Przyjeżdżamy do was z bardzo prostym komunikatem - Polska potrzebuje zmiany w bardzo wielu dziedzinach. Nie ma już czasu do stracenia. Nie mamy czasu do stracenia w energetyce, służbie zdrowia, szkolnictwie – wymieniał lider Partii Razem Adrian Zandberg podczas dzisiejszego (20.03.) spotkania otwartego w Elblągu.
W Hotelu Focus odbyło się dziś spotkanie otwarte z politykami Partii Razem - Aleksandrą Owcą i Adrianem Zandbergiem oraz Gabrielą Ostałowską, członkini zarządu okręgowego warmińsko-mazurskiego Partii Razem.
Podczas spotkania poruszano m. in. kwestie służby zdrowia. - Już dzisiaj są najdłuższe kolejki od kilkunastu lat, a grozi nam to, że ten system pod wieloma względami po prostu się posypie dla milionów obywateli – stwierdził Adrian Zandberg. - Grozi nam to, że kolejki, które już są nieznośne osiągną takie rozmiary, że tylko ci, którzy mają pieniądze będą mogli realnie pozwolić sobie na to, żeby się leczyć.
W tym tygodniu usłyszeliśmy, że jest określona lista oszczędności na publicznej ochronie zdrowia. To, do czego doszliśmy, jako społeczeństwo parę lat temu, że zwiększamy nakłady na na przykład diagnostykę onkologiczną tak, żeby nie było limitu na określone, specjalistyczne badania, w tym momencie to ucinamy i limity przywracamy. Ludzie, którzy mają szansę mieć szybszą diagnostykę, np. kolonoskopię, nie doczekają się jej tak szybko. Będą czekać wiele miesięcy, co może okazać się, że będzie za późno. Musimy sobie zadać pytanie, czy to jest polityka za którą my chcemy stać
– stwierdziła Aleksandra Owca.
- Polska potrzebuje zmiany, a nie tego, żeby przebierać nogami w miejscu – podkreślił Adrian Zandberg.
Polityk podkreślił, że drastycznych zmian potrzebuje także szkolnictwo i energetyka. - Setki, tysiące naukowców wyjeżdżają z Polski, bo tu pracować się nie da – dodał Adrian Zandberg. - Za kilka lat grozi nam to, że Polska stanie się krajem, który będzie musiał na dużą skalę importować energię, a to będzie oznaczało potężne problemy gospodarcze.
Zdaniem Adrian Zandberg Polska potrzebuje radykalnej zmiany także w mieszkalnictwie. - Dzisiaj tematem w mediach jest znowu kwestia podatku katastralnego i bardzo dobrze – przyznał Adrian Zandberg. - Razem wiele miesięcy temu pokazało konkretną propozycję podatku katastralnego, który spowodowałby obniżkę cen nieruchomości. Spowodowałby, że spekulowanie na nieruchomościach, pchanie cen mieszkań w górę stałoby się nieopłacalne. Ta sprawa pokazuje różnice między nami a nimi. Między Partią Razem a tymi, którzy teraz rządzą.
Polityk przypomniał o projekcie zaproponowanym przez Partię Razem. - Kiedy położyliśmy konkretny projekt, który chroniłby interesy wielu milionów ludzi, to ze strony partii, które teraz rządzą usłyszeliśmy „nie”, „może nie tak szybko” - wspominał Adrian Zandberg. - Mijały miesiące i nie działo się nic. Dzisiaj nasza konkurencja z SLD pokazała swój projekt. W tej sprawie bardzo mocno widać różnicę. Oni zaproponowali rozwiązanie, które zacznie działać za 10 czy 15 lat. Wtedy realnie obniżą się ceny nieruchomości. I nawet tego nie ukrywali. My chcemy zmian tu i teraz.
Jeżeli chcemy doprowadzić do zmiany ona musi się dokonać tu i teraz. Potrzebujemy tu i teraz obniżyć ceny mieszkań w Polsce. Potrzebujemy tu i teraz złamać potęgę deweloperów, banków, spekulacyjnych funduszy, bo tu i teraz są młodzi ludzie, którzy oddają ponad połowę tego, co zarabiają, żeby wynająć byle kąt. Tu i teraz mamy kryzys mieszkaniowy, a nie za 10 czy 15 lat. Zawsze pada pytanie, dla kogo jest ta polityka. Czy ona ma być dla milionów pracujących ludzi czy polityka ma być po to, żeby się zastanawiać, jak tu zrobić, żeby nie zaszkodzić najbogatszym
- podkreślił Adrian Zandberg.
- W czyim interesie tak naprawdę prowadzona jest polityka? W czyim interesie działają nasi rządzący? W zeszłym roku była sytuacja, która pokazała, gdzie ten konflikt jest. Gdzieś w środku kampanii prezydenckiej nagle przez parlament została procedowana propozycja obcięcia składki zdrowotnej. Została przeprocedowana propozycja tego, żeby przedsiębiorcy mogli sobie lepiej zarobić, żeby ci, którzy już teraz mają, którzy prowadzą dochodowe, wielkie biznesy mogli mieć lepszy rachunek ekonomiczny, bo mają problem ze składkami. Koalicja rządząca przed wyborami chciała sprawić im prezent. Wtedy to się nie udało, bo wychodziliśmy trochę weto również dlatego. To pokazało pewną hierarchię potrzeb. (…) Decyzje, które teraz zapadają dotyczą ludzi tu i teraz – mówiła Aleksandra Owca.
Poruszono także temat bezrobocia, które może wzrosnąć. - Ludzi, którzy pracują w biurach, w tłumaczeniach, księgowości, w usługach dla biznesu jest bardzo dużo. To miejsca pracy z ludźmi w miarę dobrze wykształconymi – mówił Adrian Zandberg. - Jeżeli w tych częściach pracy zmiany technologiczne spowodują to, co zapowiadają otwarcie właściciele wielkich firm technologicznych, to będzie oznaczało, że dla setek tysięcy ludzi rynek pracy stanie się trudniejszy.
Już widać, że ludzie dłużej czekają na to, żeby ktoś się odezwał, gdy wysyłają CV, że ten czas szukania pracy rośnie. A będzie jeszcze ciężej. Nie wiemy, czy tak się stanie na pewno, ale powinniśmy się na to przygotowywać. Mam duży żal do ekipy, która teraz rządzi, że o tej przyszłości w ogóle nie myślą
– zaznaczył Adrian Zandberg.







































































Myślałem, że gorzej niż za rządów pisowskich być nie może. Obecna władza udowadnia, że jednak może — i to z nawiązką.
Bagno polityczne z lewa czy prawa , lepiej nie będzie, biją się o władzę bo liczą się stołki i kasa aby się nachapac przed kryzysem wzrostu cen i spadkiem wartosci pieniądza !! A społeczeństwu można obiecać wiele !
Prawda Elbląg potrzebuje zmiany czystek i wielkiego resetu. Więc panie zandberg trzeba zorganizować referendum i odwołać szkodliwe nieudolne władze miejskie!
W Elblągu to tylko kumoterstwo kolesiostwo nepotyzm i arogancja władzy. To jest to samo co było za czasów jurka.w i grzesia.n. wtedy zostali wywiezieni na taczkach. Może i ta ekipa niedługo wyjedzie na taczkach.
Komuno nie wracaj, zmiany tak, ale nie na ludzi powiązanych z partiami.
Jest bardzo wymownym, że zandbergiści z Partii Razem nie tylko szybko zakończyli spotkanie, aby nie dopuścić do głosu publiczności (prócz uzgodnionych pytań:), ale też nie wspomnieli słowem o przyczynach np. brakujących 23 mld zł na zdrowie w Polsce (o samym fakcie wspomnieli). Powodem jest bowiem fakt, że te niedobory i dziury biorą się z ich podżegackiej polityki wojennej, w ramach której wyrzucili na wojenny złom już grubo ponad 700 mld zł od 2022 r., a w tym planuja wraz z reżimem Tuska dołożyć kolejne 400 mld zł; To również sponsoring obcego kraju i importowanej taniej siły roboczej ze Wschodu oraz przedkładanie interesów tzw. #EpsteinClass ponad interesy i potrzeby Polaków. O tym jednak mówić to niedobra jest, podobnie jak o zbrodniach w Palestynie i klęsce w Iranie:) #trueLeft; 🖤🚩
Ale to dzięki wam rządzą nami tacy nieudacznicy i h..jowni dzięki
pamietaj-jutro niedziela i moze te twoje obłakane brednie o referendum tam sie pojawia
Koń tylko Krytykuje ale Ministrem nie chciał być.!!!!!!!!!!!!OBŁUDA
Zabawny koleś jesteś jak nie kaczor to Braun a teraz Zandberg -aby gdzieś zaistnieć/już taki był co do Brukseli jeździł cabrio zimą/