Elbląska oświata jest gotowa na niż demograficzny? W przyszłym roku szkolnym ubędzie uczniów, ale skurczą się również klasy. Władze uspokajają, że likwidacji placówek ani zwolnień nauczycieli nie będzie, a jakość nauki wzrośnie. Czy te obietnice uda się spełnić?
Ponad 16 tysięcy dzieci i uczniów będzie uczęszczało w nadchodzącym roku szkolnym do miejskich przedszkoli, szkół podstawowych i ponadpodstawowych. Tak wynika ze wstępnej analizy arkuszy, choć na ostateczne dane trzeba poczekać do zakończenia naboru do szkół średnich. Planuje się, że we wszystkich placówkach powstanie 751 oddziałów, choć i ta liczba może się jeszcze zmienić. Te liczby pokazują jednak wyraźnie, że w Elblągu ubywa uczniów i przedszkolaków. W mijającym roku szkolnym, jak informowało miasto we wrześniu, było ich blisko 17,1 tys. Jak elbląska oświata poradzi sobie z niżem demograficznym? M.in. o tym rozmawiano podczas czwartkowego (18 czerwca) posiedzenia Komisji Oświaty.
Jestem po analizie wszystkich szkół podstawowych i przedszkoli pod kątem liczby dzieci w oddziałach, liczby oddziałów i tak jak od samego początku prezydent Missan mówił o tym, że żadna placówka nie zostanie zamknięta, tak też będziemy się starać, aby oddziały były mniej liczne. Przez to nie będzie też redukcji, jeżeli chodzi o liczbę etatów. I rzeczywiście tak się dzieje. Jesteśmy dopiero po pierwszej analizie, więc te dane pewnie jeszcze ulegną modyfikacji
– wyjaśniał Piotr Kowal, wiceprezydent Elbląga.
Klasy maksymalnie do 20 osób
Liczba godzin i etatów nauczycieli, jak zakłada miasto po pierwszej analizie arkuszy organizacyjnych, ma utrzymać się na podobnym poziomie. Jednocześnie samorząd chce zmniejszyć liczebność klas i grup. Zdaniem wiceprezydenta może to przełożyć się na lepszą jakość kształcenia.
Pozwolimy na to, żeby grupy w przedszkolach liczyły nawet 20 dzieci. To duża zmiana względem tego, co było wcześniej. Podobnie jest w szkołach podstawowych. Nie mówię tutaj o oddziałach integracyjnych, tylko o ogólnodostępnych. Będzie zgoda na utworzenie oddziałów liczących 20 osób. To powoduje, że przy niżu demograficznym, z którym zmagamy się tak naprawdę w całej Polsce, utrzymujemy większą liczbę oddziałów w placówkach, utrzymując zatrudnienie dla nauczycieli, pomocy i obsługi, bo to się ze sobą wiąże. Każda placówka będzie funkcjonować, zarówno przedszkolna, jak i szkoły podstawowe. Tej idei będziemy się trzymać. Zobaczymy, jaki będzie nabór w przyszłym roku i za kolejne dwa lata. Mamy oczywiście prognozy GUS, ale wiecie państwo, że to są tylko prognozy i mogą się zmieniać. Przy mniejszej liczbie dzieci w oddziale logiczne jest, że jakość nauczania może być lepsza
– podkreślił Kowal.
– Nie widzę na ten moment ryzyka, żeby coś miało się wydarzyć i żeby ktoś miał stracić pracę albo miałoby dojść do jakiejś redukcji. Przy rekrutacji, która miała miejsce, podkreślam, przy pierwszym arkuszu, widzimy, że utrzymujemy zatrudnienie i liczbę oddziałów, oczywiście przy mniejszej liczbie uczniów, na bardzo podobnym poziomie w poszczególnych placówkach – dodał wiceprezydent.
Rywalizacja o przedszkolaka na zdrowych zasadach
Podczas Komisji Oświaty poruszono również temat niepublicznych przedszkoli, które przy zmniejszającej się liczbie dzieci mogą stanowić coraz większą konkurencję dla placówek samorządowych. – Zasada konkurencyjności w każdej dziedzinie jest ważna i my tak samo do tego podchodzimy. Doposażamy nasze przedszkola, staramy się, żeby były jak najlepsze. W żaden sposób nie będziemy blokować ani robić jakiejś niezdrowej konkurencji, która spowodowałaby odpływ dzieci stamtąd na rzecz naszych przedszkoli. Ostateczna decyzja należy do rodziców – mówił Piotr Kowal.
Prowadzimy działania i chcemy budować markę związaną z naszymi placówkami. Robimy to etapowo, to jest proces i on zaczął się w tym roku. Zrobiliśmy Edu Festival, Festiwal Zawodów, czyli promowaliśmy kształcenie zawodowe, oraz Festiwal Przedszkoli. Wiem, że również same przedszkola bardzo mocno się organizowały. Wprowadziliśmy „Dwujęzycznego przedszkolaka”. To są być może małe działania, chociaż globalnie są bardzo duże. Zmniejszenie liczby dzieci w grupach spowoduje jeszcze lepszą jakość, do tego dochodzą termomodernizacje, działania w kierunku polepszenia infrastruktury, tworzenie aktywnych placów zabaw. Czyli dbamy nie tylko o jakość kształcenia dziecka, ale też o całą otoczkę, żeby rodzic wiedział, że dając dziecko do naszego przedszkola, szkoły czy żłobka, zapewnia mu jak najlepszą opiekę nie tylko pod kątem nauki, ale też całej infrastruktury. To jest decyzja rodzica. To rodzic zdecyduje, czy chce dać dziecko do publicznego czy niepublicznego przedszkola
– dodał.











Uczniowie zyskają, ale społeczeństwo juz nie , bo będziemy, a w zasadzie juz jestesmy starzejącym się narodem! Dziś zamiast normalnosci czyli związków i dzieci są psy i koty ....ale taki system stworzyli nam wybrancy kazdej opcji ....