Sobota, 1.10.2022, Imieniny: Danuta, Igor, Remigiusz
Nie masz konta? Zarejestruj się »
zdjęcia
filmy
baza firm
reklama










Elbląg » artykuły » artykuł z kategorii WYBORY 2010

Czyżyk: Wyborców nie wolno oszukiwać - posłuchaj

02.11.2010, 10:39:51 Rozmiar tekstu: A A A
Czyżyk: Wyborców nie wolno oszukiwać  - posłuchaj

W poprzednich wyborach zabrakło jednego głosu, aby został radnym. Wówczas nie zagłosowała Jego teściowa. Co chce robić jako radny i wreszcie: czy znajdzie na to czas? Na te pytania odpowiada Antoni Czyżyk, dyrektor CSE Światowid i kandydat na radnego z okręgu czwartego.

W swoim życiu zawodowym spełnia Pan wiele funkcji. Jest Pan dyrektorem CSE Światowid, prezesem Stowarzyszenia „Jantar", prezesem Federacji Tańca Sportowego oraz trenerem formacji tanecznej LOTOS- Jantar. Jak wygląda Pana przeciętny dzień? O której Pan wstaje i kładzie się spać?


Wstaję przed godziną siódmą i jem śniadanie. Jest to moment, kiedy z żoną i dziećmi możemy wspólnie porozmawiać. Następnie odwożę syna do szkoły i od ósmej zaczynam pracę jako dyrektor. Między 16.30 a 21.00 pracuję jako trener Elbląskiego Klubu Tańca „Jantar”. Nie trenuję jedynie w poniedziałki i piątki. Te dni zostawiłem, m.in. dla spotkań i wyjazdów służbowych.

Jak zatem, w tak napiętym kalendarzu, znajdzie się czas na pełnienie obowiązków radnego?


Całe moje życie, począwszy od czasów szkolnych, związane było z pracą w samorządach. Byłem działaczem samorządu szkolnego, przewodniczącym rady internatu. Lubię być czynny, aktywny. Jeżeli widzę sens mojego działania, a także chęć ludzi do współpracy ze mną, siły się znajdują.

Jeżeli człowiek ma możliwość wpływania na to, co się wokół niego dzieje, potrafi znaleźć ludzi do realizacji wspólnych celów, to może być reprezentantem tych, którzy mają ciekawe pomysły, ale z różnych względów, nie chcą działać politycznie. Czy będzie czas? Do tej pory znajdowałem i znajduję czas na pracę z młodzieżą, na podejmowanie strategicznych decyzji dla ruchu tanecznego w Polsce, współpracuję z Zarządem Województwa ... i nie boję się obowiązków radnego. Ilość obowiązków służbowych oraz pracy trenerskiej i konieczność pogodzenia tych działań nauczyła mnie systematyczności i planowania więc myślę, że nie będzie problemu z wygospodarowaniem dodatkowego czasu na pełnienie obowiązków radnego.

Zresztą tematyka działalności samorządu nie jest mi obca. Jako dyrektor CSE „Światowid” uczestniczę w spotkaniach, naradach samorządu województwa, biorę udział we wnioskowaniu, aplikowaniu uchwał, poznaję zasady funkcjonowania procedur i struktur organizacyjnych samorządu. To z całą pewnością pomoże mi w pracy radnego.

A czy znajdzie Pan także czas na rozmowę z mieszkańcami Elbląga i na zaangażowanie się w sprawy naszego miasta? Czy może funkcja radnego będzie ograniczała się wyłącznie do podnoszeniu ręki w trakcie głosowania na sesjach?

Moja decyzja o kandydowaniu na radnego wzięła się z potrzeby działania. Nie chcę być jednym z wielu, którzy spotykając się towarzysko narzekają na sytuację panującą w Elblągu, ale nie robią nic w kierunku by to zmienić. Praca w Światowidzie nauczyła mnie pracy z ludźmi oraz umożliwia mi codzienny kontakt z odbiorcami naszej oferty. Dzięki temu wiem, co leży na sercu elblążanom. Ponadto jako trener tańca obcuję po kilkanaście godzin tygodniowo z młodzieżą i częste rozmowy z moimi podopiecznymi uświadomiły mi, że młodych ludzi trzeba słuchać, bo oni naprawdę wiedzą, co jest dla nich ważne.

Mając tak bliski kontakt z młodzieżą, ma Pan pomysły na to, żeby po studiach w Gdańsku, Olsztynie, Poznaniu czy Warszawie, chcieli wracać do Elbląga?

Myślę, że priorytetem jest to, by elbląscy studenci mogli kończyć uzupełniające studia magisterskie w Elblągu. Dzięki temu młody człowiek, który ma ambicję zdobycia pełnego wykształcenia nie uciekałby z Elbląga na studia. Oczywiście, że nie zatrzymamy wszystkich, ale część z nich mając do wyboru przeprowadzkę do innego miasta lub studia w rodzinnym mieście zostawałaby. Pojawiały się pomysły, by np. Uniwersytet Warmińsko-Mazurski uruchomił w naszym mieście studia magisterskie. Czy się uda? Myślę, że tak.

Lecz, żeby młodzi chcieli zostawać, muszą mieć lepsze perspektywy pracy, niż mają obecnie.

Oczywiście, dlatego konieczne jest stworzenie przyjaznego klimatu dla biznesu. Ten temat musi stać się punktem zainteresowania władz miasta. Na pewno należy zadbać o ułatwienia w rejestracji czy o fachowe doradztwo. Ponadto należy rozmawiać z uczelniami by kształciły studentów pod konkretny rynek pracy. Dla przykładu – mamy na terenie Elbląga firmy działające w branży IT, które potrzebują wykształconych informatyków. Dlaczego więc nie próbować doprowadzić do sytuacji, w której elbląskie uczelnie będą przygotowywać studentów do pracy w tych firmach?

Nie każdy ma predyspozycje do tego, żeby być przedsiębiorcą lub informatykiem. Co zrobić, żeby elbląski rynek pracy był szerszy?

Należy wykorzystywać okazje i pozyskiwać środki do tworzenia miejsc pracy w różnych branżach. Jako przykład mogę podać „Światowid”, instytucję kultury, która w przyszłym roku będzie zarządzać regionalnym funduszem filmowym. W ramach funduszu będziemy ogłaszać co roku konkurs na produkcje filmów o naszym regionie lub realizowanych na tym terenie. Będzie to doskonała okazja do tego, by skorzystał na tym elbląski biznes oraz sami mieszkańcy. Przecież ekipy filmowe będą potrzebowały statystów, będą korzystały z lokalnej bazy gastronomicznej i hotelarskiej. Jest przykład działania, na którym skorzysta cała społeczność lokalna.

Jak zapewne wiadomo, Światowid będzie się w najbliższych latach rozbudowywał. Powstaną nowe pomieszczenia, którym nadamy nowe funkcje, a co za tym idzie, będziemy zatrudniać kolejnych fachowców. Swoje miejsce znajdą tu również firmy usługowe, które będą mogły funkcjonować na terenie obiektu poszerzając jego ofertę.

Ważne jest, by stwarzać dobre warunki nawet dla małych inwestycji. Miejsca pracy powstają też dzięki wprowadzaniu na lokalny rynek nowych technologii. Wzorem do naśladowania może być firma Gis Center przy OPEGIEKA. Oddając w tym roku budynek z najnowszymi technologiami geodezyjno-informatycznymi, będzie ściągała wykształconą młodzież, m.in. z Politechniki Gdańskiej czy Politechniki Warszawskiej. Młody człowiek wiedząc, że będzie miał dobre warunki pracy, przyjedzie do Elbląga nawet z Warszawy. I tu pojawia się kolejny problem Elbląga, bo taki przyjezdny będzie musiał gdzieś zamieszkać. Trzeba więc pomyśleć również o budownictwie mieszkalnym.

Elbląg musi się otrząsnąć z tego, że był miastem robotniczym. Musimy stać się miastem bardziej otwartym na nowoczesne inicjatywy, które, owszem, będą wymagały zaangażowania i inwestycji, ale to zaprocentuje.

Szanuję obecnego Prezydenta, niemniej uważam, że nie można zapominać, że nie wystarczy wybudowanie nowych chodników czy ulic, bo za kilka lat nie będzie komu z nich korzystać. O starszych ludzi trzeba oczywiście dbać, bo zasłużyli na to. Ale trzeba też pomyśleć o tym, kto za parę lat będzie w Elblągu pracował na nasze emerytury.

Pierwsze zadania, które Pan sobie postawi jako radny? Czego będą dotyczyły pierwsze interpelacje?

Uważam, że zanim się coś obieca trzeba najpierw zapoznać się z możliwościami budżetowymi. Pomysłów i zadań w głowie mam wiele, ale realia finansowe są, jakie są. Trzeba zobaczyć, które pomysły obecnej władzy musimy doprowadzić do końca, jakim budżetem będziemy dysponować. Oczywiście, wystartuję z programem, który mam nadzieję będzie odpowiadał na potrzeby elblążan i będę konsekwentnie dążył do jego realizacji, ale jestem też realistą. Dopóki nie poznam budżetu i koniecznych wydatków, nie będę obiecywał konkretnych inwestycji.

Startuje Pan z czwartego okręgu. Czytelnicy Info.elbag.pl z dzielnicy Zawodzie pytają, jaki program ma Pan dla nich?

Na pewno trzeba udrożnić komunikację. Musi nastąpić usprawnienie ruchu dla samochodów osobowych, połączenie z planowaną modernizacją drogi nr 503. Nie można dłużej akceptować sytuacji, w której mieszkańcy Zawodzia potrzebują czasem kilkudziesięciu minut by dostać się do centrum miasta, jadąc naokoło. Powoduje to zresztą odcięcie dużej dzielnicy od miasta, co jest sytuacją niedopuszczalną. Zawodzie mogłoby również skorzystać z rozbudowy portu elbląskiego. Rozwiązaniem mogłyby stać się mosty zwodzone. Np. w Holandii statki przepływające przez zwodzony most są atrakcją turystyczną dla przyjezdnych.

Jeżeli chodzi o Wyspę Spichrzów, to powinno to być miejsce, w którym tętni życie. Należałoby się jednak zastanowić, jaką miałoby pełnić funkcję, by nie powtórzyła się sytuacja elbląskiej starówki, którą Urząd Miejski stara się zagospodarować jako miejsce przystosowane do rozrywki czy spotkań w pubach, zapominając, że wcześniej zezwolił tu na budowę mieszkań.

À propos kawiarenek i pubów. Elblążanie oraz osoby przejezdne narzekają na małe ożywienie elbląskiej Starówki. Czy Pan, jako radny, będzie chciał coś z tym zrobić?

Jak już wcześniej mówiłem, najpierw należałoby zweryfikować funkcję starówki. W tej dzielnicy mieszka kilkoro moich znajomych. Oni się cieszą, że akurat mieszkają w strefie mieszkaniowej a nie w strefie  pubów. Z drugiej strony, w miastach takich jak Kraków czy Wrocław, starówki stanowią centrum kulturalno - rozrywkowe. Jeżeli w Elblągu oddaliśmy Stare Miasto do zabudowy mieszkaniowej, to był to moim zdaniem nie do końca dobry pomysł. Niestety teraz jest już trochę za późno na refleksje. Trzeba jednak uświadomić elblążanom, że Elbląg musi mieć miejsce, w którym skupiała by się turystyka oraz przedsiębiorczość: gastronomia, hotelarstwo, galerie. To miasto musi mieć swoje centrum, które obecnie nie do końca wiadomo, gdzie się znajduje. Dlatego może warto pomyśleć o zagospodarowaniu Wyspy Spichrzów, o ożywieniu elbląskiego portu i przystani. Jest to duży, niezagospodarowany teren, który może być atrakcyjny dla turystów chociażby ze względu na swoje umiejscowienie w pobliżu Kanału Elbląskiego.

Proszę, żeby Pan wskazał główne cele, które chciałby Pan zrealizować jako radny w nadchodzącej kadencji. Za cztery lata sprawdzimy, ile z tego zostało spełnione.

Trudno mówić o konkretach, jeżeli nie zna się dokładnie możliwości finansowych. Niemniej, jednym z moich priorytetów będzie praca ze zdolną młodzieżą i stworzenie dla niej szansy na dobrą jakościowo edukację, a następnie budowanie kariery w rodzinnym mieście. Jesteśmy miastem, które nie jest otwarte na nowe inicjatywy w tej dziedzinie. Doświadczyłem tego na własnej skórze, gdy jako prezes Elbląskiego Towarzystwa Oświatowego, próbowałem wraz z innymi rodzicami stworzyć w Elblągu podwaliny dla szkół społecznych czy prywatnych. Niestety, nie pozwolono nam na to, by za pieniądze rodziców inwestować w kształcenie zdolnej młodzieży. Smutno mi, że Bartoszyce mają na swoim koncie więcej nagród w konkursach przedmiotowych niż Elbląg. Zatem pomysł edukacji dzieci i młodzieży będzie jednym z tematów, którym chciałabym się w pierwszej kolejności zająć.

Kolejnym z nich jest nowoczesna infrastruktura sportowa, której w Elblągu brakuje. Uważam, że jest za mało hal sportowych i boisk, np. orlików piłkarskich czy lekkoatletycznych.

Ponadto nie do końca wykorzystujemy szansę jaką dają środki unijne. Narzekamy na brak miejsc parkingowych w mieście, ale nie możemy dopuścić do sytuacji, w której wszystkie zieleńce przeznaczymy pod budowę parkingów. Rozwiązaniem może być budowa parkingów wielopoziomowych, na które można pozyskać środki chociażby z programów skierowanych na tzw. humanizację blokowisk.

Widzę jeszcze wiele problemów. Mógłbym dalej mówić o szkolnictwie, o sporcie... Bardzo często jestem w Ministerstwie Sportu i wiem, że władza elbląska nie do końca wykorzystuje potencjał, jaki niesie ze sobą sport i promocja sportowych sukcesów.

Ma Pan na myśli jakąś konkretną sytuację?

Mam nadzieję, że wraz z rozbudową budynku CSE Światowid i Teatru im. Aleksandra Sewruka w Elblągu powstanie Centralny Ośrodek Sportu Tanecznego. Postaram się, by był współfinansowany ze środków Ministra Sportu. Jest to pierwszy i jedyny plan takiego ośrodka w Polsce. Dzięki temu w naszym mieście będą mogli gościć najlepsi trenerzy i tancerze z Polski i ze świata. Gdyby elbląscy urzędnicy byli przychylni tej inicjatywie cztery lata temu, ten Ośrodek już mógłby funkcjonować w Elblągu, a tak nie został wprowadzony do planu zagospodarowania przestrzennego. Była wtedy możliwość zdobycia dla Elbląga kilkudziesięciu milionów złotych na realizację tej inwestycji, niestety została ona zablokowana. Uważam, że powinno się doprowadzić do sytuacji, w której szansę na realizację będą miały dobre pomysły, bez względu na to czy są autorstwa panującej władzy czy osób o innych poglądach politycznych.

Reasumując, marzeń mam mnóstwo, ale myślę racjonalnie. Wyborców nie wolno oszukiwać. Nie chcę, żeby mówiono o mnie, że jestem populistą. Wolę dłużej poczekać z realizacją zamierzeń, niż mówić coś, co jest niesprawdzone i nierealne.

Na miejsce w Radzie Miejskiej Pan czeka. Który już raz startuje Pan do Rady Miejskiej?

Drugi. Ostatnim razem byłem najbardziej pechowym kandydatem. Otrzymałem 499 głosów,  gdybym miał o jeden więcej, byłbym dziś radnym. Widocznie tak miało być. Od tamtej pory zdobyłem więcej doświadczenia, poznałem zagadnienia pracy samorządowca. Myślę, że był to czas, który pozwolił mi się dobrze przygotować do pełnienia funkcji radnego.

Szanuję moich konkurentów politycznych, z którymi od dawna rozmawiamy o przyszłości Elbląga. Staram się pomagać każdemu, bez względu na to, czy to jest ktoś z lewicy czy z prawicy. Na pewno jako członek Rady Miejskiej będę chciał wprowadzić do naszego słownika pojęcie: „my elblążanie”, „nasz Elbląg”. Mam nadzieję, że w tym względzie znajdę przychylność wszystkich radnych, bez względu na opcje polityczne.

Posłuchaj:


Pliki dołączone do informacji:


Oceń tekst:

Ocen: 0

%0 %0


Właścicielem serwisu info.elblag.pl jest Agencja Reklamowa GABO

Copyright © 2004-2022 Elbląski Dziennik Internetowy. Wszystkie prawa zastrzeżone.


0.65747714042664