśniała ekspertka.
Przypomniała, że "oczywiście zdaje sobie sprawę, bo pojawił się apel naukowców, o to, by tego ograniczenia nie wprowadzać, bo nie znamy jego wpływu na dzieci". - Ale znamy wpływ jaki ma dostęp do mediów - dodała.
- Jak wpływa na dzieci pornografia i obserwowanie przemowy. Zbadaliśmy wpływ doświadczania hejtu na dziecko -wymieniała. - Nie musimy czekać na jeszcze więcej dowodów - zaznaczyła.
Wtrąciła, że "wiemy to, że dzieciom z problemami psychicznymi, algorytm mediów społecznościowych serwuje treści suicydal*e, zachęcające do takich kroków".
- Musimy przetestować jakie rozwiązanie tu będzie dobre. Nie do końca ten wzór australijski jest tu właściwy - oceniła.
Radio ZET








