Piątek, 6.12.2019, Imieniny: Mikolaj, Emilian, Leontyna
Nie masz konta? Zarejestruj się »
zdjęcia
filmy
baza firm
reklama
Elbląg » artykuły » artykuł z kategorii AKTUALNOŚCI

Mikołaj Golachowski: Antarktyka to raj na ziemi!

30.09.2011, 07:30:00 Rozmiar tekstu: A A A
Mikołaj Golachowski: Antarktyka to raj na ziemi!

Jest biologiem, doktorem nauk przyrodniczych, uczestnikiem czterech polskich wypraw antarktycznych na stację im. H. Arctowskiego. Obecnie pracuje jako przewodnik turystyczny po Antarktyce. Uważa, że to raj na ziemi. Mowa o Mikołaju Golachowskim, który przybył na pierwsze otwarte spotkanie podróżników zorganizowane w Milejewie, niedaleko Elbląga. O tym dlaczego wybrał wieczną zmarzlinę na swój drugi dom i jak o mały włos nie stracił tam życia, opowiedział Kamili Jabłonowskiej.

Na samą myśl o Antarktyce dreszcz mną wstrząsa. Dlaczego akurat to miejsce uważa Pan za raj na ziemi?

Od kiedy pamiętam wolałem jak jest chłodno, niż jak mi jest za ciepło. Pracując na Uniwersytecie Warszawskim spędzałem dużo czasu na Mazurach, ale właśnie w zimie. Wtedy zauważyłem, że praca w terenie przy temperaturze minus piętnaście stopni, to jest to, co mi odpowiada. Od ludzi, którzy bywali na Antarktydzie wiedziałem, że w słoneczny, bezwietrzny dzień jest tam bardzo przyjemnie, a przede wszystkim, że są tam zwierzęta, które nie boją się ludzi i że jest to fascynujące miejsce. Po doktoracie rozpocząłem pracę w Polskiej Akademii Nauk w Zakładzie Biologii Antarktyki i zacząłem jeździć w to magiczne miejsce.

Jakie było Pana pierwsze wrażenie, gdy stanął Pan na Antarktydzie?

Było to spełnienie marzeń. Było dokładnie tak, jak sobie to wyobrażałem. Przypływam na miejsce, a tu patrzę leży sobie foka i nie ucieka. Po prostu leży i już. Albo pingwiny łażą obok mnie.

Ma Pan swoje ulubione  zwierzę?


Wszystkie poza komarami i gołębiami.

A spośród zwierząt antarktycznych?


Trudno mi powiedzieć. Musiałbym wybierać według różnych aspektów. Jeśli chodzi o urodę to pingwin królewski jest bezkonkurencyjny wśród pingwinów. Ale jeśli miałbym wybierać wśród wszystkich ptaków, to albatrosy czarnobrewe, które też są oszałamiająco ładne. Wśród fok z kolei najładniejsza jest foka Weddella. Natomiast z charakteru, choć to jest trochę antropomorfizacja, że przypisujemy ludzkie cechy zwierzętom, na pewno bardzo lubię skuy czyli  wydrzyki, bo one są bezczelne, inteligentne, przebojowe. Wśród pingwinów pingwiny Adeli albo Policjanci, bo one są z kolei ciekawskie, trochę zaczepne, a poza tym bardzo sympatyczne.
 
Powodem wyprawy badawczej były słonie morskie. Nie zalicza ich Pan do swoich ulubieńców?

Słonie morskie zawsze będę lubił, dlatego, że to one mnie tam przywiodły. Poza tym ja się zawsze specjalizowałem w zachowaniach rozrodczych u zwierząt, a słonie morskie mają chyba najciekawsze życie erotyczne spośród wszystkich.

To znaczy…

Chociażby to, że jest jeden samiec, który ma harem złożony ze stu samic. Musi o nie walczyć z innymi facetami. Jest też frakcja dojrzałych płciowo samców, które nie są jednak tak silne i wielkie, żeby pokonać właściciela stada. Podkradają się więc do jego dziewczyn jak on  nie patrzy i próbują zapewnić sobie potomstwo.

Co poza zachowaniami rozrodczymi fascynuje Pana w tych zwierzętach?


 U słoni morskich wszystko jest dynamiczne. One wciąż jak się nie tłuką, to kopulują. Cały czas coś się dzieje. W ogóle słoń morski ma bardzo fascynujący tryb życia. W ciągu roku ma co najmniej dwa okresy, kiedy pości przez miesiąc. Jednym z nich jest okres rozrodczy. Wcześniej musi się najeść, więc ma okres opychania się. W okresie, kiedy linieje, też pości. Leży na plaży i po prostu zrzuca swoje futro. To są zwierzęta o ekstremalnej fizjologii. W ciągu roku kilkakrotnie zmieniają swoją masę o kilkaset kilogramów.

Dla przeciętnego człowieka Antarktyda to ekstremalne miejsce, gdzie mogą wydarzyć się ekstremalne sytuacje. Czy Pana spotkało coś mrożącego krew w żyłach nie tylko z powodu niskiej temperatury?

Ja nie bardzo wiem, co to znaczy „ekstremalne sytuacje”.

Jak ktoś idzie sobie spokojnie, a za chwilę znajduje się w szczelinie lodowca, to jest ekstremalne.


Owszem, to była niewątpliwie najniebezpieczniejsza przygoda, jaką miałem. Myślałem, że umrę. Kiedy wpadłem tam pomyślałem „więc tak to się kończy”. Miałem tylko nadzieję, że zabiję się na miejscu, bo nie chciałem tam leżeć i długo umierać. Ale okazało się, że żyję.  Uratował mnie most śnieżny, który po pięciu metrach zatrzymał mnie. Jak już stwierdziłem, że jednak udało mi się przeżyć musiałem już tylko wyjść po tych pionowych, lodowych ścianach do góry.

Jak Pan to zrobił?

Metodą na pajacyka. Było to dość zabawne. Rozpychałem się od ściany do ściany wbijając w nie raki. Gdy doszedłem do powierzchni pojawił się kolejny problem techniczny, bo wciąż byłem rozpięty w pozycji pajacyka. Musiałem przełożyć jednocześnie jedną rękę do drugiej i to samo zrobić z  nogami. Gdy już to mi się udało, wciąż nie mogłem po prostu wyjść. Musiałem odbić się i wyskoczyć jak pingwin z wody. Wiedziałem, że mam tylko jedną próbę, że jeżeli za pierwszym razem mi się nie uda  wystarczająco silnie wybić, to wpadnę i już koniec. Ale udało się. Na tyle silnie się wybiłem, że o mało nie wpadłem do sąsiedniej szczeliny.

A na Antarktydzie nie ma zasady, że należy poruszać się po niej parami?


Generalnie tak. To była z mojej strony nieostrożność. Wracałem po paru dniach spędzonych w terenie i już bardzo chciałem wrócić do domu. Wezwałem kolegę, żeby po mnie wyszedł, ale ten stwierdził, że warunki nie są najlepsze. Nie uśmiechała mi się kolejna noc poza domem, zwłaszcza, że do niego pozostało mi sześć kilometrów, więc zaryzykowałem.

Takie miejsca i zdarzenia uczą niesamowitej pokory.

Moim zdaniem tak. To jest bardzo dobre dla głowy. Ta ziemia jest od nas większa i ważniejsza. Antarktyka jest idealnym miejscem, żeby to wrażenie sobie utrwalić. Tam każdy gest arogancji kończy się śmiercią.

Obecnie jest Pan przewodnikiem po Antarktyce. Czy koszt wycieczki może być jedyną barierą dla Europejczyka? Czy przyzwyczajeni do innych temperatur przeżyjemy te dwa – trzy  tygodnie?


Spokojnie. Wycieczki mają miejsce w lecie. Wtedy najniższe temperatury na dworze to minus jeden, minus dwa stopnie Celsjusza. Oczywiście nie chodzimy w T-shirtach tylko w ciepłych kurtkach. Jak jest silny wiatr i jest bardzo zimno. Wtedy zostaje się na statku, a tam jest ciepło.

Wspomniał Pan, że zwierzęta są tam u siebie, bo tak jest w rzeczywistości, ale czy w związku z tym nie bronią swojego terytorium?

Nie. Nie mając naturalnych wrogów, nie czują zagrożenia. Słoń morski, albo uchatka, które są zwierzętami terytorialnymi, będą bronić swego terytorium. Ale po prostu się do nich nie podchodzi.

Z Pana opowieści Antarktyda jawi się rzeczywiście jako raj, o ile człowiek pogodzi się tylko z surowym klimatem i panującymi tam regułami.

Dla mnie absolutnie jest tam idealnie. To mój raj na ziemi.

Skoro go Pan znalazł, to czego mogę panu życzyć?

Żebym mógł wracać tam jak najczęściej.

W takim razie tego życzę.

 

Zdjęcia autorstwa Mikołaja Golachowskiego.

Kamila Jabłonowska
Wyślij wiadomość do autora tekstu

Oceń tekst:

Ocen: 4

%100.0 %0.0
GALERIA ARTYKUŁU ( zdjęć 8 )


Komentarze do artykułu (4)

Dodaj nowy komentarz

  1. 1
    +1
    ~ jan
    Piątek, 30.09

    Malediwy to raj na ziemi

  2. 2
    +2
    ~ Kaśka
    Piątek, 30.09

    Zdęcia są fantastyczne,tematyka super oby takich więcej.Info jesteście dla mnie najlepsi

  3. 3
    0
    ~ Arkadiusz Jachimowicz
    Piątek, 30.09

    Świetny wywiad. Pozdrawiam. (Ale osobiście wolę ciepełko...)

  4. 4
    +1
    ~ Optymistka
    Piątek, 30.09

    Mam alergię na zimno, ale taki pasjonat jakim jest p. Golachowski przekonał mnie, że na Antarktydzie jest pięknie, kolorowo i ciepło (przynajmniej na duszy).

Redakcja serwisu info.elblag.pl nie odpowiada za treść komentarzy i treści dostarczone przez firmy i osoby trzecie.
Jeśli chcesz z nami tworzyć serwis napisz do nas e-mail.


Regulamin komentowania artykułów w serwisie info.elblag.pl

W trosce o kulturę i wysoki poziom debaty w serwisie info.elblag.pl wprowadza się niniejszy Regulamin.

  1. Komentujący umieszczając treści sprzeczne z prawem musi liczyć się, że może ponieść odpowiedzialność karną lub cywilną.
  2. Komentarze dodawane przez czytelników służą prowadzeniu poważnej i merytorycznej dyskusji na temat zamieszczonych wiadomości oraz problemów z nimi związanych.
  3. Czytelnicy mogą umieszczać informacje i opinie niezwiązane z treścią artykułów dla istotnych powodów (np. poinformowanie innych czytelników o wydarzeniach).
  4. Zabrania się dodawania komentarzy: wulgarnych, obraźliwych, naruszających dobra osobiste osób trzecich lub zawierających treści zabronione przez prawo.
  5. Celem komentarzy nie jest prowadzenie jałowych sporów osobistych między czytelnikami.
  6. Wszystkie wpisy stojące w sprzeczności z powyższymi warunkami będą niezwłocznie kasowane w całości bądź w części.
  7. Redakcja interpretuje Regulamin i decyduje, które wpisy, komentarze (lub ich części) należy usunąć i dokona tego w możliwie jak najszybszym czasie.


Właścicielem serwisu info.elblag.pl jest Agencja Reklamowa GABO

Copyright © 2004-2019 Elbląski Dziennik Internetowy. Wszystkie prawa zastrzeżone.