Tolkmicko zostaje samo z rachunkiem za lipcową powódź? Chodzi o setki tysięcy złotych na usuwanie jej skutków, na które gmina musiała zaciągnąć kredyt. Wody Polskie odrzuciły wniosek samorządu o zwrot kosztów. – Nie znaleźliśmy podstaw do spełnienia tych roszczeń – informuje Regionalny Zarząd Gospodarki Wodnej w Gdańsku.
Tolkmicko nadal mierzy się ze skutkami powodzi, która nawiedziła gminę w lipcu tego roku. Po intensywnych opadach z koryta wystąpiła rzeka Stradanka. Pod wodą znalazło się wiele budynków mieszkalnych i usługowych, a także m.in. remiza strażacka. Samorząd musiał zaciągnąć długoterminowy kredyt w wysokości ponad 2,1 mln zł, przeznaczony na sfinansowanie deficytu budżetu na 2025 rok oraz spłatę wcześniej zaciągniętych zobowiązań – w tym także tych związanych z usuwaniem skutków powodzi. Władze Tolkmicka skierowały do Wód Polskich, odpowiedzialnych za utrzymanie rzeki, wniosek o zwrot części poniesionych wydatków. PGW Wody Polskie roszczenie odrzuciły.
Wody Polskie nie uznały roszczeń gminy Tolkmicko związanych z usuwaniem skutków powodzi. Po przeanalizowaniu dokumentów nie znaleźliśmy podstaw do ich spełnienia
– mówi Bogusław Pinkiewicz, rzecznik prasowy RZGW w Gdańsku.
Władze miasta i gminy nadal jednak chcą, aby Wody Polskie partycypowały finansowo w usuwaniu skutków powodzi. Obecnie rozważane są kolejne kroki w tej sprawie.
Najprawdopodobniej wezwiemy Wody Polskie przed sąd do ugody. Jeżeli mielibyśmy wystąpić z pozwem, to o którą kwotę, kwotę którą ponieśliśmy na usuwanie skutków powodzi – czyli ponad 700 tys. zł, które zapłaciliśmy firmom m.in. za odmulanie koryta Stradanki. Taki proces mógłby potrwać kilka lat. Nie mówię, że tego nie rozważamy, ale musimy wziąć pod uwagę wszystkie „za” i „przeciw”. Radca prawny sugerował, że lepszym rozwiązaniem byłoby właśnie wezwanie do próby ugodowej. Dziś, po wszystkich opiniach, sam nie mam pewności, czy Wody Polskie mogą wypłacić nam odszkodowanie i partycypować w kosztach, które już ponieśliśmy. Nikt nie potrafi jednoznacznie na to odpowiedzieć
– mówił burmistrz Tolkmicka Józef Zamojcin podczas grudniowej sesji rady miasta pytany m.in. o koszt badań gruntów wydobytych z koryta Stradanki.
– Wybierzemy to, co dla nas najlepsze. Na początek spróbujemy ugody, a jeśli to nie przyniesie efektu, rozważymy dalsze kroki. Jeśli będziemy musieli pozwać Wody Polskie, na pewno nie będzie to krótki proces – zaznaczył burmistrz.
Przypomnijmy, że także mieszkańcy Tolkmicka domagają się, aby Wody Polskie poniosły finansową odpowiedzialność za skutki powodzi. Jak twierdzą, do wylania Stradanki przyczyniły się wieloletnie zaniedbania w utrzymaniu jej koryta. Mimo licznych interwencji mieszkańców rzeka miała nie być odpowiednio oczyszczana. Więcej na ten temat pisaliśmy tutaj.











Co na to SENATOR ?
Czyli Tusk i Kierwinski podobnie jak po powodzi w Kłodzku zostawili ludzi na lodzie? Jakoś mnie to nie dziwi. Dziś ten rząd został ograny w Brukseli bo przyjęto mercosur. To rząd zdrajców i szkodników. To jest znacznie gorszy rządy niż PiS. A Tusk mówił że nikt go nie ogra. Ograli go już wszyscy.
Pieniędzy dla Polaków nie ma bo ten rząd wysyła nasze pieniądze na Ukrainę. Wysyłają miliardy złotych które później idą do podziału dla ukraińskich oligarchów.
Cóż szkodzi obiecać. To hasło Platformy Oszustów.
Celujesz tyfusie w Nobla?
Polsce potrzebny jest silny premier. Premier patriota a nie pachołek Żydów, Niemców, Ruskich czy Ukraińców. Polskim premierem powinien zostać Grzegorz Braun.