Autor ma rację, pisząc, że w omawianej monografii setki tysięcy dziewcząt i chłopców „odnajdą siebie, swoje koleżanki, kolegów, swoje niezwykłe przygody...". Talent literacki Sławomira Malinowskiego sprawia, że trudno oderwać się od tej książki. Jest ona wynikiem wielkiej pracy Autora oraz jego dążenia do rzetelności w przedstawianiu świata, który pod wieloma względami powinien być wzorem dla dzisiejszego pokolenia.
prof. zw. dr hab. Maria Szyszkowska
dr hab. Przemysław Paweł Grzybowski, prof. UKW
Książka jest opowieścią – o „Świecie Młodych", tj. dziejów harcerskiej gazety nastolatków. Warto zwrócić uwagę na semantykę słów, które autor wybrał jako składowe tytułu publikacji. Z dziennikarskim znawstwem sformułował tytuł wyjaśniający co jest przedmiotem opisu i jaka jest idea przedstawienia. Mowa jest zatem o dziejach – historii, gazety – nie gazetki, nie pisemka, ale gazety, której przynależność zostaje przypisana nastolatkom. Określone zostaje konkretne środowisko – osób zrzeszonych w harcerstwie. W moim odczuciu w zestawieniu ze słowem „dzieje" podkreśla doniosłość czy ważność dokonań tych wszystkich, których losy składają się na historię harcerskiego pisma, tych wszystkich nastolatków, którzy poszukując siebie, odnajdywali i realizowali na łamach „Świata Młodych" swoje pasje. I to właśnie ich historie, jak barwne szkiełka kalejdoskopu, tworzą wielokolorowe uniwersum.
Tym, co urzekło mnie w tej opowieści, to wybijające się z niej poczucie przynależności do „Świata Młodych , dające z jednej strony powód do dumy, połączony z głębokim zaangażowaniem, z przekonaniem o obowiązku. Ta przynależność do SM określała tożsamość młodych ludzi i patrząc po dorosłych już bohaterach książki, nadal określa to kim są, jakimi wartościami się kierują w życiu, czym się interesowali i zajmują nadal. [...]
,,Świat Młodych" w tej historii jest światem przygód dla młodych ludzi, wejściem w poważne traktowanie. Co istotne, ta ich przygoda nie jest na niby, nie na żarty, traktują ją poważnie i tak samo są traktowani. Zaangażowanie, którego nikt od nich nie wymagał, stało się dla nich połączeniem przyjemnego i pożytecznego działania. Opublikowanie artykułu podpisanego imieniem i nazwiskiem danego młodego autora było dla niego nobilitacją. Nagrodą samą w sobie. Oczywiście może dzisiaj dziwić korzystających z Internetu, mediów społecznościowych, ten powód dumy, bo przecież teraz to, co na języku, to „wyklikane" i zamieszczone w zasadzie natychmiast, w trakcie pisania. Ale dla każdego, kto związał swoje życie ze słowem i to słowem pisanym, opublikowanie własnego tekstu, czy to artykułu, tekstu naukowego, wiersza etc. jest i będzie to powód do dumy, bo w słowie, w opowieści człowiek zostaje ocalony od zapomnienia.




Sławomir W. Malinowski









