Niedziela, 18.08.2019, Imieniny: Helena, Ilona, Boguslaw
Nie masz konta? Zarejestruj się »
zdjęcia
filmy
baza firm
reklama
Elbląg » artykuły » artykuł z kategorii ELBLĄŻANIE Z PASJĄ

Elblążanie z pasją - Natalia Filckowska: Jeśli ktoś planuje start w sportach sylwetkowych, musi to kochać

21.09.2017, 07:00:08 Rozmiar tekstu: A A A
Elblążanie z pasją - Natalia Filckowska: Jeśli ktoś planuje start w sportach sylwetkowych, musi to kochać

Zawodowo księgowa. Prywatnie – srebrna medalistka Mistrzostw Polski w Kulturystyce i Fitness federacji NAC. Mowa o Natalii Filckowskiej, która została powołana do kadry narodowej i w Hiszpanii reprezentowała nasz kraj podczas Mistrzostw Świata. Elblążanka w rozmowie dla info.elblag.pl opowiedziała jak zaczęła się Jej przygoda z kulturystyką i czy planuje przejść na zawodostwo.

Patrząc na Ciebie nie każdy zgadłby, że jesteś księgową.

Studia skończyłam z wynikiem bardzo dobrym, potem skończyłam jeszcze wiele kursów w Stowarzyszeniu Księgowych i studia podyplomowe z prawa podatkowego, a w gabinecie kosmetycznym zarabiałam na to wszystko.

Kiedy pojawił się pomysł, by zająć się kulturystyką?

Po kilku latach pracy za biurkiem. Dokładnie w czerwcu ubiegłego roku. Stwierdziłam, że taki tryb życia nie jest zdrowy. Idąc z parkingu do marketu dostawałam zadyszki, a przecież byłam szczupła i miałam tylko 26 lat. Wtedy udałam się do siłowni, żeby popracować nad kondycją i tam trener, który jest doświadczonym kulturystą zauważył, że moje ciało bardzo szybko reaguje na dietę i ćwiczenia siłowe. Praktycznie po dwóch miesiącach, za jego namową, zrodził się pomysł startu w zawodach sylwetkowych. Wtedy rozpoczęliśmy profesjonalne przygotowania.

Jak często trenowałaś w czasie tych dwóch pierwszych miesięcy i jak rygorystycznie podchodziłaś do diety?

Pierwsze dwa miesiące trenowałam trzy razy w tygodniu. W zupełności wystarczy taka ilość treningów, żeby osiągnąć zgrabną, kształtną sylwetkę. Jeśli chodzi o dietę, przyznam, że od początku bardzo rygorystycznie podchodziłam do swoich postanowień. Dieta była zawsze dopięta na ostatni guzik, wszystko odważone co do grama, zgodnie z wytycznymi. Oczywiście zdarzały się odstępstwa, ale wszystko za zgodą trenera. Myślę, że to zasługa tak rychłych efektów.

Jak bardzo w tym czasie zmieniła się Twoja sylwetka? Ile zgubiłaś kilogramów?

Zawsze byłam szczupła, wiec waga zmieniła się nieznacznie. Początkowo schudłam jakieś 2 kg, po czym przytyłam 3. W moim przypadku zmieniła się struktura ciała. W pierwszej fazie pozbyłam się tłuszczu, natomiast przybyło mi czystej masy mięśniowej. Ciało, za sprawą odpowiednio dobranych ćwiczeń, nabrało bardziej kobiecych kształtów, sylwetka przypomina kształtem literę X. Jest to ideał, do którego w tym sporcie się dąży. Jednak należy zwrócić uwagę na bardzo istotny aspekt, mianowicie ze względu na zbilansowaną dietę poprawiła się jakość skóry oraz włosów, z czego jestem bardzo zadowolona. Wiele kobiet odchudza się kosztem swojego zdrowia. Odżywiają się przysłowiowo sałatą i wodą, po czym dziwią się, że ich cera jest ziemista,skóra wiotka, a włosy wypadają. Boją się spożywać tłuszczu w obawie, że przytyją. Brak świadomości powoduje, że szybko rezygnują z diety i są niezadowolone z własnego wyglądu. Myślę, że poza sylwetką, ten sport najbardziej zmienia mentalność i uczy dbałości o swoje zdrowie.

Co Cię przekonało, żeby spróbować swoich sił w zawodach kulturystycznych?

Stwierdziłam, że skoro tak dobrze mi idzie, treningi dają mi satysfakcję, dieta nie sprawia problemów, mam przyjaciół i rodzinę, która mnie wspiera, to spróbuję. Jeśli nie powiedzie mi się podczas zawodów to pozostanie mi zgrabna sylwetka oraz wiedza.

Rozumiem, że przygotowania wymagały jeszcze większej pracy?

Dokładnie. Praca nad estetyczną sylwetką, a profesjonalne przygotowanie do zawodów to ogromna różnica. Serdecznie zachęcam wszystkich, aby zawalczyli o swoją dobrą kondycję, ale jeśli ktoś planuje start w sportach sylwetkowych, musi to kochać. Trening wyczynowy oraz dieta zawodnika różni się od pozostałych. Wymaga zaangażowania czasu oraz nakładów finansowych. Ilość treningów zwiększa się do 5-6 tygodniowo i w ostatniej fazie często są one dwa razy dziennie, raz siłowy, raz areobowy. Dodatkowo, aby dostosować się do regulaminu panującego na zawodach, należy odpowiednio przygotować ciało, czyli na przykład odwodnić, aby wyeksponować to, co się przygotowało przez okres przygotowawczy. Dlatego też w dniu zawodów widać każdy szczegół, każdy mięsień, co nie wszystkim się podoba, ale spokojnie, tak wygląda się tylko w ten jeden dzień, potem, po ponownym nawodnieniu sylwetka nabiera bardziej "codziennych kształtów" .

Poruszyłaś ważną kwestię, czyli czas i pieniądze. Ile czasu i pieniędzy wymaga przygotowanie do zawodów?

Jest to kwestia bardzo indywidualna, nie ma jednej dobrej recepty na przygotowanie dobrej formy startowej. Jest ich wiele i na pewno wiele z nich jest skuteczna. Mogę opisać jak to wyglądało u mnie. Poranny trening zajmuje około godziny, potem trening właściwy około dwóch godzin, przygotowanie posiłków maksymalnie 40 minut i zjedzenie 5 posiłków, licząc na każdy około 10 minut to wychodzi blisko 5 godzin na dobę. Dlatego bez pomocy bliskich bardzo ciężko jest samemu poradzić sobie ze wszystkim, zwłaszcza jeśli pracuje się zawodowo nie koniecznie w branży sportowej, na głowie są obowiązki, dom i rodzina. Jednego jestem pewna, ten sport nauczył mnie organizacji. Pracuję zawodowo i to więcej niż 8 godzin dziennie i dałam radę. Jest to wykonalne, trzeba po prostu bardzo chcieć. Nauczyłam się też szanować jedzenie i robić zakupy z głową. Jednodniowy kosz posiłków to jakieś 25 zł, wiec na pewno o wiele mniej niż wydają osoby nie będące na diecie. Nauczyłam się planować, co kupować tyle, żeby nie wyrzucać. Jeśli chodzi o finanse, ten temat jest dla zawodnika trudny. Będąc świetnym zawodowcem można liczyć na wsparcie firm z branży, jednak, żeby się nim stać trzeba zainwestować. Największy koszt to suplementacja oraz koszty podróży. Często zawody odbywają się za granicą, a nie wszystkim zawodnikom zwracane są koszty wyjazdu, tak jest w większości dziedzin sportowych. W swoim życiu spotkałam wiele wspaniałych ludzi, którzy mi pomogli i między innymi dzięki nim mogę się realizować.

Co było dla Ciebie największym wyzwaniem?

Prawdopodobnie coś, o czym nigdy bym nawet nie pomyślała. Moje życie obfituje w wyzwania, więc zwykłam nazywać je zadaniami. Poza tym lubię wyzwania, ten sport daje energię do działania i uczy dyscypliny, która przekłada się na wszystkie sfery naszego życia. Powiedzmy, że kształtuje silny charakter.

Pierwsze zawody w jakich brałaś udział to Mistrzostwa Polski. Na jaki wynik liczyłaś?

Moje pierwsze zawody to tegoroczne Mistrzostwa Polski w Kulturystyce i Fitness federacji NAC, gdzie zdobyłam srebro. Wynik był dla mnie ogromnym wyróżnieniem. W duchu marzyłam, żeby dostać się do finałowej szóstki, choć sam udział w zawodach wraz z dziewczynami, którymi się inspirowałam, był dla mnie nagrodą za ciężką pracę jaką włożyłam w przygotowanie. Konkurowałam z utytułowaną mistrzynią świata i Europy, Kasią Dziurską, bardzo popularną w środowisku sportowym trenerką, oraz mistrzynią polski i medalistką mistrzostw świata Oleną Dryndina. Są to doświadczone zawodniczki, a mimo to udało się wywalczyć tak wysokie miejsce.

Później były Mistrzostwa Świata.

Po tym debiucie zostałam powołana do kadry narodowej na Mistrzostwa Świata, które w tym roku odbyły się w Hiszpanii i tam zakwalifikowałam się do TOP 10. Niestety poza finałową szóstką. Ktoś może powiedzieć, że nie udał mi się ten start, ale skądże. Mistrzostwa Świata są czymś wyjątkowym. Te emocje, adrenalina i odpowiedzialność noszenia koszulki z orłem są ekscytującym przeżyciem. Do Hiszpanii nie leciałam po medal. Moim celem było sprawdzenie się z zawodniczkami najwyższej rangi, świetnie przygotowanymi i trenującymi od lat. Często zawodnicy czekają kilka lat, ciężko pracują i nie udaje im się zająć tak wysokiego miejsca, aby dostać powołanie do kadry, mi udało się po swoim absolutnym debiucie, po 8 miesiącach przygotowań. Byłam prze szczęśliwa. Wróciłam początkowo nieco rozgoryczona, bo poświęciłam się w całości, jak to pasji, ale kiedy emocje opadły, dotarło do mnie nad czym muszę jeszcze pracować. W tym sęk, że należy zakochać się w całym procesie przygotowań, nie w samych zawodach, choć ich pozytywna atmosfera potrafi uzależnić.

Przyszedł czas i na złote medale.

W kwietniu brałam udział w międzynarodowych zawodach Głuchowski - Biogenix Challenge Pro Bodybuilding & MsShape, gdzie zdobyłam swoje pierwsze złoto, a także maju, w naszym mieście, podczas imprezy G. Wierzbicki Body Show 2017, również zdobyłam złoto. Na co liczyłam ? Wiedziałam, że jestem świetnie przygotowana, wiec z pokorą oczekiwałam na werdykt. Im dłużej się tym zajmuje, z większym szacunkiem podchodzę do tego sportu.

Skąd bierzesz motywację?

Głównie z samej pasji. To koło, które napędza pozytywna energia płynąca z tego sportu i od ludzi, z którymi ma się do czynienia. Jeśli ktoś coś lubi robić, to nie trzeba go do tego dodatkowo motywować. Przyznam, że w poszukiwaniu czegoś dla siebie próbowałam różnych dziedzin sportu, spinning, Aqua aerobik, pływanie, ale tylko siłownia dała mi to pozytywne zmęczenie i poczucie, że na sto procent wykorzystałam swój cenny dzień. Jak wiemy, po treningu wydzielają się endorfiny zwane "hormonami szczęścia", wiec być może to sprawa samej biologii, ale nie ukrywam, że efekty są ogromną motywacją. Nie chodzi tu o sam wygląd, ale przede wszystkim o świadomość żywienia i dbania o zdrowie.

Miewasz gorsze dni?

Oczywiście, ale wtedy jeszcze bardziej doceniam ludzi, którzy przy mnie są i mnie motywują, często zupełnie obce osoby dziękują mi, bo za sprawą mojej osoby, czasem zupełnie przypadkowo, zmobilizowały się do ćwiczeń i zmieniają swoje życie oraz wygląd na lepsze. To mnie cieszy, że pasją można "zarazić". Wtedy jestem po stokroć bardziej zadowolona, niż ze złotego medalu. Robię to co lubię, a jeśli przy okazji ktoś czerpie ze mnie inspirację i na tym korzysta jestem szczęśliwa. Dla jednej osoby może to być tylko kilka kilogramów, ale często rozmawiam z dziewczynami z kłopotami zdrowotnymi, rozmawiamy, analizujemy i okazuje się, że nie wiedzą co zrobić by poprawić komfort swojego życia. Nie jestem dietetykiem, ani lekarzem, ale jestem przykładem, że to, co jemy ma ogromne znaczenie, a wszystkie zmiany muszą zajść najpierw w naszej głowie.

Jak wygląda Twój typowy dzień?

Zawsze uważałam, że 24 godziny to za mało w dobie. Poranny trening areobowy wykonuje się na czczo, a więc jeszcze przed pracą, potem 8-10 godzin pracy, następnie szybkie zakupy i trening. Posiłki przygotowuje mi głównie narzeczony, wiec mam czas, żeby zająć się domem. I tak praktycznie codziennie. Do tego dochodzi fizjoterapia oraz regeneracja. Ona też jest częścią treningu i wpływa na moją formę. Na szczęście mam bardzo wyrozumiałego szefa, który sam jest utytułowanym sportowcem i mnie rozumie. Pozwala mi czasem wyskoczyć w ciągu dnia, żeby załatwić coś pilnego. Poza tym można to jakoś sprawnie zorganizować. Na pewno nie przesiaduję przed telewizorem na kanapie, bo szkoda mi czasu. Generalnie większość spraw załatwiam w pośpiechu, ale kiedy taki dzień się kończy, jestem pewna, że wykorzystałam go na sto procent. Na tą chwilę mam tylko cztery dni treningowe w tygodniu, więc mam więcej wolnego czasu dla rodziny i przyjaciół. Nie trwonię go na oglądanie seriali. Teraz na przykład będę uczęszczać na zajęcia z rozciągania. Tak naprawdę mamy sporo czasu w ciągu dnia, tylko sobie wmawiamy, że tak nie jest.

Treningi wpływają nie tylko na ciało, ale i na samopoczucie. Co dają Tobie?

Głownie poczucie samorealizacji i spełnienia, ale także radość. Jest to moje hobby, ale kto wie, może kiedyś będę zawodowcem. Dzięki treningom mam więcej energii i potrafię cieszyć się z małych rzeczy. Nauczyłam się cierpliwości i pokory, oraz tego, aby wspierać ludzi w ich dążeniu do marzeń. Nie potrzebuję bogactw do szczęścia. Nauczyłam się, że najważniejsi w życiu są ludzie, którzy nas otaczają. Dla jednych jesteś wariatem, kuriozalnie wysmarowanym bronzerem, ale dla tych właściwych jesteś osobą, która ma w życiu jakiś wyższy cel i go realizuje, czyli pracuje nad samym sobą, a nie tylko krytykuje i zazdrości.

Czyli masz  plany, aby zostać zawodowcem?

Uzależniam tą decyzję od powodzenia moich przyszłych startów. Nie mówię nie, ale na tą chwilę mam świadomość, że bardzo mi daleko do takiego poziomu. Przede mną kilka lat ciężkiej pracy. Podobno mam predyspozycje genetyczne do tego sportu, więc nie rezygnuję. Zawodowstwo to zupełnie poważna sprawa. Na tą chwilę poziom zawodniczek jest bardzo wysoki. W Rosji, dziewczyny wyszukiwane są pod kontem predyspozycji i wyłaniane z innych dziedzin sportowych, w Polsce też jest to już powoli praktykowane. Sama zostałam wyłoniona przez bardzo dobrego trenera z Warszawy, Akopa Szostak, który zaproponował mi współpracę. Jestem mu bardzo wdzięczna, że zaoferował mi swój czas i wiedzę. Będę starała się dać z siebie wszystko, aby Go nie zawieść.

Czego w takim razie można Ci życzyć?

Przede wszystkim zdrowia, bo bez niego nic nie zdziałam, ale standardowo, powodzenia , bo to zawsze się przydaje.
 

 

 


Z Natalią Filckowską rozmawiała

Kamila Jabłonowska
Wyślij wiadomość do autora tekstu

Oceń tekst:

Ocen: 3

%66.7 %33.3
GALERIA ARTYKUŁU ( zdjęć 8 )


Komentarze do artykułu (9)

Dodaj nowy komentarz

  1. 1
    +9
    ~ :)
    Czwartek, 21.09

    Elbląg stolicą kobiecej kulturystyki? Najpierw Pani Kasia D, teraz Natalia :)

  2. 2
    +6
    ~ Elb58
    Czwartek, 21.09

    Powodzenia życzę...piękna księgowa...🤗

  3. 3
    +6
    ~ leniwa :-)
    Czwartek, 21.09

    Fajna dziewczyna, z samego wywiadu widać, że bardzo pozytywna. Zaimponowała mi.

  4. 4
    +4
    ~ paker
    Czwartek, 21.09

    Sam pakuję ale umięśnione kobiety to nie jest dla mnie ładny widok. Kobiety powinny ćwiczyć ale bez widocznych wyrzeźbionych mięśni;)

  5. 5
    --2
    ~ AM
    Czwartek, 21.09

    połączenie kobiety z robokopem - to tak jak wydziergana lala pretendująca do miana przystojnej kobiety

  6. 6
    --6
    ~ frer
    Czwartek, 21.09

    Ohyda. U facetów jeszcze jakoś to wygląda, ale nie u loszek.

  7. 7
    +4
    ~ JanuszDrogi
    Czwartek, 21.09

    Wyobraźcie sobie taką kobietę wyćwiczoną mieć w domu ! Nigdy nie zmęczy się sprzątaniem i praniem. Nigdy nie odpowie wam "nie mam siły" jak po piwo ją poślecie ! Skarb !

  8. 8
    --3
    ~ Andre
    Czwartek, 21.09

    O my good

  9. 9
    0
    ~ Mati
    Czwartek, 21.09

    Elblag to jak widac miasto pakerow , co z cwiczeniami nie ma nic wspolnego, podstawa to steryd i inne chinskie trutki po ktorych mozg stacza sie na dno, promujmy madrosc, zdrowie i wartosci zycia a nie smieszne cizie pokazujace du.... Ë i cyc

Redakcja serwisu info.elblag.pl nie odpowiada za treść komentarzy i treści dostarczone przez firmy i osoby trzecie.
Jeśli chcesz z nami tworzyć serwis napisz do nas e-mail.


Regulamin komentowania artykułów w serwisie info.elblag.pl

W trosce o kulturę i wysoki poziom debaty w serwisie info.elblag.pl wprowadza się niniejszy Regulamin.

  1. Komentujący umieszczając treści sprzeczne z prawem musi liczyć się, że może ponieść odpowiedzialność karną lub cywilną.
  2. Komentarze dodawane przez czytelników służą prowadzeniu poważnej i merytorycznej dyskusji na temat zamieszczonych wiadomości oraz problemów z nimi związanych.
  3. Czytelnicy mogą umieszczać informacje i opinie niezwiązane z treścią artykułów dla istotnych powodów (np. poinformowanie innych czytelników o wydarzeniach).
  4. Zabrania się dodawania komentarzy: wulgarnych, obraźliwych, naruszających dobra osobiste osób trzecich lub zawierających treści zabronione przez prawo.
  5. Celem komentarzy nie jest prowadzenie jałowych sporów osobistych między czytelnikami.
  6. Wszystkie wpisy stojące w sprzeczności z powyższymi warunkami będą niezwłocznie kasowane w całości bądź w części.
  7. Redakcja interpretuje Regulamin i decyduje, które wpisy, komentarze (lub ich części) należy usunąć i dokona tego w możliwie jak najszybszym czasie.


Właścicielem serwisu info.elblag.pl jest Agencja Reklamowa GABO

Copyright © 2004-2019 Elbląski Dziennik Internetowy. Wszystkie prawa zastrzeżone.