Rozpoczął się proces w sprawie śmierci 40-letniego mężczyzny zaatakowanego maczetą przy ul. Dąbrowskiego. Przed sądem stanął Michał H. Jego obrońcy przekonują, że nie brał on udział w napadzie. – Naszego klienta tam nie było. Tam było dwóch mężczyzn, znanych organom ścigania – podkreśla Ryszard Bafia, znany trójmiejski adwokat.
Przed Sądem Okręgowym w Elblągu rozpoczął się proces w sprawie brutalnego ataku przy ul. Dąbrowskiego, w wyniku którego zmarł 40-letni Maciej. Na ławie oskarżonych zasiadł Michał H., mieszkaniec Białegostoku, pracował jako trener personalny, niekarany – jedyna osoba, której prokuratura postawiła zarzuty. Mężczyzna nie przyznał się do winy i odmówił składania wyjaśnień. Podczas dzisiejszej rozprawy zaplanowano przesłuchania świadków, w tym partnerki zmarłego, która była z nim w samochodzie w chwili ataku, oraz znajomego ofiary. Świadkowie ci nie stawili się jednak w sądzie. Zeznania złożyła natomiast siostra zmarłego, ktora widziała brata po raz ostatni 2 kwietnia na Starym Mieście. – Spotkaliśmy się, bo oddawał mi 120 zł za karmę dla psów. Brat podjechał swoim samochodem, ja byłam z mężem w naszym aucie. Całe spotkanie trwało może trzy minuty. Miał przy sobie saszetkę przewieszoną przez ramię – zawsze ją nosił. Była z nim jego partnerka – zeznała.
Jak dodała, o ataku dowiedziała się 3 kwietnia rano po włączeniu telefonu i Internetu. Do szpitala pojechała natychmiast, gdzie poinformowano ją o krytycznym stanie brata. Informację o jego śmierci przekazano jej dzień później, 4 kwietnia, około godz. 14.
Przed tym zdarzeniem nie miałam informacji, że brata ma jakieś zobowiązania, czy ktoś ma do niego pretensje. Wszystko co wiem, w tej sprawie, opiera się głównie na przekazach medialnych i plotkach. Zapytałam partnerkę brata jak to wyglądało, mówiła, że pamięta tylko, że jechało za nimi auto, powiedziała, że ktoś ich śledzi. (…) Powiedziała, że był huk, wybicie szyby i gaz. Jedyne co zauważyła, że to byli wysocy, rośli mężczyźni. Widziała dwie osoby i słyszała dwa głosy
– dodała.
Siostra zmarłego podkreślała, że jej zdaniem, brat po wyjściu z więzienia nie wrócił do narkotyków. – Każdy ma prawo zbłądzić. Uważam, że w jego przypadku resocjalizacja przebiegła pozytywnie – mówiła.
Warto dodać, że Michał H. jest jedyną osobą, która stanęła przed sądem w związku z atakiem przy ul. Dąbrowskiego. – Na chwilę obecną jest to jedyna osoba oskarżona w tej sprawie – podkreśla prokurator Złotowska. Jego obrona twierdzi, że oskarżony nie ma nic wspólnego z napadem przy ul. Dąbrowskiego, a prawdziwi sprawcy pozostają bezkarni.
Te osoby są znane organom ścigania, jednak problemem jest ustalenie ich miejsca pobytu
– mówił po rozprawie Grzegorz Kuczyński, obrońca Michała H.
Sprawa jest źle przygotowana. Naszego klienta tam nie było. Tam było dwóch mężczyzn, środowisko wie kto – to osoby znane z imienia i nazwiska. Nie zostały przesłuchane ani oskarżone. Wyjechały "na wycieczkę". Czyli przed sądem stoi nie ten człowiek
– dodał Ryszard Bafia, znany trójmiejski adwokat, który w Elblągu brał już udział m.in. w głośnym procesie gangu „Kulawego”.
Na decyzję sądu w tej sprawie musimy jeszcze poczekać. Do sprawy wrócimy.
Przypomnijmy. Do tragicznych wydarzeń doszło wieczorem 2 kwietnia ubiegłego roku. Para siedząca w zaparkowanym samochodzie została zaatakowana przez sprawców – najprawdopodobniej dwóch mężczyzn. Napastnicy wybili szybę w aucie, użyli gazu pieprzowego, a następnie ranili pasażera ostrym narzędziem, najprawdopodobniej maczetą. 40-letni mężczyzna doznał rozległych ran ciętych i rąbanych prawego uda i podudzia oraz prawej ręki. Zmarł w szpitalu. Sprawcy mieli ukraść saszetkę z pieniędzmi – około 2,5 tys. zł. 41-letnia kobieta kierująca pojazdem nie odniosła obrażeń. Ofiarą był Maciej A., wcześniej karany m.in. za przestępstwa narkotykowe. W 2024 roku opuścił zakład karny, gdzie odbywał karę pozbawienia wolności.
Michała H. został oskarżony o spowodowanie ciężkich obrażeń ciała skutkujących śmiercią 40-latka, czyli czyn z art. 280 par. 2 Kodeksu karnego. Prokuratura zarzuciła mu, że działając wspólnie z innymi osobami dokonał rozboju, używając gazu pieprzowego oraz niebezpiecznego narzędzia. Według aktu oskarżenia, w wyniku ataku pokrzywdzony doznał rozległych ran rąbanych i ciętych kończyn górnych i dolnych, przecięcia mięśni, a także złamania kości piszczelowej. Obrażenia te doprowadziły do masywnego krwotoku i wstrząsu krwotocznego, w następstwie czego Maciej A. zmarł 4 kwietnia 2025 roku. Oskarżonemu zarzucono również, że ukradł saszetkę z pieniędzmi w kwocie nie mniejszej niż 2500 zł.
Przestępstwo, zarzucane Michałowi H. jest zagrożone karą pozbawienia wolności na czas nie krótszy niż 5 lat albo karą dożywocia.























O i stać go na takiego znanego adwokata z Trójmiasta.