Sport w Elblągu w 2025 roku nie obfitował w sukcesy, a pojedyncze skoki. Przedstawiamy nasze subiektywne podsumowanie mijających 12 miesięcy w seniorskich rozgrywkach, z udziałem miejscowych klubów.
Olimpia Elbląg – jubileusz w cieniu spadku
Warto rozpocząć od najpopularniejszego klubu w Elblągu. Olimpia w 2025 roku obchodziła 80-lecie istnienia, ale skromne obchody nie mogły dziwić. Drużyna zanotowała fatalną wiosnę i tylko lub aż poprawną jesień. Miała bowiem ważniejsze problemy, jak mecze piłkarskie.
Miasto i wierni przyjaciele uratowali ten klub. Gdyby nie takie wsparcie. Olimpia mogłaby na lata zniknąć z poważnej piłki. Klub otrzymał pomocną dłoń, która uchroniła go przed finansową i organizacyjną katastrofą. Istnieje w Betclic Trzeciej Lidze i to jest jego największy sukces w 2025 roku.
Co do kwestii sportowych, OE wiosną dopełniła swój spadek z Betclic Drugiej Ligi. Wygrała tylko 2 mecze i zasłużenie znalazła się na ostatnim miejscu w tabeli. Jesienią zatrudniła nowego trenera, który miał budować od nowa podwaliny wieloletniego projektu. Zanim tę budowę rozpoczął już musiał pakować walizki. Zastąpił go asystent Marcin Hebda i była to 4 zmiana trenera w przeciągu jednego roku.
Betclic Trzecia Liga przypomniała Olimpii, że aura niedawnego drugoligowca nie znaczy zbyt wiele dla ligowych rywali. 10 punktów po 10 meczach mówiło wszystko, ale końcówka rundy poprawiła pozycję elblążan. 24 punkty w 18 spotkaniach i 4 przewagi nad czerwoną strefą (z racji ŁKS II Łódź w lidze wyżej) dają pewien spokój przed wiosną. Celem na ten sezon jest jak najszybsze zapewnienie sobie utrzymania. Na korzyść działa szansa w wojewódzkim Pucharze, ale OE musi wyeliminować Stomil Olsztyn na wyjeździe, by zagrać o półfinał.
Energa Start Elbląg – pucharowa chwila i trudna jesień
Nasze piłkarki ręczne zagrały bardzo nierówny rok. Wiosną ekipa trener Magdaleny Stanulewicz walczyła o 4 miejsce. Niby poza podium, ale najlepsze od lat i dające europejskie puchary. EKS pokonał Gniezno, Kobierzyce (pierwszy raz od dawna), rywalizował ze wszystkimi w większości jak równy z równym. Elblążanki były więc 4 i dostały się do Europy.
Pucharowa przygoda była krótka. Najpierw wyeliminowanie tureckiego Trabzonu, ale szkoda że oba mecze odbyły się nad Bosforem. Później dwa remisy z mistrzyniami Włoch i koniec zabawy.
Orlen Superliga Kobiet, w jesiennych meczach EKS, rozczarowała elbląskich kibiców. Start pogubił punkty z Galiczanką Lwów i Sośnicą Gliwice, a potem przegrał z Gnieznem i Piotrcovią. Wygrane z Ukrainkami i najsłabszym zespołem Ruchu z Kalisza trochę poprawiły sytuację, ale tabela nie oszukuje. Start nie ma większych szans na powtórkę z poprzedniej kampanii i europejskie puchary. 7 punktów do 4 w tabeli Gniezna, mecze z Lublinem i Lubinem oraz wyjazd do „Pszczółek” to kiepska perspektywa na pogoń. Sezon w zasadzie jest rozstrzygnięty. Czekamy na nową kampanię.
Concordia Elbląg – sezon przejściowy i lider
Wiosna dla Słoników miała być walką o awans w IV lidze, ale klub nie był na nią przygotowany sportowo i organizacyjnie. Wprowadzanie młodych, dogranie do końca i pucharowa walka o jak najdłuższą grę w lokalnym turnieju. To były realne cele. Concordia wyeliminowała Stomil Olsztyn z wojewódzkiego Pucharu, ale w finale nie dała rady GKS Wikielec.
Jesień to już inna bajka. Od początku Słoniki miały być wysoko. Mocne transfery i zebrane doświadczenie miały dać dobrą pozycję wyjściową do ataku na Betclic Trzecią Ligę. Efekty były jednak lepsze od oczekiwań. Concordia Elbląg jest liderem Superscore IV Ligi, z przewagą 5 punktów nad Mamrami Giżycko i Stomilem Olsztyn, których pokonała na wyjeździe. Od 12 meczów jest niepokonana. Postęp jest, ale wiosna będzie jeszcze trudniejsza. Awans zdecydowanie w zasięgu.
Energa Basketball Elbląg – Zamojski kluczem i wyjazdowy problem
Pierwszy sezon koszykarzy w drugiej lidze był udany. Elbasket otarł się o play-off i zanotował wiele dobrych meczów, jak ten, w którym pokonał ekipę z Gniezna. Do końca sezonu zasadniczego był w grze o pierwszą ósemkę, ale w decydujących tygodniach drużyna grała bez Przemysława Zamojskiego. Dopóki on był, robił przewagę. Bez niego, zabrakło punktów do play-off.
Jesień to solidne wyniki w elbląskiej hali i słabe na wyjazdach. Zamojski grał w większości meczów, ale nie wszystkie sam wygra. W delegacji Energa wygrała 1 mecz na 7. Większość wysoko. W składzie brakuje rezerwowych, robiących różnicę na poziomie podstawowego składu. A sam Przemek ma już 39 lat.
Ekipa ma jednak warunki fizyczne, solidne umiejętności i super kibiców u siebie, co pozwala wygrywać. Może nawet uda się zagrać w play-off. Jednym słowem, koszykarze utrzymali pewien poziom, ale im dalej w las, tym problemów kadrowych będzie coraz więcej. Przyszłość w młodych, a tych trzeba dopiero wychować.
Silvant Handball Elbląg – awans i kubeł zimnej wody
Druga liga piłki ręcznej to amatorska zabawa. W Silvancie amatorów nie było, więc nie było zdziwienia, że szczypiorniści z Elbląga wygrali te rozgrywki i awansowali. Nie ma co zbytnio się rozwodzić nad tym sukcesem, bo był on dla takiej organizacji jak Silvant oczywisty.
O aktualnej pozycji Silvantu świadczy jesień w pierwszej lidze, czyli na trzecim poziomie w Polsce. Gdy do gry weszły zespoły z doświadczeniem w lidze centralnej i mające już więcej poważnych graczy, zaczęły się schody.
Miejsce w szeregu pokazała Silvantowi Warmia Olsztyn i to, ile jeszcze brakuje do marzeń o grze na zapleczu elity. Wiele meczów Silvant przegrywał po rzutach karnych, wypuszczał prowadzenie czy popełniał inne błędy. 5 zwycięstw w 14 meczach nie wzięło się z przypadku.
Drużyna płaci frycowe i uczy się tego poziomu. Co nie znaczy, że nie wyciąga wniosków. Dobry, ale przegrany po karnych mecz z Jeziorakiem Iława, czy pokonanie Jedynki z Morąga to sygnały, że jest tutaj potencjał. Sezon do nauki, a potem, jak pozwolą finanse, wzmocnienia i patrzenie wyżej. Ta kampania to idealny poligon doświadczalny dla zawodników i trenerów. Piłka ręczna mężczyzn się odrodziła, ale jeszcze dużo pracy przed młodą i perspektywiczną ekipą.
Co do kajakarzy z tego klubu, to Mikołaj Kot, Przemek Korsak, Przemek Rojek i Igor Komorowski, zdobyli złoty medal w MP w biegu na 500 m.
Barkom Każany Lwów – wielu kibiców i mało punktów
PlusLiga siatkówki w Elblągu to dla wszystkich pewne novum. Mieszkańcy mają w zasięgu ręki zespoły i gwiazdy jednej z najlepszych lig świata w tej dyscyplinie. Hala dla siatkarzy Barkomu ze Lwowa przystroiła się w nowe oświetlenie i parkiet. Jednak mimo tych udogodnień, sportowcy ukraińskiego klubu, dla którego to już kolejne miasto w Polsce, użyczające im obiekt do gry, rzadko wygrywają mecze.
Dla Barkomu PlusLiga jest zbyt wymagająca. Wygrana z wiceliderem z Warszawy była wyjątkiem, potwierdzającym regułę. Poza tym udało się pokonać tylko Chełm oraz ostatnią w stawce Częstochowę, oba pojedynki po tie-breaku. W efekcie Barkom ma tylko 2 punkty więcej od miejsca spadkowego i aż 11 straty do play-off. Od wygranej z Projektem 3:0, elblążanie ze Lwowa zanotowali 8 porażek i wspomniany triumf w Chełmie. Jedyny Polak w tej ekipie, elblążanin Oskar Woźny, nie dostaje w zasadzie w ogóle szans na grę. W 13 meczach jesieni wystąpił tylko w 2 setach, oba odbyły się w Elblągu. Łącznie zanotował 1 obronę jako libero.
Sportowo wygląda to jak wygląda, ale frekwencyjnie jest całkiem przyzwoicie. Najbardziej przyciągają kibiców zespoły przyjezdne. Tak, jak Wilfredo Leon i jego Bogdanka Lublin, na której pojawiło się 1990 widzów. Ogółem średnia frekwencja to 1200 osób.







