Kuzynka na stanowisku prezesa, syn jako informatyk i zięć w fotelu dyrektora. W Powiatowym Centrum Medycznym w Braniewie funkcjonował układ, który obecne władze nazywają wprost: „rodzina na swoim” – ustaliła Interia. To za kadencji tego kierownictwa jeden z lekarzy pracował 72 godziny na dobę i zarobił niemal 1,8 mln zł rocznie.
Gigantyczne zarobki lekarza w Powiatowym Centrum Medycznym w Braniewie to niejedyna sprawa, która budzi wątpliwości. W Interii opisaliśmy przypadek jednego z lekarzy w powiatowym szpitalu w Braniewie, który zarobił w 2024 roku prawie 1 mln 800 tys. w rok. Wykazywał, że jego doba miała nawet 72 godziny, a on pracował w kilku miejscach jednocześnie. Jak ustaliliśmy, w przypadku tego jednego lekarza podobny system "rozliczania" funkcjonował też w latach poprzednich.
Dziś lekarz ten nie pracuje w braniewskim szpitalu. Odszedł latem ubiegłego roku, bo nowa prezes szpitala nie zgodziła się na rozliczanie według zastanego modelu.
Zadajemy więc pytanie, jak to możliwe, że w roku 2024, a także w latach poprzednich taki system był akceptowany? Dlaczego ani ówczesna dyrektor szpitala, ani rada nadzorcza, ani władze powiatu odpowiadające za nadzór nad placówką nie zakwestionowały tych praktyk?
Rekordowe rozliczenia miały miejsce, gdy funkcję prezes Powiatowego Centrum Medycznego w Braniewie pełniła Bożena Duduś, obecnie dyrektor ds. ekonomicznych w szpitalu w Ostródzie.
Nadzór właścicielski nad spółką szpitala w Braniewie do końca kwietnia 2024 roku sprawowały władze powiatu, na czele których stał ówczesny starosta braniewski Karol Motyka. Zaś spraw szpitala miał doglądać etatowy członek Zarządu Powiatu Krzysztof Kowalski. Za co, jak wskazują obecne władze powiatu, otrzymywał specjalny dodatek do wynagrodzenia.
Obaj politycy, wraz z kilkoma innymi osobami, protestowali z transparentami "prezes sukcesu musi zostać", kiedy nowe władze odwoływały Bożenę Duduś.
Odkryliśmy, że w szpitalu funkcjonował system, który można określić jako "rodzina na swoim". Ówczesna prezes Bożena Duduś to kuzynka Krzysztofa Kowalskiego. Z kolei syn Kowalskiego świadczył usługi dla szpitala jako informatyk. W placówce zatrudnione były także inne osoby powiązane rodzinnie lub osobiście z ówczesnym układem zarządzającym
- wylicza samorządowiec.
Sam Kowalski, dziś przewodniczący Rady Powiatu przyznaje, że łączą go relacje rodzinne z poprzednią prezes szpitala. - Mieliśmy wspólnego dziadka. Sąd w Braniewie uznał, że nie jesteśmy rodziną - mówi krótko.
Interia ustaliła, że w szpitalu pracował także chłopak córki pani prezes, a obecnie jej zięć. Pełnił on funkcję dyrektora do spraw techniczno-administracyjnych oraz prokurenta spółki. To bardzo ważne stanowisko w szpitalu. "Druga osoba po prezes" - słyszę.
Źródło: interia.pl










Dziennikarzu! Zapytaj gdzie lub dla kogo pracuje syn dyr. naszego szpitala pani Gelert?
Jak tak dalej będzie . Leczyć was będzie ten co doniósł,.prokurator, policjanci i z nadzoru Burmistrz .
Eli
Szokująca to jest wasza cenzura
Kto rządził przed 2024? Kto uchwalili takie prawo?
Gdy się wybiera łajdaków do rządzenia to się później ma łajdackie rządy.