Czwartek, 24.01.2019, Imieniny: Felicja, Rafal, Tymoteusz
Nie masz konta? Zarejestruj się »
zdjęcia
filmy
baza firm
reklama

Podstrony / Wycieczka do zameczku Dochnów

Ta wycieczka prowadzi do dosyć odległych okolic Elbląga, ale łączy się z poprzednią trasą, ponieważ również przebiega przez majątki rodu Dohnów i Doenhoffów. "Zameczek Dohnów" w Morągu był często wspominany w poprzednim opisie trasy. Więc warto przekonać się osobiście o wartości zbiorów tego muzeum. Na pewno każdy, kto z własnej woli przebył poprzednią trasę, nie wyjdzie z "zameczku" zawiedziony. Do Kwitajn możemy dojść pieszo z Pasłęka, dojechać autobusem lub rowerem.

Wieś, w całości zbudowana z czerwonej cegły, już na pierwszy rzut oka wygląda inaczej niż inne. Widać świadomą kompozycję. Każdy dom ma swoje miejsce. Oczywiście nasze zainteresowanie budzi przede wszystkim pałac. Jest zachowany w dobrym stanie. Aktualnie jest użytkowany przez spółkę z o.o. Są w nim pomieszczenia biurowe, ale jest też część z zachowanymi wnętrzami, pokazująca jego dawną świetność. Piękne kominki, piece (w tym dwa piece z Barzyny), stylowe meble. Szkoda, że takiego użytkownika nie doczekał pałac w Gładyszach i Karwinach.

Obok pałacu znajduje się budynek tzw. oranżerii. Jest obecnie przygotowywany do remontu. Na dziedziniec pałacowy wchodzimy przez pięknie odrestaurowany most. Samo otoczenie pałacu również jest fascynujące: kilka stawów, piękny park, w którym zachował się układ ścieżek i alei. Jest to jedyny tak zachowany kompleks parkowo - pałacowo - folwarczny. Budowę pałacu ukończono w roku 1740. Autorem projektu był Jean de Bodt. Obecny kształt uzyskał on w wyniku przebudowy w połowie XIX wieku. Był własnością Dohnów, a następnie fundacji rodowej Doenhoffów. Obok pałacu wznosi się kościół pw. Chrystusa Króla (fot. obok), zbudowany na początku XVIIIw. Na wieży posiada mechanizm nieczynnego już zegara.

Przechodzimy obok kościoła. Idziemy drogą asfaltową. Dochodzimy do parku pałacowego. Tu, w pobliżu drogi, wznosi się pomnik poświęcony mieszkańcom poległym w czasie I wojny światowej (fot. poniżej). Wracamy do ostrego zakrętu i skręcamy w prawo, w polną drogę. Idziemy cały czas prosto. Nie skręcamy w prawo. Wędrujemy przez las i dochodzimy do wsi Grądki. Tu skręcamy w prawo. Po wyjściu z lasu zbliżamy się do Markowa (Reichertswalde).

Była to jedna z głównych siedzib rodu Dohnów. W latach 1701 - 1704 Jan Kacper Hindersin rozbudował istniejący dwór i nadał mu wygląd podobny do dzisiejszego. Po roku 1945 pałac był użytkowany przez PGR. Zdewastowany do końca w latach siedemdziesiątych, został opuszczony.

Jak wyglądał pałac w czasie swej świetności można zobaczyć, oglądając obraz Ch. F. Wessela znajdujący się obecnie w "Zameczku Dohnów". W Markowie również można zobaczyć pomnik mieszkańców poległych w czasie I wojny światowej.

Jeżeli mamy więcej czasu to możemy skręcić w lewo i po około 2 km dotrzemy do miejscowości Klekotki. Kiedyś był tu młyn (fot. poniżej - stan obecny). Potem zrobiono z niego tzw. wojewodówkę - ośrodek szkoleniowy elbląskiego Urzędu Wojewódzkiego. W związku z tym do roku 1980 obszar ten był niedostępny dla przeciętnego użytkownika. Obecnie, od roku 1995 obiekt został przejęty przez firmę prywatną, i pięć lat trwał tu prace renowacyjno-adaptacyjne. Od wiosny roku 2000 obiekt jest otwarty i przyjmuje gości. Warto tu zajrzeć i zwiedzić cały teren.

Wracamy do Markowa i udajemy się w kierunku wsi Strużyna. Jest tu pięknie odrestaurowany kościół p.w. Matki Boskiej Miłosierdzia, który pozostawał pod patronatem Dohnów z Markowa. Nad wejściem widnieje piękny herb tego rodu.

Jeżeli dysponujemy czasem lub mamy plany na wielodniową wycieczkę, to ze Strużyny możemy udać się nad jezioro Zielone, a następnie do miejscowości Podągi. Stał tam kiedyś piękny pałac rodu von Kanitz. Niestety, jego ruiny zostały rozebrane w latach sześćdziesiątych. Pozostał dobrze utrzymany budynek zarządcy folwarku, staw pałacowy i kilka budynków gospodarczych. Wracamy nad jezioro Zielone i do Strużyny

Tu też możemy urozmaicić naszą dalszą wycieczkę. Docieramy do Nebrzydowa Wielkiego. Znajduje się tu obelisk poległych w I wojnie światowej, ale jego stan jest bardzo nieciekawy. Z tej miejscowości jest już niedaleko do Ponarów, gdzie na pewno poprawią się nam humory. Jest tu ośrodek wczasowy toruńskiej firmy Metron, umieszczony w dawnym pałacu rodu von Groebenów. Jest w niezłej kondycji i prezentuje się bardzo okazale. Warto zwrócić uwagę na piękne kartusze herbowe. W przeciwieństwie do pałacu zabudowania wsi są w stanie ruiny. Wszędzie widać brak gospodarza. O pomstę do konserwatora zabytków woła budynek kuźni, stojący nieopodal bramy ośrodka.

Biwakujemy nad jeziorem lub wracamy do Nebrzydowa, a stąd udajemy się do Morąga. W Morągu należy przede wszystkim odnaleźć wielokrotnie wspominany w tym przewodniku "zameczek". Sprzed dworca kolejowego skręcamy w prawo. Dochodzimy do głównej drogi i skręcamy w lewo. Idziemy cały czas prosto. "Zameczek" (fot. poniżej) ukazuje się w całej okazałości po przejściu kilkuset metrów.

Był on jednym z ważniejszych obiektów miasta i został wzniesiony przez Achacego Dohnę w XVI wieku. W roku 1697 w czasie pożaru miasta uległ częściowemu zniszczeniu. Odbudowę i rozbudowę obiektu prowadził w latach 1717-1719 Jan Kacper Hindersin. Po roku 1945 zniszczony obiekt długo czekał na pierwsze prace renowacyjne. Odbudowę prowadzono w latach 1975-1985 i od roku 1986 jest on siedzibą Oddziału Muzeum Warmii i Mazur w Olsztynie.

Zameczek Dohnów jest miejscem stałej ekspozycji zbioru malarstwa holenderskiego. Są tu ocalałe z wielu obiektów (Słobity, Gładysze...) obrazy, rzeźby. Portrety prezentują właścicieli majątków w Prusach i ich rodziny, a czasami nawet widok pałacu (Markowo, Lipowina). Również można tu zobaczyć epitafium rodziny Dohnów należące do pana Tadeusza Balickiego. Poza galerią portretu możemy tu zobaczyć wystroje wnętrz w czterech stylach. Jest to widok niesamowicie piękny. W dobie naszych składanych, z prostokątnych płyt, segmentów, wspaniałe kształty mebli przykuwają wzrok na bardzo długo. Ciekawymi eksponatami są cynowe posążki (wcale nie takie małe) przedstawiające cztery pory roku, a pochodzące z pałacu w Słobitach. Zachowały się niestety tylko trzy.

W Muzeum mieści się również galeria współczesnego malarza holenderskiego Hugo Landheera oraz ekspozycja biograficzna poświęcona Johannowi Gottfriedowi Herderowi urodzonemu w 1744 roku w Morągu.

Myślę, że każdy, kto wędrował trochę po naszym terenie i poznał miejscowości związane z rodem Dhona, powinien koniecznie odwiedzić Muzeum w Morągu. Tam będzie mógł zobaczyć jak wyglądali ludzie epoki dworów i pałaców, jak mieszkali, jak się ubierali. Pozwoli to na inne spojrzenie zarówno na historię, jak i na współczesność. Ale też pozostawi pewien niedosyt.

Tych obiektów już nie ma, ci ludzie już odeszli, a ten skromny zbiór pamiątek, który mieści się w kilku salach stanowi wszystko to, co pozostało po wielu pokoleniach mieszkańców tych ziem. Ciekawe w ilu salach zmieści się to, co pozostanie po nas? Z Morąga do Elbląga wracamy pociągiem.

Właścicielem serwisu info.elblag.pl jest Agencja Reklamowa GABO

Copyright © 2004-2019 Elbląski Dziennik Internetowy. Wszystkie prawa zastrzeżone.