Jedyne co się w Elblągu rozwija to gangsterska i patodeweloperka pod szyldem KO. Scenariusz z Krakowa jakim jest odwołanie władz miejskich może być lekiem na tą zarazę.
A co tam robił odwołany człowiek jurija motorówki tawarisz Grzesiu.n? Sam Tusk powiedział że na miejscu elblążan by ich odwołał tymczasem trzyma w partii tego szkodnika i nieroba motorówkę.
Najbardziej bulwersujące w tej sprawie jest to, że deweloper kupował teren mając pełną świadomość zapisów miejscowego planu zagospodarowania przestrzennego. Wiedział, jakie obowiązki ciążą na inwestorze — budowa zbiornika retencyjnego, parkingów ogólnodostępnych, odpowiedniej infrastruktury i zachowania określonych parametrów zabudowy. Mimo to dziś próbuje przepchnąć projekt, który z pierwotnymi założeniami ma coraz mniej wspólnego.
Nagle okazuje się, że część zapisów „przeszkadza”, więc są usuwane lub omijane, bloki rosną, gęstość zabudowy się zwiększa, a wszystko próbuje się przykryć ustawą lex deweloper. Jeszcze bardziej niepokojące jest to, że znajdują się urzędnicy i część radnych, którzy zamiast stać po stronie mieszkańców i pilnować ładu przestrzennego, próbują tłumaczyć i przyklepywać te zmiany.
Prawo i plan zagospodarowania nie mogą obowiązywać tylko mieszkańców, a dla dużych inwestorów być „opcjonalne”. Jeśli ktoś kupuje działkę z określonymi warunkami, powinien je realizować, a nie zmieniać zasady gry po zakupie terenu.
Sprawa jest już bardzo głośna i coraz więcej mieszkańców patrzy radnym oraz urzędnikom na ręce. Dziś wyraźnie widać, kto stoi po stronie mieszkańców, a kto po stronie dewelopera. Przy kolejnych wyborach mieszkańcy na pewno to zapamiętają i zwrócą na to uwagę.
A co tam robił wywieziony na taczkach Nowaczyk.?
Taki wywieziony, że po dwóch latach na jego stołku z powrotem był "swój"!
Jedyne co się w Elblągu rozwija to gangsterska i patodeweloperka pod szyldem KO. Scenariusz z Krakowa jakim jest odwołanie władz miejskich może być lekiem na tą zarazę.
A co tam robił odwołany człowiek jurija motorówki tawarisz Grzesiu.n? Sam Tusk powiedział że na miejscu elblążan by ich odwołał tymczasem trzyma w partii tego szkodnika i nieroba motorówkę.
Najbardziej bulwersujące w tej sprawie jest to, że deweloper kupował teren mając pełną świadomość zapisów miejscowego planu zagospodarowania przestrzennego. Wiedział, jakie obowiązki ciążą na inwestorze — budowa zbiornika retencyjnego, parkingów ogólnodostępnych, odpowiedniej infrastruktury i zachowania określonych parametrów zabudowy. Mimo to dziś próbuje przepchnąć projekt, który z pierwotnymi założeniami ma coraz mniej wspólnego. Nagle okazuje się, że część zapisów „przeszkadza”, więc są usuwane lub omijane, bloki rosną, gęstość zabudowy się zwiększa, a wszystko próbuje się przykryć ustawą lex deweloper. Jeszcze bardziej niepokojące jest to, że znajdują się urzędnicy i część radnych, którzy zamiast stać po stronie mieszkańców i pilnować ładu przestrzennego, próbują tłumaczyć i przyklepywać te zmiany. Prawo i plan zagospodarowania nie mogą obowiązywać tylko mieszkańców, a dla dużych inwestorów być „opcjonalne”. Jeśli ktoś kupuje działkę z określonymi warunkami, powinien je realizować, a nie zmieniać zasady gry po zakupie terenu.
Sprawa jest już bardzo głośna i coraz więcej mieszkańców patrzy radnym oraz urzędnikom na ręce. Dziś wyraźnie widać, kto stoi po stronie mieszkańców, a kto po stronie dewelopera. Przy kolejnych wyborach mieszkańcy na pewno to zapamiętają i zwrócą na to uwagę.