Przez blisko cztery lata urzędnicy z Elbląga ignorowali doniesienia o niszczejącym zabytku przy ul. Kościuszki? Kontrola NIK ujawniała całą serię podobnych zaniedbań i przypadków wieloletniej bezczynności w Wojewódzkim Urzędzie Ochrony Zabytków.
Najwyższa Izba Kontroli dokładnie zbadała działania Wojewódzkiego Urzędu Ochrony Zabytków w Olsztynie. Kontrolerzy sprawdzali, jak instytucja ta reaguje na informacje dotyczące niszczejących historycznych budynków, cmentarzy, parków czy dróg. Ujawniono szereg nieprawidłowości. Okazało się, że urzędnicy często miesiącami, a w skrajnych przypadkach latami, nie reagowali na doniesienia mieszkańców o fatalnym stanie poszczególnych zabytków w regionie.
Pracownicy Wojewódzkiego Urzędu Ochrony Zabytków w Olsztynie przez wiele miesięcy, a w niektórych przypadkach nawet przez lata, nie reagowali na informacje o fatalnym stanie zabytków nieruchomych – ustaliła NIK. Tę bezczynność umożliwił urzędnikom sposób, w jaki traktowali otrzymywane informacje na temat historycznych budynków, cmentarzy, parków czy dróg. Zamiast jako skargi lub wnioski, postrzegali je jako „sygnały” lub „donosy”, co miało zasadnicze znaczenie dla trybu ich rozpatrywania. Na skargę lub wniosek urząd ma obowiązek odpowiedzieć i podjąć działania w ciągu miesiąca, natomiast sposobu rozpatrywania „donosów” i „sygnałów” przepisy w ogóle nie regulują. Tymczasem Kodeks postępowania administracyjnego jasno odróżnia pierwsze od drugich, a decyduje o tym ich treść, a nie forma
– informuje NIK.
NIK przyjrzała się działalności urzędu z ostatnich lat. Jak wynika z raportu, w latach 2020–2025 (do marca) do WUOZ w Olsztynie wpłynęło 71 informacji o złym stanie zabytków nieruchomych. Najwięcej zgłoszeń dotyczyło budynków mieszkalnych (27 przypadków), ale mieszkańcy alarmowali także w sprawie cmentarzy, parków, kościołów, dawnych spichlerzy, a nawet wieży ciśnień, węzła kolejowego, mostu obrotowego czy dworu.
Średni czas podjęcia przez pracowników urzędu jakichkolwiek działań w sprawie zgłaszanych nieprawidłowości wynosił 36 dni. W 13 przypadkach do reakcji dochodziło dopiero po upływie od 102 do 1452 dni. Zdaniem Izby przyczyną opieszałości urzędników było ignorowanie przepisów Kodeksu postępowania administracyjnego (dział VIII „Skargi i wnioski”), a także brak w olsztyńskim urzędzie wewnętrznych procedur związanych z przyjmowaniem, rejestrowaniem i rozpatrywaniem takich zgłoszeń
– dodaje NIK.
Kontrolerzy pod lupę wzięli również elbląską delegaturę WUOZ. To tu również odnotowano jeden z przypadków opieszałości urzędników. Chodzi o sprawę budynku mieszkalnego przy ul. Kościuszki w Elblągu.
W sprawie związanej z budynkiem wielorodzinnym przy ul. Kościuszki w Elblągu – pomimo że w piśmie WUOZ z dnia 30 lipca 2021 r. (skierowanym do MOPS w Elblągu oraz do wiadomości użytkownika kontrolowanego lokalu i zarządcy budynku) wskazano, że Delegatura WUOZ w Elblągu skieruje pisma do innych organów administracji w celu ustalenia obecnego właściciela lokalu, aby można było kontynuować postępowanie – do dnia przeprowadzenia badania przez kontrolera NIK, tj. przez 1452 dni, nie podjęto żadnych działań w tym zakresie
– czytamy w wystąpieniu pokontrolnym NIK.
Inspektorzy NIK ujawnili w tej sprawie również inne błędy proceduralne. Kolejnyprzypadek z Elbląga dotyczył zabytkowego wiatraka w Wikrowie – tam czynności nadzorcze prowadziły osoby, które nie posiadały do tego żadnego formalnego upoważnienia.
NIK podkreśla, że bezczynność i brak odpowiedniej reakcji urzędników ochrony zabytków na niszczenie obiektów to problem nie tylko naszego regionu. Istnieje ryzyko, że traktowanie zgłoszeń o złym stanie zabytków jako „sygnałów” lub „donosów” zamiast jako oficjalnych skarg czy wniosków, może być powszechną praktyką w całym kraju. Do takiego wniosku prowadzą wyjaśnienia innych wojewódzkich konserwatorów zabytków, których NIK zapytała o ich procedury. Dlatego Najwyższa Izba Kontroli przypomina: o charakterze pisma zawsze decyduje jego treść, a nie forma, a tryb jego rozpatrzenia ściśle regulują przepisy Kodeksu postępowania administracyjnego.
















Znowu Olsztyn i jego przedstawiciele w szumnie nazywanym Biurze Konserwacji Zabytków z ulicy Św. Ducha . W piśmie NIK nie widzę żadnych kar ,ani potrzeby odwołania/ zwolnienia odpowiedzialnych pracowników . 200 m od pokazanego na zdjęciu obiektu jest symbol nieudolności Miasta i konserwatorów , czyli słynny zabytkowy Pałacyk na ul. Piechoty , który zamiast zapowiadanego od lat remontu przez anonimowego prywatnego właściciela najpewniej znajdzie się w przyszłym roku na liście obiektów do rozbiórki . I to będzie wina nie tylko NN właściciela ,ale też braku nadzoru konserwatorskiego .
Wierzę Targową powinni obejrzeć. I zająć się tymi co umieścili na zabytku szkaradną kamerę szpiegujacą i pozakładali szpecące tabliczki. Na coś takiego miejski konserwator zabytków musiał wydać zgodę. Chyba że zrobili to bez jego wiedzy Czy wiadomości mogą sprawdzić. Kto szpeci tak nasz historyczny zabytek .
Skoro jest to Biuro Konserwacji Zabytków.To.niech biorą się do roboty i konserwują. Powinni być rozliczeni za brak właściwej konserwacji , która doprowadza do zniszczenia i rozbiórki. Raczej nie robią tego specjalnie Chyba że się mylę
Ale za to ci urzędnicy dostają 13 pensje bo dobrze pracują
Piękny budynek, tylko ta okropna nadbudówka go szpeci.