Piątek, 9.12.2022, Imieniny: Aneta, Leokadia, Wieslaw
Nie masz konta? Zarejestruj się »
zdjęcia
filmy
baza firm
reklama
Elbląg » artykuły » artykuł z kategorii AKTUALNOŚCI

Zeznania dopasowane do alibi?

19.01.2010, 14:10:22 Rozmiar tekstu: A A A
Zeznania dopasowane do alibi?
Fot. Rafał Kadłubowski

Wczoraj przed Sądem Okręgowym w Elblągu rozpoczął się proces przeciwko byłemu bokserowi Patrykowi B., który 10 lipca 2009 roku w małej miejscowości Bogdaniec koło Suchacza wspólnie z dwoma innymi sprawcami miał dokonać rozboju na osobie Roberta S. oraz więzić kilka innych osób i naruszać ich nietykalność cielesną. Na ławie oskarżonych zasiada jednak tylko Patryk B., który nie przyznaje się do winy i wskazuje, że tego dnia przebywał w Elblągu, spotykał się ze znajomymi, dokonywał zakupów czego potwierdzeniem mają być chociażby nagrania z monitoringu oraz paragony ze sklepu i zeznania świadków. Dlaczego zatem przebywa on od ponad pół roku w areszcie śledczym?

Przypomnijmy, 10 lipca 2009 roku trzech zamaskowanych mężczyzn napadło na posesję jednego z mieszkańców małej miejscowości Bogdaniec, niedaleko Suchacza. Mężczyźni podający się za policjantów przez kilka godzin przetrzymywali kilka osób. Ich łupem miało paść 40 tys. złotych oraz 3 tys. euro. Policja do tej sprawy zatrzymała tylko jedną osobę. Jest nią elblążanin, były bokser Patryk B. Jego zatrzymanie odbyło się dopiero kilkanaście dni po napadzie. Ponadto przez 24 godziny od zatrzymania nie postawiono mu zarzutów tylko go bito, czego potwierdzeniem ma być notatka sporządzona w areszcie śledczym. Patryk B. od samego początku wskazywał, że jest niewinny, składał kilka razy wyjaśnienia bowiem w toku śledztwa cały czas zmieniały się godziny dokonania napadu. Ponadto część dowodów potwierdzających jego alibi nie zostało należycie zabezpieczonych przez policję. Z tego też tytułu przeciwko policjantom toczy się postępowanie w prokuraturze. Dlaczego więc Patryk B. zasiada na ławie oskarżonych? Dlaczego nie zatrzymano innych sprawców? W sprawie tej pojawia się więcej pytań i niejasności.

Wczoraj w Sądzie Okręgowym odbyła się pierwsza rozprawa, podczas której obszerne wyjaśnienia złożył oskarżony Patryk B. oraz pokrzywdzony Robert S.

Patryk B. bardzo szczegółowo opisał co robił w dzień napadu. W wyjaśnieniach podawał gdzie przebywał w konkretnych godzinach. Jego wyjaśnienia były spójne z tymi złożonymi na policji i w prokuraturze.

- Nie przyznaję się do zarzucanych mi czynów, cały dzień 10 lipca 2009 roku spędziłem w Elblągu. Większą część dnia przebywałem z kolegą Marcinem R. Około godziny 17 pojechaliśmy na Halę Elzam. Zaszliśmy do boksu, gdzie mój kolega szył sobie garnitur. Spytałem tam właściciela sklepu czy mój kolega odebrał już garnitur. Pokazałem także Marcinowi z jakiego materiału był ten garnitur. Potem poszliśmy do sklepu obuwniczego, gdzie przymierzałem jedną z dwóch par butów wskazanych mi przez ekspedientkę. Kupiłem jedną parę, wziąłem pieniądze od Marcina R bo nie miałem przy sobie. Buty te zakupiłem o 17:30, wiem o tym dlatego, że te buty wraz z paragonem zostały zabezpieczone przez policję. Ponadto przy zakupie okazało się, że dostałem duży rabat, ze 160 na 60 złotych. Kolega wskazał mi, że wypadało by podziękować za rabat i poszliśmy kupić ciasto do pobliskiej ciastkarni. Tam kiedy stałem w kolejce spotkałem Mariusza G. który był z kolega. Odszedłem z Mariuszem G., żeby porozmawiać na osobności. Potem podałem jego koledze mój numer telefonu, ponieważ Mariusz nie miał przy sobie telefonu. Następnie zakupiliśmy ciasto i poszliśmy do tego boksu gdzie kupowałem buty, nie było już tam ekspedientki, która mi buty sprzedawała, tylko inna więc jej przekazałem to ciasto. Następnie weszliśmy jeszcze do kilku boksów. W międzyczasie zadzwonił do mnie Dariusz L, który poprosił mnie żebym po niego pojechał. Przy wyjściu wszedłem jeszcze do boksu, gdzie pracowała moja sąsiadka Marzena, ona poprosiła mnie abym pozdrowił mojego brata, który przebywa za granicą. Kiedy już odjeżdżaliśmy spod hali zauważyliśmy jeszcze raz Mariusza G i jego kolegę. Zatrzymałem się na chwilę i porozmawiałem jeszcze raz z Mariuszem. Następnie udaliśmy się z Marcinem R. po Dariusza L. Potem pojechaliśmy wspólnie zawieść Marcina R. do domu przy ul. Kalenkiewicza. Następnie razem z Darkiem udaliśmy się na ulicę Traugutta do kolegi tam rozmawialiśmy przez chwilę. W międzyczasie dzwoniła do mnie kilka razy żona, żebym przywiózł jej samochód bo musi zrobić zakupy. Pamięta, że na Traugutta byliśmy gdzieś o godz. 18:20 ponieważ Marcin, którego odwieźliśmy do domu na godz. 19:00 miał pójść na imprezę rodzinną. Kiedy żona mnie poprosiła żebym jej przywiózł samochód odwiozłem Darka na stację BP a sam udałem się jeszcze raz do Marcina R. Dzwoniła do mnie jeszcze raz wtedy żona, że jest w Carrefourze, starsza córcia zapytała mnie przez telefon czy kupię im zestawy w MC Donaldzie i powiedziałem jej, że zaraz będę i pójdziemy po zestawy. Pojechałem jeszcze do Marcina R. by pożyczyć od niego pieniądze na telefon. To było przed 19 bo Marcin miał wyjść na 19. Następnie udałem się do hipermarketu Carrefour gdzie czekała na mnie żona z córkami przy MC Donaldzie. Stanąłem w kolejce z młodszą córką na rękach, kupiłem zestawy i usiedliśmy z córkami i żoną. Powiedziałem im żeby posiedziały tu a ja pójdę kupić telefon. Udałem się od Euro RTV AGD, tam oglądałem telefony i jeden kupiłem o godz. 19:08 co zarejestrowały kamery, nagranie z monitoringu jest w aktach. Następnie wróciłem do rodziny, przy MC Donaldzie siedziała starsza córka, żony i młodszej nie było. Zadzwoniłem do żony i powiedziała, że jest na sklepie i robi zakupy. Poszedłem po nie, następnie zabraliśmy starszą córkę spod MC Donalda i udaliśmy się do wyjścia. Po drodze spotkałem jeszcze znajomego policjanta, z którym zamieniłem parę słów, nie mógł się nadziwić, że mam takie duże córki. Następnie pojechaliśmy do moich rodziców, moja starsza córka poszła na górę z moim telefonem i butami. Wzięła psa zeszła do nas na dół i poszliśmy na spacer do parku Modrzewie, tam spotkałem znajomych. Po spacerze moja żona udała się do domu a ja zostałem u rodziców. Wieczorem jeszcze spotkałem się z kolegami w Restauracji Zaścianek, a potem poszliśmy do klubu Tygrys. Chcę ponadto nadmienić, że tego dnia byłem także u fryzjera, zawsze obcinam się na krótko, boki na zero a górę poniżej 1 cm. Rano także goliłem się. Byłem tego dnia ubrany w seledynową koszulkę i czarne spodnie z kieszeniami – wyjaśniał wczoraj Patryk B.

Patryk B. poddany był także badaniu wariografem. Jak wskazują obrońcy badanie to zostało przeprowadzone wadliwie, pytania były źle ułożone i było ich bardzo niewiele. Wynik tego badania nie jest także  jeszcze znany.

- Pytano mnie czy popełniłem przestępstwo, o którym nie wie policja? I to pytanie było tuż obok tego czy dokonałem napadu w Bogdańcu. Oczywiście kiedy zadano mi to pierwsze pytanie byłem zdenerwowany, ale chciałem być jak najbardziej wiarygodny, ale to zdenerwowanie nie zdołało jeszcze opaść przed tym pytaniem o napad – wskazywał Patryk B. Składałem także mnóstwo wniosków o dodatkowe przesłuchania, badania, ale były one odrzucane przez prokuraturę.

Wczoraj zeznania złożył także pokrzywdzony Robert S., jednak były one w części sprzeczne z tymi które złożył tuż po napadzie oraz z tymi które składał w prokuraturze.

Początkowo bowiem pokrzywdzony, podczas składania zawiadomienia o przestępstwie wskazywał, że napadu dokonało trzech mężczyzn w kominiarkach w godzinach od 17:30 do 21. Ponadto pokrzywdzony mówił, że widział przez moment jednego ze sprawców i że miał on loczki na głowie i kilkudniowy zarost oraz, że był ubrany w jasną koszulkę w brązowe cieniutkie paski. Wskazał jednak, że nie jest w stanie rozpoznać żadnego ze sprawców.

Pokrzywdzony Robert S. w toku śledztwa zmienił jednak zeznania. Jak wyjaśnił pytał on ludzi na mieście, kto zajmuje się rozbojami, kilka osób miało mu wskazać, że takimi sprawami zajmuje się właśnie Patryk B.

- Zacząłem szukać drogą dedukcji po chłopakach, którzy się tym zajmują. Ponadto wiem, że po napadzie dzwonił do mojej dziewczyny Marzeny A. Dariusz L. i to mnie utwierdziło, że mam szukać w tym kierunku. Zacząłem szukać przyjaciół Dariusza L., rozmawiać z ludźmi. Ktoś mi wskazał, że takimi rzeczami zajmuje się Patryk B. Nie pamiętam kto mi to powiedział. Rozmawiałem także z chłopakami, których poznałem w siłowni Dominikiem i Jarosławem, oni znali wnętrze mojego domu, wiedzieli, że mam alarm i mogli zauważyć moją skrytkę w ścianie.  Ja pożyczałem im pieniądze na zakup samochodów. Byli mi winni 15 tys.,ale ostatecznie ustaliliśmy, że będzie to 12 tys. Ja nie znam ich numerów telefonów i nazwisk. Wiem gdzie oni mieszkają. Myślałem, że oni są kolegami Partyka B., ale oni mi powiedzieli, że oni go nienawidzą. Zacząłem szukać jego zdjęć w internecie razem z moją dziewczyną Marzeną A. Znaleźliśmy kilka jego zdjęć i jeszcze wtedy nie byłem do końca pewien czy to on, ale jak zobaczyłem jego zdjęcie na policji to byłem pewny, że to on na nas napadł, był nawet ubrany w podobną koszulkę jak podczas napadu - zeznawał wczoraj pokrzywdzony Robert S.

Pokrzywdzony Robert S. podczas kolejnych przesłuchań zmieniał także godziny dokonania napadu. Wczoraj zeznawał, że napad rozpoczął się między 17:30 a 18:00 i skończył się na pewno przed 19:00.

- Między 17:30 a 18:00 robiłem rozliczenia w domu moich pieniędzy. Nagle zdecydowałem, że pojedziemy do Bogdańca zobaczyć, czy robotnicy dobrze położyli kafelki w domu moich rodziców, który remontowałem. Miałem się także rozliczyć, ale po 21:00 bo około 21:00 wychodzę z sauny. Zdecydowałem, że pojedziemy z moją dziewczyną Marzeną A. do Bogdańca teraz. Jechaliśmy normalnym tempem do 15 minut. Musieliśmy dojechać o godz. 18:00, jestem pewny bo w domu patrzałem na zegarek przed wyjazdem. Kiedy chciałem otworzyć drzwi do domu zobaczyłem, że w odległości około 60 metrów  biegnie trzech mężczyzn. Dwóch z nich miało kominiarki a trzeci dopiero zakładał, dlatego widziałem przez chwilę jego twarz. Był on ubrany w białą koszulę na guziki i brązowe, cieniutki paski. Rękawy miał długie, ale lekko podwinięte. Krzyczeli, że są z policji, zakuli nam z tyłu ręce w kajdanki. Wrzucili mnie i Marzenę do jednego pokoju. Potem przenieśli jeszcze do mojego domu sąsiada też zakutego, powiedziałem im, że on jest inwalidą i żeby uważali. Wtedy ten jeden, oskarżony kopnął mnie i kazał mi się zamknąć. Po chwili mnie przenieśli do domu sąsiada i tam rozbili mi trzy butelki na głowie. Potem bili mnie i kopali. Oskarżony chciał mi obciąć siekierą palce, ale zdążyłem odsunąć, wtedy uderzył mnie trzonkiem siekiery w stopę. Nadciął mi ucho butelka rozbitą, groził mi. Potem jeden z nich przyniósł klucze i pytał do czego one są. Powiedziałem im, że pieniądze mam w samochodzie, reszta w domu na stole i część w skrytce w ścianie. Zmuszali mnie bym powiedział czy alarm w domu działa. Ten w białej koszulce kilka razy zdejmował kominiarkę, dlatego dobrze rozpoznałem jego twarz i głos. Potem zanieśli mnie do busa na pakę. Tam ten w białej koszulce stanął mi obutem na twarz i wkręcał w podłogę. W międzyczasie dzwonił do mnie telefon kilka razy. Oni kazali mi go odebrać i powiedzieć żonie, że jest wszystko w porządku i że się spóźnię, żeby wzięła dzieci i poszła z nimi na saunę. Potem zamknęli drzwi do busa. Po chwili usłyszałem dźwięk krótkofalówki i za chwilę ich już nie było. Oni na pewno wyjechali przed 19:00 bo z bilingów wynika, że moja żona dzwoniła do mnie o godz. 18:35. Po 5 minut przybiegł do mnie sąsiad, który nie był skuty kajdankami i rozwiązał mnie z taśm. Pobiegłem wtedy z Marzeną A. do znajomego do Suchacza, tam rozciął nam jego brat kajdanki, potem poszedłem do kolegi Grześka, tam jego żony zrobiła mi zdjęcia aparatem, wykąpałem się. Następnie poszedłem do innego kolegi Marcina i zadzwoniłem do mojego kuzyna, żeby wziął moją zonę i dzieci i przywiózł do Suchacza.

Na pytania obrońcy oskarżonego pokrzywdzony udzielał odpowiedzi, które miejscami były sprzeczne ze złożonymi zeznaniami.

Dlaczego początkowo zeznawał Pan, że wszyscy trzej mężczyźni mieli kominiarki?

Wydaje mi się, że od początku mówiłem, że jeden nie miał kominiarki tylko ją zakładał – wyjaśniał Robert S.

A czytał Pan protokół i podpisywał go?

Tak ale byłem zdenerwowany wtedy, na komendzie siedziałem 15 godzin.

Jak to 15 godzin, przecież na protokole widnieje godzina 11:00, to o której zgłosił się Pan na policję?

No może przesadziłem z tymi 15 godzinami, ale byłem zmęczony.

Dlaczego początkowo mówił Pan, że napad trwał do 21?

Tak mi się tylko wydawało, ale kiedy dowidziałem się, że oskarżony ma alibi i nagranie z monitoringu wszystko sobie ułożyłem. Napadł więc musiał skończyć się przed 19:00 i on wtedy mógł zdążyć dojechać do Carrefoura. A mówiłem, że do 21:00 to miałem na myśli, że dopiero wtedy rozkuto mnie z kajdanek.

A skąd Pan się dowiedział, że oskarżony ma alibi?

Któryś z policjantów mi powiedział, że oskarżony ma alibi na godzinę 19:08, że był wtedy w Euro RTV AGD. Zacząłem wtedy sobie wszystko układać i mogłem się pomylić o dwie godziny bo były to moje przypuszczenia tylko, odczucia.

Dzisiaj wskazał Pan, że napad rozpoczął się o godz. 18:00, wcześniej zeznawał Pan, że między 17:15 a 17:30? Czy dzisiejsza odpowiedź była podyktowana tym, że usłyszał Pan, iż oskarżony ma paragon dokumentujący zakup butów z godz. 17:30?

Nie, mogłem się pomylić, napadł mógł się zacząć o 17:30, wtedy by się zgadzało, że zdążyłbym na trening na siłownię.

A czy bał się Pan o swoją rodzinę?

Tak bałem się, że mi rodzinę porwą.

A o której dzwonił Pan do swojej rodziny, czy to było po tym jak wziął Pan prysznic?


Myślę, że tak  choć nie pamiętam, mogło to być też przed.

A ile minęło czasu od momentu, kiedy został Pan uwolniony z busa do rozcięcia kajdanek?

Nie wiem, ale jakieś 15 minut.

Więc jeżeli od momentu uwolnienia Pana z busa do momentu rozcięcia kajdanek minęło 15 minut i leżał Pan jeszcze w busie 15 minut to napadł musiał się skończyć po 20:00?

Pan sobie coś dam zapisuje i podlicza, łapie mnie Pan za słówka, ja nie wiem ile to trwało, to tylko moje odczucia.

A kiedy przyniesiono Panu klucze z busa i pytano od czego one są?

Kiedy mnie zanieśli do domu sąsiada, pokazano mi klucze, potem aby mnie wystraszyć rozbito mi butelki na głowie. Potem mnie pytano gdzie mam pieniądze.

Dlaczego nie wskazał Pan policji  miejsca zamieszkania wspomnianych Dominika i Jarosława ?

Ja rozmawiałem z nimi oni są niewinni, czasem ja mogę decydować kogo mam wskazywać o kogi nie – mówił Robert S. Ponadto policja gdyby chciała sama by ich ustaliła, widziałem ich wizerunki na tablicach poglądowych.

Niestety na wczorajszej rozprawie nie udało się przesłuchać więcej świadków. Ponadto obrona ma zamiar kontynuować zadawanie pytań pokrzywdzonemu. Czy uda się w toku procesu wyjaśnić te wszystkie nieścisłości. Miejmy nadzieję, że tak, być może od ponad pół roku niewinny człowiek przebywa w areszcie.

MB

Oceń tekst:

Ocen: 0

%0 %0


Komentarze do artykułu (24)

Dodaj nowy komentarz

  1. 1
    0
    ~ ArnnoldUPR
    Wtorek, 19.01

    bursztynowicz?

  2. 2
    +1
    ~ pat
    Wtorek, 19.01

    Ktoś chce się zemścić na NIEWINNYM Patryku. Trzymam kciuki za Ciebie. i mam nadzieję,że ten koszmar się niedługo skończy.

  3. 3
    0
    ~ ddq
    Wtorek, 19.01

    Nikt nie jest niewinny a zwłaszcza taki typ jak na zdjęciu

  4. 4
    0
    ~ Tomek M
    Wtorek, 19.01

    Tak Arnold ten cwaniaczek, pseudobokser

  5. 5
    0
    ~ ArnnoldUPR
    Wtorek, 19.01

    cale to towarzystwo bokserskie to istna patologia. Pryczek, Bursztynowicz to pewnie tylko wierzcholek gory lodowej. miasto powinno im zakrecic kurek z kasa to by sie troche opanowali

  6. 6
    0
    ~ -
    Wtorek, 19.01

    Rozumiem ze w tym kraju najpierw podejrzany podaje alibi a potem do tego alibi dopasowuje sie godziny dokonania przestepstwa. dobre. przeciez to debil by wyczail ze gosc "pokrzywdzony" wymysla. Na miescie znajomi mu powiedzieli ze Patryk sie zajmuje takimi sprawami i to dlatego na pewno on to zrobil. I to powiedzieli znajomi ktorzy go nienawidza. Przeciez to paranoja jakas jest.

  7. 7
    0
    ~ q
    Wtorek, 19.01

    Czepiają sie biednego obywatela, który spędził ciężki dzień roboczy (piątek), tak jak wielu obywateli Polski w pracy!

  8. 8
    0
    ~ janek
    Wtorek, 19.01

    Wszyscy ci,którzy wypisujecie tu swoje oczerniające opinie jesteście zakomleksieni ,oceniacie kogoś jak go nawet nie znacie . Gybyście byli na tyle inteligentni i rozumnie przeczytali powższy tekst wiedzielibyście,że wszystkie zeznania tego Roberta S. są niewiarygodne.Pseudopokrzywdzony jest tak zakłamany,że sam już się gubi w swoich kłamstwach,przez które cierpi NIEWINNYczłowiek.

  9. 9
    0
    ~ Arti
    Środa, 20.01

    ZNÓW SKANDAL - bili go gliniarze na posterunku, źle zabezpieczyli dowody - WIĘC CO SIE Z NIMI DZIEJE, POWINNI SIEDZIEĆ W ARESZCIE - a to, że nasza prokuratura trzyma kogoś (w porozumieniu z sądem) tak długo w areszcie bez konkretnych dowodów, to już niestety niechlubna norma - I TO MA BYĆ POLICJA???

  10. 10
    0
    ~ malolat
    Środa, 20.01

    bursztynowicz przeciez sie chwalil ze zrobil to chlopcom z miasta z dariuszem L

Redakcja serwisu info.elblag.pl nie odpowiada za treść komentarzy i treści dostarczone przez firmy i osoby trzecie.
Jeśli chcesz z nami tworzyć serwis napisz do nas e-mail.


Regulamin komentowania artykułów w serwisie info.elblag.pl

W trosce o kulturę i wysoki poziom debaty w serwisie info.elblag.pl wprowadza się niniejszy Regulamin.

  1. Komentujący umieszczając treści sprzeczne z prawem musi liczyć się, że może ponieść odpowiedzialność karną lub cywilną.
  2. Komentarze dodawane przez czytelników służą prowadzeniu poważnej i merytorycznej dyskusji na temat zamieszczonych wiadomości oraz problemów z nimi związanych.
  3. Czytelnicy mogą umieszczać informacje i opinie niezwiązane z treścią artykułów dla istotnych powodów (np. poinformowanie innych czytelników o wydarzeniach).
  4. Zabrania się dodawania komentarzy: wulgarnych, obraźliwych, naruszających dobra osobiste osób trzecich lub zawierających treści zabronione przez prawo.
  5. Celem komentarzy nie jest prowadzenie jałowych sporów osobistych między czytelnikami.
  6. Wszystkie wpisy stojące w sprzeczności z powyższymi warunkami będą niezwłocznie kasowane w całości bądź w części.
  7. Redakcja interpretuje Regulamin i decyduje, które wpisy, komentarze (lub ich części) należy usunąć i dokona tego w możliwie jak najszybszym czasie.


Właścicielem serwisu info.elblag.pl jest Agencja Reklamowa GABO

Copyright © 2004-2022 Elbląski Dziennik Internetowy. Wszystkie prawa zastrzeżone.


1.2253839969635