Trener Concordii Elbląg podsumowuje rundę jesienną w Superscore IV Lidze. Ocenia postawę Słoników i rywali, analizuje wpływ transferów, młodzieży i szatni na grę drużyny, a także przedstawia swoją wizję rundy wiosennej. Zapraszamy.
Jesteśmy liderem rozgrywek, z przewagą 5 punktów nad Mamrami Giżycko i Stomilem Olsztyn. Wiadomo, że cele były wysokie, ale czy spodziewałeś się takiego wyniku?
Dla mnie każdy mecz jest tak samo ważny. Już w poprzednim sezonie mówiłem, że gram o mistrzostwo i teraz podtrzymuję te słowa.
Zakładałem, że jesteśmy w stanie zdobyć komplet 45 punktów i taki cel sobie postawiłem.
Ktoś może odebrać to jako brak szacunku dla rywali albo nadmierny optymizm, ale ja po prostu wierzę w swoją drużynę. Chcemy wygrywać każdy mecz.
Jestem sportowcem i porażka zawsze boli.
Nie kalkuluję, nie zakładam przegranej — do każdego meczu wychodzę po zwycięstwo.
Wynik w poprzednim sezonie był trochę ponad stan, ale wynikał z tego, że każdy mecz traktowałem jak finał. Jesienią było dokładnie tak samo — spotkanie ze Stawigudą czy Stomilem miało dla mnie taką samą wagę. Wiosną nie zamierzam niczego zmieniać w podejściu. Znowu będzie 45 punktów do zdobycia i o każdy z nich będziemy walczyć. Oczywiście nie da się przewidzieć wyników, bo wiele meczów jesienią było „na styku” — ze Stomilem, Polonią, Giżyckiem czy Tęczą. To nie jest tak, że zdominowaliśmy tę ligę.
Przed sezonem w gronie faworytów jednym tchem wymieniano Stomil i Polonię Lidzbark Warmiński. Mowa była o Tęczy Biskupiec. Zaskoczyła cię postawa tych zespołów?
Każdy z tych zespołów ma swoje cele i na pewno chciałby być dziś na naszym miejscu. Zarówno Stomil, Polonia, jak i Tęcza grają o awans. Ich postawa na boisku, zwłaszcza w bezpośrednich meczach z nami, była naprawdę dobra — spotkania ze Stomilem czy Tęczą najlepiej to pokazują.
To nie jest tak, że oni źle rozpoczęli sezon, a my wszystko mieliśmy podane na tacy. Często decydowały detale, które tym razem były po naszej stronie. Dlatego powiedziałbym, że nie ich pozycja jest rozczarowująca, tylko nasza jest po prostu bardzo dobra.
Przed sezonem dużo mówiło się o Stomilu, Polonii czy Tęczy, a my konsekwentnie robiliśmy swoje, krok po kroku. Zaczęliśmy seryjnie wygrywać, a rywale tracili punkty w bezpośrednich starciach między sobą. Na pewno na ich niekorzyść wpłynęła też niepewna sytuacja organizacyjna i zmiany w Stomilu oraz Polonii. Nam to sprzyjało, bo mogliśmy w spokoju skupić się wyłącznie na grze.
Transfery wypaliły. João Augusto, Łukasz Makarski czy Bartosz Danowski wnieśli wiele dobrego. Dlaczego Twoim zdaniem tak dobrze radzili sobie w tej lidze?
To są zawodnicy z doświadczeniem trzecioligowym i to na pewno miało duże znaczenie. Gra na niższym szczeblu trochę im pomogła, a dodatkowo samo wejście do zespołu było dla nich łatwiejsze, bo znają środowisko w Elblągu. Ich wcześniejsze doświadczenie z II i III ligi, a w przypadku Łukasza także praca w Akademii Rakowa i przy pierwszym zespole, pozwoliło im szybciej odnaleźć się w drużynie i lepiej pokazać swoje umiejętności. Warto też pamiętać o wkładzie Gracjana Szpucha i Kacpra Więsika, bo oni również dali zespołowi bardzo dużo.
Czy fakt, że chłopaki znają się od dawna i grali już ze sobą wcześniej, miał wpływ na wynik w tej rundzie?
Zdecydowanie miało to duże znaczenie, bo w lipcu nie ma dużo czasu na zgrywanie zespołu. Okres przygotowawczy trwał zaledwie trzy tygodnie, później od razu był mecz pucharowy i start ligi. Dlatego pomogło to, że w drużynie od początku było większe zrozumienie – zarówno na boisku, jak i w szatni.
Zawodnicy przychodzili na trening nie tylko do zespołu, ale też do swoich znajomych, co dawało im poczucie bezpieczeństwa.
To ułatwiało pracę również mnie jako trenerowi, bo łatwiej wyegzekwować konkretne zadania od grupy, która się zna, niż od zespołu, który dopiero musi się dotrzeć.
Chciałeś konkretnych zawodników, którzy dadzą tę atmosferę i zagranie w drużynie? To był jeden z ważniejszych punktów przy planowaniu wzmocnień?
Transfery były dokonywane głównie pod tym kątem. Już przy pierwszych rozmowach o wzmocnieniach, które prowadziliśmy w marcu i kwietniu, pojawiały się konkretne nazwiska. Tak się złożyło, że udało się nam tych zawodników pozyskać. Wskazywałem ich jako priorytety, a dzięki prezesowi Sebastianowi Drewkowi oraz Mirosławowi Pelcowi wszystko zostało dopięte i sfinalizowane.
Jak oceniasz wpływ pracy poza boiskowej na sukces jesienią? Jest wsparcie Gracjana Szpuchy, jako trenera motorycznego, czy obszerne analizy meczowe.
Praca poza boiskiem zawsze ma ogromny wpływ na końcowy wynik.
Jeśli mamy poczucie bezpieczeństwa, swobody działania, pewności i realnego wsparcia wielu osób, wtedy pracuje się zdecydowanie łatwiej.
Oczywiście można poprowadzić trening lepiej lub gorzej, ale trzeba pamiętać, że sam trening nie buduje jeszcze drużyny ani końcowego efektu.
Za tym wynikiem stoi cały sztab ludzi — począwszy od osób z zarządu, przez asystentów: Gracjana Szpuchę i Macieja Kaczorowskiego, trenera bramkarzy Jarka Talika, kierownika drużyny Andrzeja Szmydta, aż po zaplecze marketingowe klubu. Każdy, wraz z wieloma innymi osobami, dokłada swoją cegiełkę do tego, co dziś widzimy na boisku. Bardzo pomocne są także analizy wideo, m.in. z wykorzystaniem kamery VEO. Dzięki nim możemy wychwycić elementy, które mogłyby mi umknąć i skutecznie je poprawiać.
Do każdego przeciwnika przygotowujemy się indywidualnie. Materiały wideo bardzo w tym pomagają, a po analizie możemy konkretne wnioski wdrażać bezpośrednio w treningu.
W kadrze jest wielu młodych zawodników, wręcz nastolatków. Jak oceniasz ich poczynania jesienią?
W kadrze mamy tak naprawdę 8–9 młodzieżowców, więc jest to dość młody zespół. Ci zawodnicy realnie biorą udział w grze. Oczywiście nie wszyscy grali tyle samo — wpływ na to miały forma, zdrowie czy bieżąca dyspozycja. Trzeba też pamiętać, że poza ligą ci chłopcy zbierali minuty w sparingach i meczach pucharowych, więc w całym okresie, od lipca do grudnia, tego grania było zdecydowanie więcej.
Bardzo dobrym przykładem jest Remigiusz Lipowski. W meczu ze Stomilem przy stanie 1:2 brał udział w dwóch kluczowych sytuacjach — najpierw po jego strzale w słupek padła bramka na remis, a później zaliczył asystę drugiego stopnia przy golu na wagę zwycięstwa. Młodzieżowiec w dużej mierze wygrał nam tamten mecz, więc mam ogromne powody do zadowolenia.
Później, jak to u młodych zawodników bywa, pojawiały się wahania formy — nie tylko u niego. Grzegorz Grochocki czy Kordian Stolarowicz mieli ją bardziej stabilną, dlatego grali najwięcej. Swoje umiejętności w bramce pokazał Kacper Więsik, a co ciekawe, wiosną najwięcej minut zebrał Hubert Fercho.
Grochocki miał wręcz fenomenalną rundę jesienną, Kordian również prezentował się bardzo dobrze, ale wiosną może się okazać, że to Remek albo Adam Cenkner będą brylować. Pamiętajmy też o Sebastianie Bigasie, który dostawał swoje szanse między słupkami — a przecież gramy o awans, więc każda decyzja musi być wyważona.
Jestem trenerem, który chce łączyć wynik sportowy z rozwojem zawodników i dbałością o przyszłość klubu. Wiosną również chcę to kontynuować — także już na poziomie III ligi. Jeśli ktoś będzie myślał o trenerze Szwedzie, chciałbym, żeby razem z moim nazwiskiem szła opinia, że to trener, który nie boi się wprowadzać młodych zawodników.
W przyszłości chciałbym też współpracować z ościennymi klubami i dawać szansę kolejnym młodym graczom. Na tym skorzystają zarówno piłkarze, jak i my jako klub. Młodzi zawodnicy nie mają jeszcze stabilnej formy, dlatego potrzeba ich kilku w zespole. Na postawę Grzegorza Grochockiego pracowali też Hubert i Remigiusz — rywalizacja między nimi wszystkich napędzała, a jej efektem jest obecna dyspozycja Grzesia.
Concordia jest liderem, ale rywale zrobią wszystko, aby jej przeszkodzić. Kogo upatrujesz za największego konkurenta w walce o pierwsze miejsce?
Mamy kilka zespołów, które realnie liczą się w walce o czołowe miejsca — Giżycko, Stomil, Polonia. Wszystkie one będą chciały nas dogonić. Naszym zadaniem będzie na to nie pozwolić. Liga jest spłaszczona, szczególnie było to widać na początku sezonu, ale także teraz różnice nie są jeszcze bardzo duże. Myślę, że właśnie te zespoły, razem z nami, będą do końca walczyć o pierwsze miejsce.
Przerwa zimowa to czas na oceny i szukanie wzmocnień. Jak wygląda Twój plan pracy z drużyną do końca roku i później na początku nowego?
Nie chcemy rewolucji, tylko wzmocnić ten zespół i nieco rozbudować kadrę.
Myślimy o 2–3 nazwiskach, już stricte pod kątem gry w III lidze.
Jeśli ktoś ma do nas dołączyć, to musi być zawodnik, który poradzi sobie także poziom wyżej. To nie może być jedynie uzupełnienie składu, na przykład młodzieżowcem „do liczby”. Rozmowy są prowadzone, a zimowe okno transferowe jest długie — podobnie jak cały okres przygotowawczy. Pracujemy nad tym, by były to jak najmocniejsze nazwiska.
Jeśli chodzi o sam plan przygotowań, to do 20 grudnia normalnie pracujemy z zespołem. Zeszliśmy już z największych obciążeń, podtrzymujemy formę piłkarską, jest też siłownia. Tak pracowaliśmy w poprzednim roku i dzięki temu dobrze weszliśmy w okres przygotowawczy. Start pracy w nowym roku zaplanowaliśmy na 5 stycznia.
Co będzie kluczowe w walce o awans?
Kluczowe w walce o awans mogą być bezpośrednie mecze ze Stomilem i Polonią. Jeśli rozpoczniemy sezon od zwycięstw w tych spotkaniach i zdobędziemy komplet punktów, to będziemy praktycznie jedną nogą w III lidze.

IV liga - sezon 2025/2026 - aktualna tabela, wyniki, terminarz









