To nie było przyjemne popołudnie. Concordia Elbląg zremisowała w Nidzicy ze Startem 1:1 (1:1) i straciła dwa punkty, w walce o awans do Betclic Trzeciej Ligi. Straciła jednak nie tylko je, bo poważnej kontuzji doznał Łukasz Makarski. Ostra gra gospodarzy miała wpływ także na dwa inne urazy.
Problemy zaczęły się przed meczem, gdy z wyjściowej jedenastki wypadł w ostatniej chwili Szymon Drewek. Wcześniej wiadomo było, że nie zagra kontuzjowany Kordian Stolarowicz.
Szybko to spotkanie zaczęło być ostre. Na jego początku przy linii końcowej odepchnięty został João Augusto. W efekcie zawodnik Startu rozciął mu łuk brwiowy. Przez wiele minut napastnik Słoników był opatrywany, ale wrócił do gry. Rywal kartki nie dostał.
Start szukał swoich szans i po jednej z akcji zawodnik miejscowych strzelał z ostrego kąta. Jego kolega nie zdołał jednak wepchnąć futbolówki, lecącej wzdłuż bramki. W odpowiedzi Sebastian Tomczuk nie zdołał wykorzystać szansy, biegnąc sam na bramkarza.
Gol padł po rzucie rożnym. W 33 minucie dośrodkowanie na głowę Macieja Komorowskiego i prowadzenie Startu. Później kolejny problem i zmiana za kontuzjowanego Tomczuka. Pojawił się Szymon Plesiewicz.
I to on był bohaterem. W 40 minucie do pressingu doskoczył Bartosz Danowski. Przejął piłkę i zagrał idealnie do Plesiewicza, który trafił z szesnastki.
Była jeszcze szansa na następną bramkę. Sergiy Mashtalir przejął futbolówkę, dośrodkował, strzelał głową Augusto, ale ta spadła pod nogi Makarskiego. Golkiper jednak lepszy.
Gdy pierwsza część dobiegała końca, doszło do kolejnego nieszczęścia. Zawodnik Startu tak próbował odebrać piłkę Makarskiemu, że ten padł na murawę i doznał urazu ręki. Wyglądało to poważnie i musiał opuścić boisko, po czym udał się karetką do szpitala.
W drugiej połowie mecz nie zmienił zbytnio swojego charakteru, z tą różnicą, że Concordia miała więcej sytuacji i przeważała. Strzał Radosława Bukackiego z rzutu wolnego odbił Mateusz Leśniewski. Znakomitą szansę miał kilka minut potem Gracjan Szpucha. Mashtalir podał mu w pole karne, a zawodnik Concordii przestrzelił z kilku metrów. Napór trwał. Kacper Filipczyk wrzucił ze skrzydła na głowę Augusto, ale na posterunku był Leśniewski.
Jedyną groźną akcję Start przeprowadził w 78 minucie. To była kontra. Pojedynek na skrzydle gracza miejscowych z Adielem, podanie do będącego sam na sam z Kacprem Więsikiem piłkarza gospodarzy, ale udane wyjście z bramki golkipera Słoników. Miejscowi głównie jednak bronili tego remisu.
Mimo ataków i prób, nie udało się elblążanom strzelić zwycięskiej bramki. Concordia była zespołem dominującym, ale zabrakło jednej skutecznej akcji. W drugiej części kolejną wymuszoną zmianą była kontuzja Romana Nazarchuka. Miał szczęście, bo po uderzeniu w jego nos, nie został on złamany, ale musiał zostać opatrzony przez medyka, z racji lecącej krwi.
Gra w tym meczu była więc ostra, ale, co dziwne, to czerwoną kartkę otrzymał piłkarz… Concordii. W 89 minucie Maciej Kaczorowski dostał drugą żółtą kartkę, w odstępie 2 minut. Drugą podobno za próbę wymuszenia rzutu karnego. Co ciekawe ten zawodnik przez poprzednie 26 kolejek, nie dostał ani jednej kartki!
To była futbolowa bitwa, która toczyła się na boisku. Taki charakter tego spotkania miał wpływ na wynik. Jedna poważna kontuzja, dwa bolesne urazy. Start miał swój pomysł na ten mecz i dał on mu sukces, w postaci remisu, po którym nie ukrywał swojej radości.
Concordia musi teraz spoglądać na innych, aby mieć szansę na zakończenie tego sezonu, przynajmniej z barażami o awans.
Start Nidzica – Concordia Elbląg 1:1 (1:1)
Komorowski 33’ – Plesiewicz 40’
Czerwona kartka: Kaczorowski 89’ (za dwie żółte)
Concordia Elbląg: Więsik – Nazarchuk, Kaczorowski, Bukacki, Szpucha, Tomczuk, Grochocki, Makarski, Mashtalir, Augusto oraz Plesiewicz, Adiel, Filipczyk, Cenkner



IV liga - sezon 2025/2026 - aktualna tabela, wyniki, terminarz









