Spektakl „Trzy siostry” Antoniego Czechowa rozpoczął sezon artystyczny 2026/2027 w Teatrze im. Aleksandra Sewruka w Elblągu. - Były momenty, w których zapominałem, że to nasza premiera i po prostu oglądałem dobry spektakl – przyznał reżyser Igor Gorzkowski.
„Trzy Siostry” to pierwsza z sześciu premier, jakie elbląski teatr przygotował na rozpoczęty wczoraj (2.10.) sezon artystyczny 2026/2027.
Opowieść, która została napisana 100 lat temu nadal jest aktualna. Z pewnych względów przenieśliśmy ją w inny obszar geograficzny. Jest to główny filar wszystkich teatrów na świecie. Elementarz wszystkich zespołów teatralnych, które uczą się na Czechowie gry aktorskiej
– mówił dyrektor teatru Paweł Kleszcz.
Na deskach dużej sceny spotkała się komedia z tragedią, choć przez wielu spektakl „Trzy Siostry” znany jest jako tragedia. Sam autor był przekonany, że napisał pogodną, ironiczną komedię obyczajową. Realizatorom elbląskiego przedstawienia udało się uchwycić oba światy.
Publiczność, momentami w milczeniu, dawała się wciągnąć w świat, w którym z pozoru nic się nie dzieje. Ukryte pod płaszczykiem zwyczajności historie niejednokrotnie bawiły, innym razem skłaniały do refleksji.
Rozpoczynająca scena od razu nadała ton przedstawieniu. Umiejętne użycie na początku obrotowej sceny przykuło uwagę, którą utrzymywały scenografia i kostiumy (Joanna Walisiak) oraz znakomita gra aktorska.
Na scenie zobaczyliśmy trzy siostry – Olgę (Magdalena Fenning-Rusinowska), Irenę (Patrycja Bukowczan) oraz Maszę (Marta Piętka). Jedni mogą powiedzieć, że każda aktorka została wręcz idealnie dobrana do roli, inni, że w każdej roli widać efekt finalny dużej ilości ciężkiej pracy (ku czemu się skłaniam). Jednak, której by wersji nie wybrać, wniosek będzie ten sam – to był kawał dobrej aktorskiej roboty.
Trudno jest się zdecydować, która siostra była najlepsza. Każda z nich bardzo do mnie przemawiała. Moja uwaga przeskakiwała na każdą z nich, mam wrażenie równomiernie
– stwierdziła p. Anastazja.
Uwagę przykuwała także rola Natalii (Paulina Lubowiecka), która zaznaczała obecność na scenie swoją wyrazistością, budząc w widzach skrajne emocje. Zdradzała męża, niedobrze traktowała innych, ale robiła to z takim wdziękiem, że wzbudzała sympatię.
- Nie da się jej nie lubić, chociaż się powinno – przyznała p. Joanna. - Nie wiem, czy to było zamierzone, ale tak właśnie poczułam. Mimo, że robiła złe rzeczy, to jednak cieszyłam się, że znowu pojawia się na scenie.
Niewątpliwym fenomenem tego przedstawienia była rola Hanki (Marta Masłowska). Na scenie elbląskiego teatru od kilkunastu lat nie było roli, w której aktorka nie wypowiedziała ani jednego słowa. To niewątpliwie duże wyzwanie, z którym Marta Masłowska poradziła sobie znakomicie. Emocje wypisane na jej twarzy, każdy dopracowany gest i drobne „smaczki” ekspresji sprawiły, że ta rola nie stała się częścią scenografii, lecz jedną z najbardziej zauważalnych postaci.
Emocje, które przekazała pani Marta bardzo mną poruszyły. To niesamowite, że bez słów ktoś jest w stanie tak wiele powiedzieć. Jestem pod wielkim wrażeniem
– zaznaczyła p. Danuta.
Na pochwały zasługuje także męska część obsady – Marcin Tomasik (Andrzej), Dariusz Siastacz (Aleksander Wierszynin), Filip Warot (Mikołaj Tuz), Dominik Bloch (Solony), Lesław Ostaszkiewicz (Doktor), Grzegorz Zinkiewicz (Frycek), Jakub Kondrat (Rode) oraz Bartosz Mikulak (Kukuła), który wystąpił gościnnie.
Moje serce skradł pan Ostaszkiewicz. Od początku do końca skupiał uwagę. Widać tam było starą szkołę. Oglądało się go z prawdziwą przyjemnością
– zapewnia p. Natalia.
- Podobała mi się rola Andrzeja. Pan Tomasik świetnie się w niej odnalazł. Wszystko tam grało. Naprawdę świetna robota – stwierdził p. Marcin.
- Dla mnie rewelacyjny był pan Dariusz Siastacz. Za każdym razem widać, że to aktor z krwi i kości. On jest stworzony do bycia na scenie. Tą rolę również świetnie poprowadził – podkreślił p. Tomasz.
- Zwróciłam uwagę na emisję głosu pana Dominika Blocha. Bardzo dobrze było go słychać – dodała p. Agnieszka.
Jak widać z pierwszych wypowiedzi widzów, choć każdy zwrócił uwagę na co innego, to na pewno spektakl wywarł na nich wrażenie i nie pozostał obojętny. A to znakomita rekomendacja do polecenia najnowszej propozycji elbląskiego teatru.












































































Czy nasz elyta zrzuciła decyzyjność na mieszkańców I poszla bawić się do teatru ?
a kto reprezentował miasto na premierze lalki?
dość często chodzę do teatru.dla mnie to najgorszy spektakl na jakim byłem,ale może się nie znam.
Sztuka najlepiej smakuje w ciszy, omijam premiery z udziałem establismentu, ktory raptem chce uchodzić za znawców kultury i sztuki w jednym i patrzeć na zbyt zadarte głowy nie wiadomo z jakiego powodu .....
Ogromny niesmak budzi u mnie obecność takich szkodników jak czerepak, motorówka,czy członek w zwisie.
Członek ci pajacu nie smakuje?a mama karolci ciągle na OZ?/jak mi przykro/
O jest i szczekacz lokalnej diaspory banderwoskiej.
O jest i szczekacz lokajnejdiaspory pisowskobraunowskiej ps.co u mamy karolci-ciągle w odosobnieniu?
Zdecyduj się wstrętny banderwcu czy pisowskiej czy braunowksiej? Bo to dwa oddzielne ugrupowania. PIS nakręcil fałszywą pandemię i wpuścił do Polski nieograniczone tabuny twoich banderowskich rodaków. Braun natomiast od początku pokazywał absurdy fałszywej plandemi a nawet chciał powiesić tych którzy ją w Polsce nakręcili segregując ludzi czy nakładając areszty domowe milicyjnym dozorem. Braun jako jedyny domaga się zaprzestania pomocny twoim rodakom z pieniędzy Polskiego POdatnika i chce deukrainizacji Polski.
Byłam w niedzielę 4 X 2026 r. i mnie ten spektakl nie zachwycił. Pierwsza część przedstawienia była na słabym poziomie ( prawie nikt nie klaskał), po przerwie jakby trochę lepiej. Ogólnie sceny niezrozumiałe, fakty poplątane, stroje nie pasujące do czasów z utworu Czechowa , efekty muzyczne często hałaśliwie i irytujące. Nie odczułam żadnej harmonii w tym wszystkim. Jedynie podobała mi się w tle nostalgiczna muzyka Chopina , która akurat nie ma nic wspólnego z tym utworem. Aktorzy starali się pewnie sprostać wizji reżysera, chociaż nie jestem przekonana, czy wiedzieli, co miał na myśli. Na pewno nie pójdę na ten spektakl po raz kolejny i raczej nie poleciłabym, chociaż inne elbląskie spektakle wcześniej podobały mi się. Nie ta tematyka, no i nie A.Czechow.